O tej porze roku mój salon trochę się zmienia, chociaż nie robię w nim żadnej wielkiej rewolucji. Na kanapie pojawia się grubszy koc, wieczorem częściej gaszę górne światło, a na stolik wracają świece. Lubię szczególnie takie dekoracje, które dobrze wyglądają również wtedy, gdy ich nie używam. Nie chcę zastawiać mieszkania sezonowymi drobiazgami. Wolę znaleźć jedną rzecz, która pasuje do tego, co już stoi na półkach i komodzie.

Najpierw zobaczyłam porcelanową misę, dopiero po chwili zauważyłam 4 knoty. Świeca Sander z JYSK wygląda jak dekoracja nawet bez płomienia

Właśnie forma przyciągnęła mnie najbardziej. Świeca Sander nie przypomina klasycznej wysokiej świecy, którą stawiamy w świeczniku. Została umieszczona w niskiej porcelanowej misie. Ma 14 cm średnicy i 6 cm wysokości, więc na stoliku kawowym nie dominuje nad pozostałymi rzeczami. W środku znajdują się 4 knoty. To właśnie one sprawiają, że po zapaleniu świeca prezentuje się zupełnie inaczej niż niewielki model z pojedynczym płomieniem. Ogień pojawia się w kilku punktach na szerokiej powierzchni, a porcelanowe naczynie staje się częścią całej dekoracji.

Zobacz także:

Podoba mi się szczególnie to, że nie potrzebuję już osobnego świecznika czy ozdobnej podstawki, żeby uzyskać ciekawy efekt. Sama misa jest wystarczająco dekoracyjna. Stawiam ją na odpowiedniej, stabilnej powierzchni, zostawiam wokół trochę wolnego miejsca i nie dokładam kilku kolejnych świec. Za dnia widzę spokojną porcelanową dekorację. Wieczorem wystarczy odpalić knot po knocie, żeby pojawiły się cztery niewielkie punkty światła.

fot. jysk.pl

Migdałowy odcień pasuje do drewna, kremów i jesiennych brązów. Nie potrzebuję pomarańczowych dekoracji, żeby ocieplić salon

JYSK określa kolor tego modelu jako migdałowy. Misa ma ciepły, dwukolorowy wygląd, który szczególnie dobrze widzę w otoczeniu naturalnych barw. Jesienią często pojawia się pokusa, żeby wprowadzić do domu mnóstwo pomarańczy, czerwieni i brązu. Ja wolę spokojniejsze rozwiązanie. Migdałowy kolor zestawiam z kremową poduszką, jasnym drewnem, beżowym kocem czy zwykłym ceramicznym wazonem. Wtedy sezonowa zmiana jest zauważalna, ale salon nie wygląda jak wystawa jesiennych ozdób.

Szukasz ciekawych ozdób do domu? To też warto sprawdzić: Mąż spojrzał na szafkę i zapytał: "Po co nam ten kamień?". Wieczorem opadła mu szczęka. Lampa wygląda jak pamiątka z gór, a to Action

W ciemniejszym wnętrzu zrobiłabym podobnie. Brązowa komoda, drewniany stolik czy czarna taca tworzą dla niej dobre tło. Jasna porcelana odcina się od ciemniejszej powierzchni, a po zapaleniu 4 knotów dochodzą do tego niewielkie płomienie. Jej jesienny charakter widzę gdzie indziej. Tworzą go ciepłe kolory, porcelana i kilka płomieni pojawiających się wieczorem.

Knot po knocie rozpalam cztery małe płomienie i gaszę górne światło. Właśnie wtedy ta niepozorna misa wygląda najciekawiej

W ciągu dnia traktuję ją jak zwykłą dekorację. Wieczorem zaczyna się druga część. Zapalam 4 knoty i zamiast mocnego światła z sufitu zostawiam w salonie kilka mniejszych źródeł światła. Nie oczekuję oczywiście, że świeca zastąpi lampę. Chodzi o zupełnie inny efekt. Lubię usiąść z herbatą, zapalić boczną lampkę i dodać do tego światło świecy. Cztery płomienie na jednej powierzchni wyglądają wtedy ciekawiej niż pojedynczy knot.

Sama świeca została wykonana z parafiny, natomiast naczynie jest porcelanowe. Dzięki temu nawet po zgaszeniu płomieni nie mam wrażenia, że na stoliku stoi przypadkowa świeczka. To właśnie misa odpowiada za sporą część jej uroku. Ja nie ustawiam obok niej kolejnych płonących świec. Cztery knoty są już wystarczająco wyrazistym akcentem. Zostawiam też wokół odpowiednią przestrzeń, trzymam świecę z dala od zasłon, papierowych dekoracji i innych łatwopalnych przedmiotów. Oczywiście podczas palenia nie zostawiam jej bez nadzoru.

Cena zaskoczyła mnie bardziej niż sama porcelanowa misa. Za taki drobiazg do salonu spodziewałam się zapłacić więcej

Świeca Sander kosztuje 27,50 zł. I właśnie tutaj zaczęłam patrzeć na nią trochę inaczej. Nie mamy przecież zwykłej świecy słupkowej. Jest porcelanowa misa, cztery knoty i format, który pozwala wykorzystać całość również jako dekorację stolika. Najprościej postawiłabym ją na środku drewnianej tacy. Obok wystarczy niewielki wazon albo kilka szyszek przyniesionych ze spaceru. Więcej naprawdę nie potrzebuję. Cztery płomienie same przyciągają wzrok, więc dokładanie kolejnych ozdób odbierałoby jej urok.

Widzę ją też na komodzie albo większym stole. Migdałowy kolor nie narzuca konkretnego stylu wnętrza, dlatego łatwo dopasować go do rzeczy, które już mamy. Nie kupuję nowego koca, poduszek i wazonów tylko dlatego, że przyszła jesień. Wolę wykorzystać kilka niedrogich dodatków i zmienić nimi charakter pomieszczenia. Właśnie takie dekoracje mają u mnie największe szanse zostać na dłużej. Za dnia Sander wygląda jak mała porcelanowa misa. Po zmroku odpalam knot po knocie i pojawiają się cztery płomienie. Bez przemeblowania salonu i bez wydawania dużej kwoty robi się po prostu przyjemniej.