Jesienią moja garderoba przechodzi sporą zmianę, ale nie mam potrzeby wymieniać jej całej. Wolę znaleźć kilka rzeczy, które później mogę zestawiać z tym, co już czeka w szafie. Szczególnie ważne jest dla mnie okrycie wierzchnie, bo przez kilka najbliższych miesięcy to właśnie ono będzie grało pierwsze skrzypce w większości stylizacji. W tym sezonie prawdziwą perełkę znalazłam w Sinsay.
Płaszcz z Sinsay wygląda znacznie drożej, niż kosztuje. Imitacja zamszu i pasek w talii robią świetną robotę
Jesienią w szafie muszę mieć zarówno wygodną kurtkę, jak i elegancki płaszcz. Szukając czegoś na ten sezon, zajrzałam do Sinsay. Niemal od razu w oko wpadł mi płaszcz z imitacji zamszu. Moim zdaniem to właśnie materiał odpowiada za cały efekt. Imitacja zamszu wygląda elegancko i nadaje ubraniu bardziej wyrafinowanego charakteru.
Zobacz także:
Świetnie wpisuje się też w styl quiet luxury, w którym nie chodzi o krzykliwe logo czy mnóstwo ozdób, ale o prostotę, stonowane kolory i rzeczy sprawiające wrażenie znacznie droższych. Oczywiście nie jest to naturalny zamsz, jednak zupełnie mi to nie przeszkadza. Płaszcz wygląda porządnie i elegancko, a jego cena jest nieporównywalnie niższa od wielu podobnych okryć.
Bardzo spodobał mi się również krój. Płaszcz jest długi, ma szerokie klapy, a w talii znajduje się pasek do wiązania. U mnie robi on ogromną różnicę. Gdy mocniej przewiązuję płaszcz, talia jest wyraźnie zaznaczona, a sylwetka wygląda smuklej i nabiera ładnych proporcji. Przyznam, że sama czuję się w nim elegancko i zgrabnie.
Ceny płaszczy potrafią dzisiaj nieźle zaskoczyć, nawet gdy nie są wykonane z naturalnej skóry czy wełny. Tymczasem za mój brązowy płaszcz z imitacji zamszu zapłaciłam 149,99 zł. Jak na długie i tak elegancko prezentujące się okrycie uważam, że to naprawdę atrakcyjna kwota. Tym bardziej, że taki model niemal sam robi całą jesienną stylizację.
Czekoladowy brąz wygrał u mnie z bordo, choć wybór nie był łatwy. Oba kolory wyglądają jesiennie i bardzo elegancko
Przyznam, że długo zastanawiałam się, który kolor wybrać. Ostatecznie zwyciężył czekoladowy brąz. Ten odcień królował już ubiegłej jesieni, a ja nadal mam na jego punkcie małą obsesję. W mojej szafie jest już sporo brązowych ubrań, więc wiedziałam, że nowe okrycie bez problemu wykorzystam w wielu zestawach. Noszę je z beżami, kremowymi swetrami, jeansami i eleganckimi spodniami. Całość wygląda spokojnie, ale nie nudno.
fot. sinsay.com
Czekoladowy brąz w połączeniu z imitacją zamszu prezentuje się szczególnie ciekawie. Kolor jest głęboki i ciepły, dzięki czemu mocno kojarzy mi się z jesienią. To również jeden z tych odcieni, które dobrze wyglądają w prostych biurowych stylizacjach. Nie potrzebuję wielu dodatków, żeby całość nabrała eleganckiego charakteru.
Druga wersja jest bordowa i muszę przyznać, że przez chwilę mocno mnie kusiła. Bordo jest bardziej wyraziste, ale nadal pozostaje eleganckie i łatwe do noszenia. Pięknie wygląda w zestawieniu z czernią, szarością czy kremowymi ubraniami. Ma też w sobie coś szykownego, dlatego moim zdaniem świetnie sprawdzi się u kobiet, które lubią klasyczne płaszcze, ale mają ochotę odejść od typowej czerni.
Zerknij też na ten wygodny dresik z Lidla. Na jesień ideolo: Lepszego dresiku w życiu nie miałam. Ten z Lidla otula skórę dzięki wiskozie, a w pasie nic nie upija, zapłaciłam 49,99 zł
Płaszcz na jesień dopiero pojawił się w Sinsay, a już został bestsellerem. Pierwsze oceny nie mogły być lepsze
Płaszcz jest oznaczony jako nowość, a jednocześnie zdążył już zostać bestsellerem. Na razie ocen nie ma wiele, bo jest ich sześć, ale średnia wynosi idealne 5/5. Wygląda więc na to, że pierwsze osoby, które zdecydowały się na zakup, oceniają go naprawdę wysoko. Sama po zakupie totalnie podzielam ten entuzjazm.
Kobiety wspominają w opiniach m.in.:
Bomba, super kolor i pięknie się układa.
Płaszczyk rewelacja, pięknie się prezentuje.
Dla mnie to jeden z ciekawszych płaszczy, jakie ostatnio znalazłam w tej cenie. Wygląda elegancko, pięknie zaznacza talię i bez problemu wykorzystuję go w codziennych oraz bardziej biurowych stylizacjach. Za 149,99 zł zdecydowanie był wart miejsca w mojej jesiennej szafie.

Obserwuj nas na Google







