Lampki są dla mnie jednym z najprostszych sposobów na zmianę atmosfery w mieszkaniu. Nie wymagają remontu, przestawiania mebli ani kupowania nowych dekoracji, a wieczorem potrafią całkowicie zmienić odbiór pomieszczenia. Szczególnie ważne są dla mnie w sypialni. Tutaj światło ma być przede wszystkim przyjemne i praktyczne. A gdy lampką mogę sterować bez wstawania z łóżka, zaczyna się robić naprawdę wygodnie.
Nie przepadam za światłem sufitowym, dlatego wieczorem najchętniej korzystam z niewielkich lampek. Tym razem szukałam modelu, którym będę mogła sterować prosto z łóżka
Główne światło w mojej sypialni właściwie mogłoby wieczorami nie istnieć. Włączam je, gdy czegoś szukam, sprzątam albo zmieniam pościel. Kiedy przychodzi pora na odpoczynek, od razu przerzucam się na mniejsze źródła światła.
Zobacz także:
Jesienią i zimą robię to szczególnie często. Szybciej robi się ciemno, więc lampki zaczynają pracować u mnie już późnym popołudniem. Nie chcę jednak siedzieć przez kilka godzin przy mocnym świetle padającym z sufitu. Znacznie bardziej odpowiada mi kilka delikatniejszych punktów rozmieszczonych w różnych częściach pokoju.
Ostatnio zaczęłam rozglądać się za nową lampką do sypialni. Początkowo moje wymagania były dość proste. Miała być niewielka, dawać przyjemne światło i nie zajmować połowy szafki nocnej. Potem pomyślałam, że skoro już kupuję coś nowego, mogę poszukać bardziej praktycznego rozwiązania. Najbardziej zależało mi na możliwości sterowania lampką bez wychodzenia z łóżka. Znam siebie. Wieczorem zaszywam się pod kołdrą, biorę książkę albo włączam serial i ostatnią rzeczą, na jaką mam ochotę, jest ponowne wstawanie tylko po to, żeby zgasić światło.
Nie sądziłam, że znajdę model, który będzie pasował do tego pomysłu aż tak dobrze. Podczas przeglądania oferty Leroy Merlin zobaczyłam niewielką lampkę przypominającą księżyc. Jeszcze ciekawsze okazało się to, że reaguje na polecenia głosowe. Na dokładkę jest przeceniona.
Księżycowa lampa z Leroy Merlin reaguje na głos i pozwala wybrać jeden z 3 kolorów światła. Zestaw 2 sztuk kosztuje grosze w promocji
Najpierw oczywiście zainteresował mnie wygląd. Lampka ma kulistą formę przypominającą księżyc, a jej powierzchnia nie jest idealnie gładka. Dzięki temu po włączeniu nie wygląda jak zwykła świecąca biała kula. Sama forma robi tutaj sporą część dekoracyjnej roboty.
Jeszcze ciekawsze są jednak funkcje. W Leroy Merlin znalazłam zestaw dwóch lamp nocnych LED sterowanych głosem. Lampki są ściemnialne i oferują 3 kolory światła. Mogę więc dopasować oświetlenie do tego, co akurat robię. Sterowanie głosem jest dla mnie największą ciekawostką. Właśnie takiej funkcji szukałam, choć początkowo nie zakładałam, że znajdę ją w lampce o tak dekoracyjnym wyglądzie. Wieczorem nie muszę szukać włącznika ani wychylać się z łóżka.
fot. leroymerlin.pl
Cena też zwróciła moją uwagę. Zestaw lamp został przeceniony o 37,5% i kosztuje 70,39 zł. Cena bez promocji wynosiła 112,62 zł. Jedną mogę ustawić po swojej stronie łóżka, a drugą po przeciwnej. Przy dwuosobowej sypialni wygląda to spójnie i nie muszę później szukać drugiego pasującego modelu.
Jedna lampka przy łóżku to dla mnie dopiero początek. Małe punkty światła ustawiam też na komodzie, parapecie i w salonie
Z czasem przekonałam się, że przytulnego wieczornego oświetlenia nie robi jedna bardzo mocna lampa. U mnie zdecydowanie lepiej sprawdza się kilka mniejszych źródeł światła rozmieszczonych w różnych miejscach.
W sypialni podstawą są oczywiście okolice łóżka. Lampkę ustawiam tak, żeby mieć ją blisko, ale jednocześnie zostawić miejsce na telefon, książkę i szklankę wody. Przy zestawie dwóch identycznych modeli można stworzyć podobne oświetlenie po obu stronach łóżka. Drugim miejscem jest komoda. Tutaj wybieram lampkę, która daje delikatniejsze światło i pełni trochę rolę dekoracji. Obok stawiam niewielki wazon albo ramkę ze zdjęciem. Nie dokładam wielu bibelotów, bo samo światło wystarczająco zwraca uwagę.
To również może cię zainteresować: Wreszcie znalazłam kołdrę dla zmarzluchów. Jysk przecenił model z puchu gęsiego o 52%. Leciutka, a grzeje niesamowicie
Lubię również rozświetlać parapet. Szczególnie jesienią, kiedy za oknem szybko robi się ciemno, niewielkie źródło światła w tym miejscu daje bardzo przyjemny efekt. Mogą to być małe lampki LED albo inna dekoracja świetlna przeznaczona do takiego zastosowania. Podobną zasadę stosuję w salonie. Zamiast siedzieć przy głównym żyrandolu, włączam lampę obok kanapy oraz mniejszą lampkę stojącą na komodzie. Kiedy oglądam telewizję, nie potrzebuję niczego więcej.

Obserwuj nas na Google







