Gdy dni stają się krótsze, dom zaczyna pełnić trochę inną rolę. Więcej czasu spędzam w salonie, częściej zapalam lampkę obok kanapy i znowu przypominam sobie o kocu schowanym na lato. Nie oznacza to jednak, że chcę od razu wymieniać pół wyposażenia. Lubię zmieniać wnętrze małymi krokami. Czasem wystarczy nowa poszewka, obrus albo detal przy oknie, żeby pomieszczenie nabrało cieplejszego charakteru. Przy firanach jestem szczególnie ostrożna, bo łatwo przesadzić i zamiast lekkości zrobić z okna ciężką dekorację. Tutaj spodobał mi się zupełnie inny kierunek.

Haftowane liście widać dopiero z bliska. Dzięki temu firana nie wygląda ciężko ani przesadnie dekoracyjnie

Pierwsze, co zwróciło moją uwagę, to sam motyw. Na jasnej tkaninie pojawiają się haftowane liście. Nie są kolorowe i nie dominują całej powierzchni. Na zdjęciu produktowym haft również utrzymano w jasnej tonacji, dlatego wzór stapia się z tłem i staje się bardziej widoczny dopiero wtedy, gdy patrzę na niego z mniejszej odległości. To dla mnie duża zaleta. Jesienne dekoracje bardzo łatwo sprowadzić do pomarańczowych dyń, brązów i czerwonych liści. Lubię te kolory, ale niekoniecznie chcę mieć je wszędzie. Tutaj liść jest jedynie motywem roślinnym. Dzięki temu nie zamyka firany w jednym sezonie i nie zmusza mnie do zdejmowania jej, gdy jesień się skończy.

Zobacz także:

Sam haft na firanie z Sinsay wygląda przy tym delikatnie. Widać kontury poszczególnych listków oraz przeszycia zaznaczające ich środek i unerwienie. To prosty detal, ale właśnie takie drobiazgi najczęściej podobają mi się przy tekstyliach do domu. Nie potrzebuję dużego nadruku ani mocnego koloru. Wolę podejść do okna i dopiero wtedy zauważyć, że na pozornie prostej firanie coś się dzieje.

fot. sinsay.pl

Nie zasłaniam jesienią całego okna grubą tkaniną. Jasna firana pozwala zachować lekkość aranżacji

Ciężkie zasłony potrafią wyglądać pięknie, ale nie w każdym salonie ich potrzebuję. Przy mniejszym pomieszczeniu albo oknie, do którego dociera mniej światła, duża ilość ciemnego materiału szybko zmienia charakter wnętrza. Ja wolę zachować jasną bazę, a cieplejszy nastrój tworzyć dodatkami. Dlatego haftowana firana z Sinsay zainteresowała mnie bardziej niż kolejna gruba zasłona w jesiennym kolorze. Jest jasna, a roślinny wzór nie dominuje okna. Zamiast mocnego kontrastu dostaję subtelny detal. W dzień najlepiej pokazuje się sama struktura tkaniny i haft, wieczorem z kolei okno staje się spokojnym tłem dla lamp, świec i innych dodatków w salonie.

Szukasz ciekawych dodatków do wnętrz? To też sprawdź: Dałam sobie limit 60 zł na jesienne dekoracje, więc w Pepco kupiłam 2 te hity w kolorze zgaszonej cegły. Haft i perłowa lamówka - 10/10

Nie oznacza to oczywiście, że firana zastępuje zasłonę pod względem jej funkcji. Nie traktuję jej jako sposobu na zaciemnienie pomieszczenia czy odcięcie się od światła. Mówiąc o „ociepleniu salonu”, mam na myśli wyłącznie efekt wizualny. Haftowany roślinny motyw sprawia, że okolica okna wygląda mniej surowo, bez dokładania ciężkich warstw materiału. To rozróżnienie jest ważne również podczas zakupów. Najpierw zastanawiam się, czego naprawdę potrzebuję. Gdy chodzi o zaciemnienie sypialni, patrzę na zupełnie inne produkty. Kiedy chcę po prostu udekorować okno i zachować jasne wnętrze, delikatna firana ma znacznie więcej sensu.

fot. sinsay.pl

Liście kojarzą mi się z jesienią, ale nie znikną z okna w listopadzie. Roślinny haft pasuje również do innych pór roku

Najbardziej sezonowe dekoracje mają jedną wadę. Kupuję je pod wpływem chwili, a po kilku tygodniach zastanawiam się, gdzie przechowywać je przez pozostałą część roku. Z firaną ozdobioną liśćmi nie mam tego problemu. Jesienią motyw nabiera oczywistego znaczenia, ale przecież same liście nie są dekoracją zarezerwowaną wyłącznie dla września i października.

Wiosną łączę taki wzór z zielonymi roślinami na parapecie, latem z naturalnym drewnem i jasnymi dodatkami. Zimą z kolei zostawiam okno spokojne i dokładam kilka cieplejszych elementów w pozostałej części salonu. Nie trzeba za każdym razem zmieniać firan, żeby dopasować pomieszczenie do pory roku. To również dobry kierunek dla osób, które mają już w domu sporo wzorów. Dywan, poduszki, obicie fotela i dekoracje potrafią wystarczająco dużo dziać się we wnętrzu. Wtedy okno nie musi konkurować z resztą salonu. Jasna tkanina z delikatnym haftem zostaje tłem, a nie główną atrakcją pomieszczenia.

Z daleka wygląda prosto, z bliska pokazuje cały urok haftu. Właśnie takich niedosłownych dekoracji szukam do salonu

Przy zakupach do domu coraz częściej wybieram rzeczy, które nie krzyczą z drugiego końca pokoju. Moda na mocno dekorowane wnętrza wraca co jakiś czas, ale ja najlepiej czuję się tam, gdzie jeden element nie walczy o uwagę z drugim. Firana z haftowanymi liśćmi dobrze wpisuje się w takie podejście. Na zdjęciu zbliżeniowym szczególnie podoba mi się to, że wzór nie jest nadrukiem. Kontury liści powstały z nici, więc na powierzchni tkaniny pojawia się dodatkowa faktura. Światło padające na okno podkreśla ją inaczej w zależności od pory dnia. To właśnie ten detal odróżnia ją wizualnie od zupełnie gładkiej, białej firany.

Nie robię przy tym z jednego kawałka materiału recepty na całe wnętrze. Firana nie przeprowadzi remontu salonu i nie zastąpi dobrego oświetlenia. Daje za to prostą możliwość zmiany okna bez wprowadzania mocnego koloru czy ciężkich zasłon. Dla mnie to wystarcza. Jesienią ustawiam obok okna lampę z ciepłym światłem, dokładam koc na fotel i na tym kończę sezonową przemianę. Liście mam wtedy zarówno za szybą, jak i dyskretnie wyhaftowane na firanie. Te drugie mają jedną przewagę. Nie trzeba ich później grabić.

Zobacz więcej wzorów firan i zasłon z Sinsay: