Zielona herbata kojarzyła mi się dotąd głównie z klasycznymi saszetkami, które od czasu do czasu wrzucałam do kubka. Tymczasem jej japońska odmiana ma zupełnie inny charakter – świeży, lekko roślinny, z charakterystyczną nutą umami. Sencha jest niezwykle popularna w Japonii, a dziś wcale nie trzeba lecieć do Tokio, żeby jej spróbować. Coraz łatwiej znaleźć ją także na polskich półkach i przekonać się, skąd bierze się jej fenomen.
Japonki doskonale znają ten zielony napar. Sencha to coś więcej niż kolejna modna herbata
Japońska kuchnia fascynuje prostotą, a tamtejsze rytuały związane z herbatą są czymś znacznie więcej niż szybkim zalaniem saszetki wrzątkiem. Jednym z napojów mocno zakorzenionych w codzienności mieszkańców Japonii jest sencha, czyli rodzaj zielonej herbaty. Jest ceniona nie tylko za charakterystyczny smak, lecz także za zawartość naturalnych związków obecnych w liściach herbaty. W Polsce przez lata brzmiała dość egzotycznie, ale obecnie można natknąć się na nią również w popularnych sklepach.
Zobacz także:
Pierwsza filiżanka może zaskoczyć. Sencha nie smakuje jak aromatyzowane herbatki owocowe ani słodkie napary. Ma świeży, roślinny charakter, można w niej wyczuć ziołowe, a nawet delikatnie morskie nuty. Dobrze zaparzona jest delikatna i orzeźwiająca, natomiast potraktowana wrzątkiem potrafi zrobić się wyraźnie gorzka. Sencha zawiera między innymi katechiny należące do polifenoli, czyli związków o właściwościach antyoksydacyjnych. Znajdziemy w niej również kofeinę, dlatego filiżanka może delikatnie pobudzić i stać się alternatywą dla kolejnej kawy.
fot. zakupy.auchan.pl
Największy błąd popełniałam zaraz po zagotowaniu wody. Senchy nie powinno się traktować wrzątkiem
Kupiłam herbatę i pomyślałam: co może być trudnego? Zalać wodą, poczekać. Okazuje się, że właśnie na tym etapie najłatwiej zepsuć jej smak. Sencha zdecydowanie nie lubi wrzątku. Zbyt wysoka temperatura może wydobyć z liści nadmierną gorycz i cierpkość, przez co pierwsza degustacja skończy się stwierdzeniem: „to chyba jednak nie dla mnie”. Wodę należy zagotować, ale później pozwolić jej ostygnąć do około 70–80 stopni Celsjusza. Liście zalewamy i zostawiamy mniej więcej na dwie minuty. Jeśli wolimy delikatniejszy napar, możemy skrócić czas parzenia; jeśli bardziej zdecydowany – nieco go wydłużyć. Co ciekawe, tych samych liści nie trzeba od razu wyrzucać. Można wykorzystać je ponownie, nawet dwa lub trzy razy.
Szukasz zakupowych okazji? To też warto sprawdzić: Miałam dość wiszących kabli, problem rozwiązała ta stożkowa lampka z Jysk. Elegancka, taupe i z plisowanym abażurem
To właśnie odpowiednia temperatura zrobiła u mnie największą różnicę. Zamiast gorzkiego, mocnego napoju otrzymujemy herbatę zdecydowanie łagodniejszą, świeżą i przyjemną. Latem można też poeksperymentować z wersją na zimno – schłodzona sencha z lodem jest ciekawą alternatywą dla słodzonych napojów.
Kiedyś szukałabym jej w specjalistycznym sklepie, dziś wypatrzyłam ją w markecie. Warto tylko sprawdzić, co naprawdę znajduje się w opakowaniu
Rosnąca popularność kuchni azjatyckiej sprawiła, że produkty, które jeszcze niedawno trzeba było zamawiać przez internet, coraz częściej pojawiają się w zwykłych supermarketach. Sencha nie jest wyjątkiem. Możemy znaleźć zarówno herbatę liściastą, jak i gotowe mieszanki czy wersje ekspresowe. Jeżeli zależy ci na klasycznym doświadczeniu, warto zerknąć na skład i pochodzenie produktu, zamiast kierować się wyłącznie zielonym opakowaniem i napisem „Japanese style”. Czy od jednej filiżanki obudzimy się następnego dnia z talią jak japońska modelka? Oczywiście, że nie. Ale możemy odkryć bardzo ciekawą herbatę, która od dawna jest ważnym elementem japońskiej kultury kulinarnej i stanowi świetną bezcukrową alternatywę dla wielu napojów. A skoro dziś można znaleźć ją również w Polsce bez wydawania fortuny, tym bardziej kusi, żeby dać jej szansę.

Obserwuj nas na Google







