Łazienka jest jednym z tych pomieszczeń, w których nawet mała zmiana potrafi dać zauważalny efekt. Nowe dodatki, dywanik czy tekstylia wystarczą, żeby wnętrze wyglądało świeżej, bez remontu i większych wydatków. Sama najbardziej lubię rzeczy praktyczne, które przy okazji mogą pełnić funkcję dekoracji. Ręczniki zdecydowanie należą do tej grupy, szczególnie gdy zamiast przypadkowych kolorów wybierzemy kilka pasujących do siebie. Tym razem zwykłe zakupy spożywcze skończyły się więc małą zmianą w mojej łazience.

Ręczniki z Dino chciałam kupić tylko na próbę. Promocja szybko zmieniła moje plany

Byłam na zwykłych zakupach w Dino i przechodząc między alejkami, zajrzałam również do tej z chemią i rzeczami do łazienki. Właśnie tam moją uwagę przyciągnęły ręczniki. Pomyślałam, że te, które mam w domu, powoli przydałoby się wymienić, więc początkowo chciałam kupić tylko jeden. Wolałam najpierw sprawdzić go w codziennym użytkowaniu, a dopiero później ewentualnie wrócić po kolejne sztuki.

Zobacz także:

Plan szybko się zmienił, gdy zauważyłam informację o promocji. Przy zakupie dwóch ręczników drugi, tańszy kosztuje tylko 1 grosz. Co miałam zrobić w takiej sytuacji? Zamiast jednej sztuki w moim koszyku ostatecznie wylądowało aż sześć. Trzy kupiłam w regularnej cenie, a za kolejne trzy zapłaciłam po groszu.

W moim Dino wybór był naprawdę spory. Znalazłam mniejsze ręczniki, które świetnie nadają się do wycierania dłoni czy twarzy, ale były też większe, typowo kąpielowe. Dlatego warto zajrzeć do swojego marketu i zobaczyć, co akurat znajduje się na półkach. Asortyment w poszczególnych sklepach może się różnić. Co ważne, kolory i wielkości można mieszać dowolnie. 

fot. marketdino.pl

Ja postawiłam przede wszystkim na klasyczne, spokojne kolory, które dobrze wkomponowały się w moją łazienkę. Ręczniki są też bardzo mięciutkie w dotyku, więc mam nadzieję, że równie dobrze sprawdzą się podczas codziennego używania. Promocja spodobała mi się na tyle, że od razu zadzwoniłam do mamy i powiedziałam jej, żeby sprawdziła pobliskie Dino. Przy takiej okazji sama chętnie uzupełni zapasy.

Dobry ręcznik powinien chłonąć wodę i być przyjemny dla skóry. Przed zakupem warto sprawdzić kilka rzeczy

Przy zakupie ręczników często najpierw patrzymy na kolor i miękkość, ale warto poświęcić chwilę również metce. Jedną z pierwszych rzeczy, które sama sprawdzam, jest skład. Popularnym i praktycznym wyborem są ręczniki wykonane z bawełny, ponieważ jej włókna dobrze pochłaniają wilgoć. To szczególnie ważne przy ręcznikach kąpielowych, których podstawowym zadaniem jest przecież szybkie osuszenie skóry.

Bawełna jest również miękka i przyjemna w kontakcie z ciałem, dlatego dobrze sprawdza się w tekstyliach używanych każdego dnia. Warto jednak pamiętać, że sam napis „bawełna” nie mówi nam jeszcze wszystkiego o jakości konkretnego ręcznika. Znaczenie ma również sposób wykonania oraz gramatura.

Gramatura informuje w uproszczeniu, ile waży metr kwadratowy materiału. Wyższa zazwyczaj oznacza grubszy i bardziej mięsisty ręcznik, ale nie zawsze potrzebujemy najcięższej wersji dostępnej na półce. Bardzo grube ręczniki mogą dłużej schnąć, co w niewielkiej lub słabiej wentylowanej łazience niekoniecznie będzie zaletą. Do rąk często wystarczy lżejsza opcja, natomiast po kąpieli wiele osób woli otulić się czymś grubszym.

Przed zakupem dobrze jest też obejrzeć wykończenie. Zwracam uwagę na szwy i krawędzie, bo ręcznik będzie regularnie prany i powinien dobrze znosić takie użytkowanie. Sama miękkość w sklepie również jest przyjemna, ale nie traktowałabym jej jako jedynego wyznacznika jakości.

Po tekstylia do domu warto zajrzeć również do Lidla: "Gdzie kupiłaś tę hotelową pościel?" - teściowa nie dawała za wygraną. W końcu przyznałam, że te boskie falbanki to Lidl z promki

Nowe ręczniki potrafią odmienić łazienkę bez remontu. Kilka dobrze dobranych kolorów wystarczy

Ręczniki kupujemy przede wszystkim po to, żeby z nich korzystać, ale nic nie stoi na przeszkodzie, żeby przy okazji potraktować je jak element wystroju. U mnie ta zasada sprawdza się szczególnie dobrze. Gdy wszystkie wiszące na wierzchu tekstylia są utrzymane w podobnej palecie, łazienka od razu wygląda bardziej spójnie.

Najbezpieczniejszym rozwiązaniem są dla mnie kolory nawiązujące do tych, które już znajdują się we wnętrzu. Przy jasnych płytkach można sięgnąć po beże i brązy, a zieleń będzie ciekawym sposobem na dodanie mocniejszego akcentu. Nie trzeba przy tym wybierać sześciu identycznych sztuk. Dwa lub trzy pasujące do siebie odcienie mogą wyglądać znacznie ciekawiej.

Przy małej łazience uważałabym jedynie na zbyt dużą liczbę przypadkowych kolorów. Ręczniki wiszące na haczykach czy ułożone na otwartej półce są dobrze widoczne, więc automatycznie stają się częścią wystroju. Powtarzające się barwy pomagają stworzyć wrażenie porządku, nawet gdy samo pomieszczenie jest niewielkie.

Właśnie dlatego jestem zadowolona, że zamiast planowanej jednej sztuki przywiozłam z Dino większy zestaw. Mogłam od razu dobrać ręczniki do swojej łazienki i wymienić kilka starych na nowe. Teraz pozostaje mi sprawdzić, jak moje mięciutkie zdobycze poradzą sobie po pierwszym praniu i podczas codziennego używania.