W mojej sypialni pełnowymiarowa toaletka po prostu się nie mieści, a trzymanie kosmetyków przy przypadkowym lusterku zaczęło mnie irytować. W Action znalazłam jednak coś, co rozwiązuje oba problemy za 16,95 zł. To bambusowe lusterko z organizerem, które wygląda trochę jak miniaturowy mebelek w stylu japandi. Jest zgrabne, ma regulowane lustro, półeczkę, a na dole skrywa nawet wysuwany pojemnik na drobiazgi. Postawiłam je na komodzie i nagle okazało się, że toaletka wcale nie jest mi potrzebna.

To lusterko z Action wygląda jak miniaturowa toaletka. Kosztuje zaledwie 16,95 zł

Kiedy zobaczyłam je w Action, najpierw zwróciłam uwagę na wygląd. Jasny bambus zestawiony z czarnymi elementami tworzy bardzo proste, spokojne połączenie, które bez problemu odnalazłoby się we wnętrzach urządzonych w stylu japandi. Nie ma tu zbędnych ozdobników, połyskujących ramek czy dekoracyjnych uchwytów. Zamiast tego jest naturalny kolor drewna, oszczędna forma i kontrastowe detale. Właśnie dzięki temu całość wygląda znacznie drożej, niż sugerowałaby cena. Za 16,95 zł spodziewałam się zwyczajnego lusterka stołowego, a dostałam coś, co wizualnie przypomina niewielki mebel.

Zobacz także:

Samo lustro ma prostokątny kształt z delikatnie zaokrąglonymi narożnikami i zostało umieszczone między dwoma bocznymi wspornikami. Co dla mnie szczególnie ważne, można je przechylać. Nie muszę więc za każdym razem przestawiać całego organizera albo pochylać się w niewygodnej pozycji, gdy robię makijaż. Wystarczy ustawić taflę pod odpowiednim kątem. Producent podaje wymiary 17 x 25 cm, więc nie jest to duże lustro, ale właśnie o to mi chodziło. Na komodzie zajmuje niewiele miejsca, a do poprawienia makijażu, ułożenia włosów czy porannej pielęgnacji spokojnie wystarcza. Najbardziej podoba mi się jednak to, że konstrukcja nie kończy się na samym lustrze. Pod nim znajduje się niewielka przestrzeń, którą wykorzystuję jako podręczną półeczkę. Odkładam tam rzeczy, po które sięgam niemal codziennie – pomadkę, krem do rąk, perfumy czy biżuterię zdjętą przed snem. Dzięki temu drobiazgi nie wędrują po całej komodzie, a rano nie szukam ulubionych kolczyków między kosmetykami. To mały szczegół, ale przy ograniczonej przestrzeni takie rozwiązania robią sporą różnicę.

fot. action.pl

Największa niespodzianka kryje się na samym dole. Wysuwana szufladka pomaga mi opanować kosmetyczny bałagan

Dopiero gdy przyjrzałam się temu lusterku dokładniej, zauważyłam jego najlepszy element. Na dole znajduje się wysuwany pojemnik do przechowywania, który na pierwszy rzut oka wygląda jak szufladka miniaturowej komody. Front jest ciemny i niemal całkowicie gładki, a niewielkie wycięcie pozwala wygodnie go wysunąć. Nie jest to oczywiście miejsce, w którym zmieszczę całą kosmetyczkę, ale właśnie dlatego podoba mi się jeszcze bardziej. Trafiają tam najmniejsze przedmioty, które zwykle najbardziej zagracają blat.

Szukasz praktycznych rozwiązań do domu? To też może ci się spodobać: Mój tata robił tak od lat i płacił 2x raz mniej za ogrzewanie. Wyrwałam ten gadżet za 16 zł/szt. i jestem gotowa na jesień

U mnie są to gumki do włosów, spinki, wsuwki, próbki kosmetyków i kilka drobiazgów do makijażu. Wcześniej wszystkie leżały w małym koszyczku, który teoretycznie miał wprowadzać porządek, ale w praktyce sam wyglądał jak bałagan. Teraz wystarczy wsunąć pojemnik i wszystko znika z pola widzenia. Na wierzchu zostaje tylko lusterko i kilka najpotrzebniejszych rzeczy. Komoda wygląda przez to znacznie spokojniej, choć tak naprawdę wcale nie pozbyłam się żadnych kosmetyków. To rozwiązanie szczególnie spodobało mi się dlatego, że nie próbuję już na siłę wygospodarować miejsca na klasyczną toaletkę. Przy niewielkiej sypialni dodatkowy stolik, krzesło czy pufa potrafią zabrać sporą część wolnej przestrzeni. Tutaj wykorzystuję mebel, który już mam. Organizer stawiam na komodzie i otrzymuję swój mały kącik do pielęgnacji bez przemeblowywania całego pokoju. Równie dobrze można postawić go na biurku, półce czy szerokim parapecie, jeśli właśnie tam mamy trochę wolnego miejsca.

