Jesienią zawsze zaczyna się to samo. Rano jest tak zimno, że nie mam ochoty wychodzić spod kołdry, a później w sklepie czy autobusie robi mi się za gorąco. Najgorzej, kiedy ubiorę kilka grubych warstw i przez cały dzień muszę je zdejmować, poprawiać albo nosić przewieszone przez ramię. Właśnie dlatego coraz bardziej przekonuję się do ubrań termoaktywnych, które można założyć pod ulubiony sweter, koszulę czy sukienkę i lepiej przygotować się do chłodniejszych dni.
Zimą nie trzeba zakładać na siebie trzech grubych swetrów. Sekret komfortu tkwi w odpowiednio dobranej pierwszej warstwie
Przyznam, że przez lata miałam prostą zasadę. Kiedy robiło się zimno, zakładałam kolejny sweter. A kiedy nadal marzłam, sięgałam po jeszcze grubszą bluzę. Problem polegał na tym, że po kilku takich warstwach trudno było mi swobodnie się poruszać. Rękawy robiły się ciasne, kurtka przestawała wygodnie leżeć, a ja czułam się jak opatulona kocem.
Zobacz także:
Dopiero później zaczęłam zwracać uwagę na to, co zakładam bezpośrednio na ciało. Okazuje się, że odpowiednio dobrana pierwsza warstwa ubrania może mieć duże znaczenie dla komfortu cieplnego. Nie musi być gruba. Ważne, żeby dobrze przylegała do sylwetki, była wygodna i pozwalała dobrać kolejne elementy stroju do pogody.
Właśnie dlatego tak zainteresowały mnie bluzki termoaktywne. Wiele osób kojarzy je wyłącznie z narciarstwem, górskimi wycieczkami albo zimowym bieganiem. Tymczasem podobne ubrania mogą przydać się również na co dzień, szczególnie kiedy długo czekamy na przystanku, spacerujemy z psem albo pracujemy w chłodniejszym pomieszczeniu.
Mnie najbardziej przekonuje możliwość ubrania się na cebulkę, ale bez dokładania kolejnych grubych rzeczy. Cienka bluzka, na nią sweter i płaszcz. Taki zestaw daje większą swobodę niż kilka ciężkich warstw, a w ogrzewanym pomieszczeniu łatwiej dostosować strój do temperatury. Jest jeszcze jedna zaleta. Kiedy pierwsza warstwa jest gładka i dobrze dopasowana, ubrania założone na nią znacznie ładniej się układają. Nie tworzą się duże fałdy pod swetrem, a rękawy nie marszczą się pod kurtką. Dla mnie to ważne, bo nawet zimą lubię wyglądać schludnie.
Sinsay ma termoaktywną bluzkę za 39,99 zł. W składzie znalazły się wiskoza i bawełna
Podczas przeglądania nowości w Sinsay zwróciłam uwagę na koszulkę termoaktywną z domieszką wiskozy i bawełny za 39,99 zł. Jest to zwykła czarna bluzka z długim rękawem. Nie ma krzykliwych napisów, ozdobnych zamków ani sportowych nadruków. I właśnie to najbardziej mi się w niej spodobało.
Model ma prosty, dopasowany fason, okrągły dekolt i długie rękawy. Jest gładki, dlatego łatwo ukryć go pod innymi ubraniami. Czarny kolor pasuje praktycznie do wszystkiego, od jasnych swetrów po ciemne marynarki. W ofercie widoczny jest również jasny wariant kolorystyczny.
fot. sinsay.com
Najciekawszy jest jednak skład materiału. Termoaktywna bluzka z Sinsay zawiera 39% wiskozy, 29% akrylu, 27% bawełny i 5% elastanu. Wiskoza i bawełna to włókna, które często spotykamy w odzieży codziennej. Model dostępny jest w rozmiarach od XS do XL. Cena 39,99 zł wydaje mi się rozsądna jak na element garderoby, który można wykorzystać na tak wiele sposobów.
Cienka bluzka termiczna przyda się nie tylko pod sweter. Zimą nosiłabym ją również do sukienek i eleganckich zestawów
Najbardziej podoba mi się to, że takiej bluzki nie trzeba traktować wyłącznie jak bielizny. Czarny, gładki model można wykorzystać jako zwykły element garderoby. Wystarczy odpowiednio dobrać resztę stroju. Na co dzień najchętniej założyłabym ją pod kremowy sweter z dekoltem w serek. Czarna warstwa delikatnie wystawałaby przy szyi, tworząc schludne, kontrastowe połączenie. Do tego ciemne jeansy, wygodne botki i dłuższy płaszcz.
Drugi pomysł to połączenie bluzki z dzianinową sukienką bez rękawów. Jesienią bardzo lubię takie ubrania, ale kiedy robi się chłodniej, często odkładam je na dno szafy. Cienka warstwa z długim rękawem pozwala nosić je również zimą. Szczególnie ładnie wyglądałaby pod sukienką w kolorze szarym, beżowym albo czekoladowym.
Widzę ją także pod rozpinanym kardiganem. Nie zawsze mam ochotę zakładać gruby golf, zwłaszcza gdy później spędzam kilka godzin w ogrzewanym pomieszczeniu. Gładka bluzka i kardigan dają większą możliwość regulowania stroju. Kiedy robi się cieplej, wystarczy rozpiąć sweter.
To również może cię zainteresować: Niby mokasyny, ale takie po domu. Mają piankę zapamiętującą kształt i są turbo miękkie. Cena niska, bo z Action
A co z eleganckimi stylizacjami? Tutaj również znalazłabym dla niej zastosowanie. Czarny model zestawiłabym z materiałowymi spodniami z wysokim stanem, paskiem i marynarką. Do tego kolczyki oraz klasyczna torebka. Nikt nie musi nawet zauważyć, że pod eleganckim strojem kryje się ubranie przeznaczone na chłodniejsze dni.

Obserwuj nas na Google







