Co roku obiecuję sobie, że dekoracjami na Boże Narodzenie zainteresuję się dopiero w listopadzie. W końcu wcześniej mam jeszcze całą jesień, dynie, świece i ciepłe kolory, którymi chcę się nacieszyć. Sklepy mają jednak zupełnie inny kalendarz. Wystarczyło kilka wrześniowych wizyt w sieciówkach, żebym pomiędzy jesiennymi produktami zaczęła dostrzegać pierwsze światełka, ozdoby i charakterystyczne świąteczne motywy. Jak się okazuje, wcale nie pojawiły się za wcześnie dla wszystkich.
Dopiero wrzesień, a w Action już pojawiają się pierwsze dekoracje na Boże Narodzenie. Polacy ruszyli na świąteczne łowy
Wrzesień kojarzy mi się z początkiem jesieni, a nie z przygotowaniami do Bożego Narodzenia. Sama o tej porze rozglądam się raczej za świecami, kocami i dodatkami w kolorze brązu niż za dekoracjami, które za kilka miesięcy postawię przy choince. Właśnie dlatego, gdy zobaczyłam pierwsze świąteczne produkty w Action, potraktowałam je bardziej jako ciekawostkę. Pomyślałam, że sieciówka zaczyna sezon wyjątkowo wcześnie i przez najbliższe tygodnie wszystko będzie spokojnie czekało na półkach. Bardzo się pomyliłam.
Zobacz także:
Wystarczyło zajrzeć na zakupowe grupy na Facebooku, żeby zobaczyć, że część osób już rozpoczęła poszukiwania konkretnych dekoracji. Pojawiają się pytania, czy ktoś widział dany produkt w konkretnym mieście, czy został jeszcze w którymś sklepie i gdzie warto pojechać.
Na początku trochę mnie to bawiło. Przecież dopiero co zaczęła się druga połowa września. Do grudniowego dekorowania zostało mnóstwo czasu. Szybko jednak przypomniałam sobie, jak takie sezonowe zakupy wyglądały w poprzednich latach. Najbardziej charakterystyczne produkty potrafią znikać, zanim większość osób w ogóle zacznie myśleć o świętach.
Jest w tym zresztą pewna logika. Kto dokładnie wie, jak chce udekorować dom, balkon czy ogród, może woleć zrobić zakupy wcześniej, zamiast w grudniu jeździć od sklepu do sklepu. Sama nie zamierzałam się spieszyć, dopóki nie zobaczyłam jednej konkretnej ozdoby. To właśnie ona wyjątkowo często przewijała się w rozmowach miłośników zakupów. Świeci, można postawić ją również na zewnątrz, a do tego kosztuje mniej niż 100 zł. Mowa o reniferze z Action.
Świecący renifer z Action już we wrześniu wywołuje spore zainteresowanie na grupach zakupowych. Zapytań o dostępność jest mnóstwo
„Jest gdzieś jeszcze w Warszawie?”, „Widział ktoś w Krakowie?”, „W którym Action jeszcze zostały?”. Takie pytania dotyczące świątecznych produktów pojawiają się na facebookowych grupach zakupowych i przyznam, że początkowo byłam mocno zdziwiona. Szczególnie że sezon dopiero się zaczyna.
Świecące renifery niedawno pojawiły się w sprzedaży, a zainteresowanie już jest naprawdę duże. Z relacji kupujących wynika, że w niektórych sklepach trudno na nie trafić. Sama przekonałam się jednak, że z zakupem niekoniecznie warto czekać do grudnia. Podczas ostatniej wizyty w moim Action znalazłam już tylko jednego renifera. Normalnie powiedziałabym sobie, że wrócę po niego później.
Tym razem pomyślałam jednak o wszystkich pytaniach, które wcześniej widziałam w internecie. Skoro produkt wzbudza zainteresowanie już we wrześniu, nie miałam pewności, czy za kilka tygodni nadal znajdę go bez problemu. Wzięłam ostatnią sztukę.
Renifer z Action kosztuje 79,90 zł i ma aż 240 diod LED w ciepłym złotym kolorze. Do wyboru są 24 tryby światła
Cena renifera wynosi 79,90 zł za sztukę. Za tę kwotę dostajemy przestrzenną dekorację o plecionej konstrukcji, którą oplata duża liczba niewielkich światełek. I właśnie liczba diod robi tutaj największe wrażenie. Producent mówi o 240 diodach LED. Światło ma ciepły złoty kolor, więc zamiast chłodnego, mocno białego efektu otrzymujemy znacznie bardziej klasyczny świąteczny klimat.
Najbardziej zaskoczyła mnie jednak liczba dostępnych ustawień. Renifer z Action ma 24 tryby światła. Mogę więc zmieniać sposób świecenia i dopasować efekt do tego, gdzie ustawiam dekorację oraz jaki klimat chcę uzyskać. Dla mnie to duży plus, ponieważ nie przepadam za bardzo intensywnym miganiem. Wolę spokojniejsze światełka, ale ktoś inny może chcieć bardziej widowiskowego efektu. Przy tylu ustawieniach jest większa szansa, że każdy znajdzie odpowiedni wariant.
fot. action.com
Kolejna ważna informacja dotyczy miejsca użytkowania. Według opisu Action renifer nadaje się do użytku wewnątrz i na zewnątrz. Nie trzeba więc mieć ogrodu, żeby taki zakup miał sens. Ja widzę go przede wszystkim przy wejściu do domu albo na tarasie. W mieszkaniu postawiłabym go z kolei w pobliżu choinki albo przy dużym oknie, gdzie byłby częścią całej świątecznej aranżacji.
To również może cię zainteresować: Mąż usłyszał "zmieniamy płytki" i już złapał się za głowę. Potem pokazałam mu ten patent z Sinsay. Mamy kuchnię jak nową w 1 popołudnie
Wymiar renifera to około 66 x 17 x 46 cm. Przy konkretnym egzemplarzu sprawdziłabym jednak informacje bezpośrednio na pudełku, ponieważ Action zaznacza, że produkt występuje w różnych wariantach. Sama konstrukcja też zwróciła moją uwagę. Renifer nie jest pełną plastikową figurą. Ma plecioną, ażurową formę, pomiędzy którą poprowadzono światełka. Dzięki temu za dnia wygląda dość lekko, a po zmroku najważniejszy staje się świetlny kontur.

Obserwuj nas na Google