Styl japandi za mniej niż 17 zł? Bambus sprawia, że ten drobiazg prezentuje się wyjątkowo lekko

Trudno mi nie skojarzyć tego modelu ze stylem japandi, który łączy japońską prostotę ze skandynawskim zamiłowaniem do naturalnych materiałów i funkcjonalności. Oczywiście jedno lusterko nie zmieni automatycznie wystroju całego pomieszczenia, ale dobrze wpisuje się w taką estetykę. Szczególnie podoba mi się zestawienie ciepłego odcienia bambusa z czernią. Jest minimalistycznie, ale nie chłodno, a całość nie przytłacza nawet małego pomieszczenia. Action podaje również, że wykorzystany w produkcie bambus posiada certyfikat FSC®, czyli pochodzi z odpowiedzialnie zarządzanych źródeł. Dla mnie najważniejszy pozostaje jednak jego wygląd. Bambus pasuje zarówno do białych i kremowych mebli, jak i do drewna, rattanu czy czarnych dodatków. Można więc wstawić lusterko do bardzo różnych wnętrz bez obawy, że będzie wyglądało przypadkowo. W sypialni zestawiłabym je z jasną ceramiką, lnianymi tekstyliami i niewielką lampką, a w łazience z bambusowymi pudełkami oraz prostymi dozownikami.

Podoba mi się też, że ten gadżet nie próbuje udawać dużego organizera. Jest niewielki i ma pomóc przede wszystkim przy codziennych drobiazgach. Jeśli ktoś ma kilkadziesiąt kosmetyków, palety, pędzle i mnóstwo akcesoriów, szufladka oczywiście ich nie pomieści. Ale jako mała stacja do codziennej pielęgnacji sprawdza się znacznie lepiej. Trzymam przy nim tylko to, czego naprawdę używam, a reszta może pozostać w większym pudełku czy szufladzie komody.

Przy małym mieszkaniu takie patenty lubię najbardziej. Jeden przedmiot zastępuje mi kilka rzeczy naraz

Mam słabość do wyposażenia, które nie tylko ładnie wygląda, ale też rzeczywiście rozwiązuje jakiś domowy problem. Tutaj za 16,95 zł dostaję lustro, niewielki organizer, półeczkę oraz schowek zamknięte w jednej kompaktowej konstrukcji. Nie muszę kupować osobno stojącego lusterka i kolejnego pudełka na kosmetyki. Co ważne, lustro z organizerem nadal zajmuje niewiele miejsca i można je bez problemu przenieść, kiedy zechcę inaczej zaaranżować blat. Widzę dla tego modelu zresztą więcej zastosowań niż tylko klasyczny kącik kosmetyczny. W przedpokoju można postawić go na konsoli, a do szufladki wrzucać gumki, grzebień czy drobną biżuterię. W pokoju nastolatki może pełnić rolę pierwszej niewielkiej toaletki, a w wynajmowanym mieszkaniu będzie sprytnym rozwiązaniem dla osoby, która nie chce inwestować w dodatkowe meble. Sama najbardziej doceniam je rano, kiedy wszystkie potrzebne drobiazgi mam w jednym miejscu i nie rozpoczynam dnia od poszukiwania zagubionej spinki.

Za tę cenę nie oczekiwałabym oczywiście odpowiednika dużej, solidnej toaletki. To raczej sprytny mini-mebel, którego siłą są niewielkie rozmiary i wielofunkcyjność. I chyba właśnie dlatego tak bardzo przypadł mi do gustu. Nie zajmuje połowy sypialni, nie wymaga dodatkowego krzesła i nie kosztuje kilkuset złotych. Postawiłam go na wolnym fragmencie komody, schowałam drobiazgi do pojemnika, ustawiłam lustro pod odpowiednim kątem i gotowe. Czasem okazuje się, że do stworzenia własnego kącika kosmetycznego potrzeba nie większego mieszkania, lecz po prostu 17 x 25 cm wolnego miejsca i niecałych 17 zł.