Odkąd bardziej pilnuję domowych wydatków, coraz częściej zaglądam do lodówki przed wyjściem na zakupy. Niby oczywista rzecz, a jednak nieraz wracałam ze sklepu z kolejnym słoikiem musztardy, bo nie zauważyłam tego stojącego za wysokim kartonem. Jeszcze bardziej irytuje mnie wyrzucanie jedzenia. Coś ląduje z tyłu półki, po kilku dniach zupełnie o tym zapominam, a przy większym sprzątaniu znajduję produkt, którego termin już minął. Do tego dochodzi ciągłe schylanie, przesuwanie opakowań i sięganie ręką w głąb lodówki. Dlatego obrotowy organizer Silvercrest z Lidla zwrócił moją uwagę. To banalnie prosty mechanizm, ale właśnie takie rozwiązania często najlepiej sprawdzają się w codziennym użytkowaniu.

Koniec z wyciąganiem pięciu słoików, żeby dostać się do szóstego. Obrotowy organizer z Lidla wykonuje pełny obrót o 360 stopni

Cały patent jest prosty. Produkty ustawiam na okrągłym organizerze, a kiedy potrzebuję czegoś stojącego z tyłu, obracam tacę. Nie przesuwam połowy zawartości półki i nie wyciągam kolejnych opakowań. To, czego szukam, przyjeżdża do mnie razem z obrotem organizera. Lidl podaje wprost, że organizer obraca się o 360 stopni i został zaprojektowany z myślą o łatwiejszym dostępie do przechowywanych przedmiotów. Producent wskazuje kilka miejsc, w których można go wykorzystać. Oprócz lodówki wymienia również szafki i spiżarnię.

Zobacz także:

Ja zaczynam właśnie od lodówki. Widzę na takim organizerze przede wszystkim rzeczy, które lubią ginąć za większymi opakowaniami. Małe słoiczki, sosy, przetwory czy inne produkty, po które regularnie sięgam. Zamiast ustawiać je jeden za drugim, trzymam je w jednym miejscu i obracam organizer, kiedy czegoś potrzebuję. Mój kręgosłup oczywiście nie napisze Lidlowi listu z podziękowaniami, ale ja naprawdę doceniam każde rozwiązanie, które ogranicza niepotrzebne schylanie. Szczególnie przy najniższych półkach. Do tej pory zdarzało mi się przykucnąć przed otwartą lodówką i wyciągać po kolei wszystko, co zasłaniało produkt stojący głębiej. Tutaj ruch jest znacznie prostszy. Nie oznacza to, że organizer magicznie powiększa lodówkę. Nadal zajmuje konkretną powierzchnię i trzeba dobrać odpowiedni wariant do własnych półek. Daje za to coś, czego zwykłe ustawienie produktów w rzędach nie zapewnia, łatwy dostęp do rzeczy stojących z każdej strony.

lidl.pl

W lodówce mniej produktów znika mi z pola widzenia. To drobiazg, który pomaga lepiej pilnować zapasów i ograniczać dublowanie zakupów

Wyrzucanie jedzenia zaczyna się u mnie najczęściej bardzo niewinnie. Kupuję coś, wkładam do lodówki, później przed tym produktem pojawiają się kolejne opakowania. Po kilku dniach nawet nie pamiętam, że pierwsza rzecz nadal tam stoi. Obrotowy organizer sam nie rozwiązuje problemu marnowania żywności i nie chcę przypisywać mu takich cudownych właściwości. Pomaga mi jednak lepiej widzieć to, co już mam. A kiedy produkty łatwiej znaleźć, łatwiej też wykorzystać je przed kolejnymi zakupami. To samo dotyczy dublowania zapasów. Ile razy można kupić majonez, musztardę albo jakiś sos, żeby dopiero po powrocie odkryć drugie opakowanie schowane z tyłu? U mnie zdarzało się to częściej, niż chcę przyznać. Teraz jeden obrót pozwala szybko sprawdzić zawartość.

Szukasz aranżacyjnych inspiracji? To też warto sprawdzić: "Co tu tak śmierdzi stęchlizną?" - córka nie dawała spokoju. Kupiła mi gadżet z Action i wilgoć z szafy zniknęła

Co ciekawe, Lidl oferuje kilka rozmiarów tego rozwiązania. Duży organizer ma około 35 cm średnicy i 4,4 cm wysokości. Średni ma około 29 cm średnicy i 8,6 cm wysokości. Jest też wariant dwóch małych organizerów, każdy o średnicy około 23 cm i wysokości 3,8 cm. Maksymalne obciążenie zależy od wybranej wersji i wynosi od około 2,5 do 3 kg. Produkt wykonano ze stali nierdzewnej oraz tworzywa sztucznego. Przed zakupem robię więc jedną ważną rzecz. Mierzę półkę. Duży model może wyglądać najbardziej kusząco, ale w mniejszej lodówce zwyczajnie zabierze za dużo miejsca. Kilkadziesiąt sekund z miarką oszczędza później kombinowania. Na stronie Lidla wybrany duży wariant kosztuje obecnie 24,99 zł. To dla mnie znacznie ciekawszy wydatek niż kolejny dekoracyjny pojemnik, którego jedynym zadaniem jest ładnie wyglądać. Tutaj od razu wiem, jaki codzienny problem chcę rozwiązać.

Nie tylko lodówka korzysta z tego patentu. W głębokiej szafce i spiżarni obrotowa taca również ułatwia mi sięganie po drobiazgi

Po chwili zaczęłam się zastanawiać, dlaczego ograniczać taki organizer wyłącznie do lodówki. Producent sam wskazuje szafki oraz spiżarnie i właśnie tam widzę dla niego drugie życie. W głębokiej kuchennej szafce problem wygląda przecież dokładnie tak samo. Z przodu stoją produkty używane najczęściej, a wszystko, co przesunę na tył, po pewnym czasie znika z pamięci. Przyprawy, niewielkie słoiczki i buteleczki potrafią stworzyć niezły bałagan. Z obrotową podstawą nie muszę przekładać jednych rzeczy, żeby dostać się do drugich. Podobnie urządzam półkę ze śniadaniowymi dodatkami albo zapasami. Najważniejsze jest dla mnie to, żeby nie przeładować organizera i zostawić swobodę obracania. Inaczej cały pomysł traci sens. Widzę tutaj jeszcze jedną zaletę. Nie muszę robić wielkiej reorganizacji kuchni. Nie kupuję kilkunastu pojemników i nie przesypuję do nich całej zawartości szafek. Stawiam jeden organizer w najbardziej problematycznym miejscu i sprawdzam, czy rzeczywiście ułatwia mi życie.

Takie domowe patenty lubię najbardziej. Nie są efektowne i nie zmieniają kuchni nie do poznania. Po prostu eliminują drobną czynność, która każdego dnia trochę mnie irytowała. Mniej schylania, mniej przekładania produktów i większa szansa, że zauważę otwarty słoik, zanim kupię następny. A kiedy po kilku dniach orientuję się, że przestałam nurkować ręką w najciemniejszy kąt lodówki, wiem, że ten prosty mechanizm ma sens. Czasami najlepszym sposobem na porządek nie jest znalezienie większej szafki. Wystarczy sprawić, żeby to, co stoi z tyłu, w kilka sekund znalazło się z przodu.