Koc jest dla mnie jedną z tych rzeczy, których w domu nigdy nie chowam zbyt głęboko. Nawet latem zdarzają się chłodniejsze wieczory, kiedy ląduje na kanapie, a we wrześniu właściwie zaczyna leżeć tam na stałe. Lubię duże, miękkie modele, pod którymi mogę wygodnie usiąść z książką albo obejrzeć film. A gdy przy okazji mają ciekawy kolor, nie potrzebuję już wielu sezonowych dekoracji.

Sezon grzewczy jeszcze się nie rozpoczął, a ja wieczorami już zaczynam marznąć. Zaczęłam więc szukać dużego koca, wtedy zobaczyłam burgundowego futrzaka

Mam wrażenie, że wrzesień każdego roku wygląda u mnie podobnie. W ciągu dnia jest jeszcze całkiem przyjemnie, ale wieczorem wszystko się zmienia. W mieszkaniu robi się chłodniej, sezon grzewczy jeszcze się nie rozpoczął, a ja należę do osób, które bardzo szybko marzną. Wtedy zaczyna się mój coroczny rytuał. Grube skarpety, gorąca herbata i coś miękkiego do narzucenia na nogi stają się obowiązkowym wyposażeniem kanapy.

Zobacz także:

W tym roku stwierdziłam, że przydałby mi się nowy koc. Te, które mam w domu, swoje już przeszły. Jeden jest niewielki, drugi po wielu praniach nie jest już tak przyjemny w dotyku, a trzeci ciągle wędruje między salonem a sypialnią. Chciałam czegoś większego, pod czym będę mogła naprawdę wygodnie się schować.

Nie zależało mi jednak wyłącznie na praktycznej stronie. Skoro koc przez najbliższe miesiące ma przez większość czasu leżeć na kanapie, chcę, żeby dobrze wyglądał. Jesienią zwykle wybierałam beże i brązy, ale tym razem miałam ochotę na mocniejszy kolor. I wtedy zobaczyłam burgundowy pled z Action. Ciemny, głęboki kolor od razu przyciągnął moją uwagę, ale jeszcze bardziej spodobała mi się jego puszysta struktura. Do tego rozmiar okazał się dokładnie taki, jakiego szukałam.

Ten burgundowy pled ma 150x200 cm, kosztuje 84,95 zł i ma praktyczną torbę. U mnie w Action został już tylko 1

Przyznam, że kiedy zobaczyłam ostatnią sztukę w sklepie, długo się nie zastanawiałam. Koc z Action kosztuje 84,95 zł i ma wymiary 150 x 200 cm. To właśnie rozmiar ostatecznie mnie przekonał. Nie chciałam kolejnego małego kocyka, który dobrze wygląda przewieszony przez fotel, ale podczas wieczornego odpoczynku ciągle trzeba go poprawiać.

fot. archiwum prywatne/Story.pl

Tutaj dostaję aż 2 metry długości. Mogę przykryć nogi, brzuch i ramiona albo wygodnie rozłożyć koc na większej części kanapy. Jest wyjątkowo miękki i ma puszystą strukturę. Dzięki swojemu eleganckiemu designowi może leżeć na kanapie przez cały dzień i jednocześnie robić za dekoracyjny tekstylny dodatek.

Jest jeszcze jeden praktyczny szczegół. Do koca dołączona jest torba. To drobiazg, ale mnie akurat bardzo odpowiada. Po sezonie mogę schować do niej koc i przechować do kolejnej jesieni. Największą robotę robi jednak burgund. Początkowo szukałam po prostu czegoś ciepłego i miękkiego, a ostatecznie znalazłam dodatek, który zmienia mi wygląd całej kanapy. Przy jasnej tapicerce taki głęboki odcień od razu wychodzi na pierwszy plan.

Burgund jest moją jesienną alternatywą dla pomarańczu. Łączę go z kremem, drewnem i odrobiną złota

Jesienią wszędzie widzę pomarańcz. Dynie, liście, świece, poszewki i kubki bardzo często występują właśnie w tym kolorze. Sama go lubię, ale w tym roku mam ochotę pójść w trochę inną stronę.

Burgund daje podobny efekt mocnego, ciepłego akcentu, ale jest dla mnie łatwiejszy do wykorzystania poza jesienią. We wrześniu wygląda jesiennie, a w grudniu może wejść w bardziej świąteczne zestawienia. Osobiście nie dokładam do burgundowego koca kolejnych mocnych kolorów. Na mojej kanapie to właśnie on gra główną rolę. Obok położyłam dwie poduszki, jedną kremową, drugą w ciepłym odcieniu beżu.

Bardzo podoba mi się również połączenie burgundu z ciemnym drewnem. Wystarczy drewniana taca na stoliku, niewielka miseczka albo stolik pomocniczy i aranżacja gotowa. Do tego dołożyłabym niewielki złoty akcent. Może to być świecznik, ramka albo podstawa lampki. Jeden detal wystarczy, żeby burgund wyglądał bardziej elegancko.

To również może cię zainteresować: Karmelowy bieżnik z Home&You spływa ze stołu jak aksamit. Dorwałam 50% taniej, haftowane żołędzie to wisienka na torcie

Przy bardziej naturalnym wnętrzu zestawiłabym go natomiast ze zgaszoną zielenią. Oliwkowa poduszka albo roślina stojąca obok kanapy pięknie przełamie czerwone tony. Jeszcze spokojniejszą opcją jest czekoladowy brąz, który tworzy z burgundem bardzo jesienny, ale nieoczywisty duet. Wieczorem zostaje mi już tylko światło. Zamiast głównej lampy włączam małą lampkę stojącą obok kanapy. Ciepłe oświetlenie, kremowa poduszka i burgundowy, puszysty koc właściwie załatwiają mi całą jesienną zmianę salonu.