Do Action weszłam bez konkretnego planu, a wyszłam z meblem, który wygląda jak wyjęty z designerskiego showroomu. Kremowa, pluszowa pufa za 89,95 zł od razu przyciągnęła mój wzrok obłą formą i modną fakturą. W salonie prezentuje się jeszcze lepiej – jest miękka wizualnie, przytulna i daje efekt znacznie droższego wnętrza.
Zobaczyłam ją między dekoracjami i od razu zwolniłam. Obła forma wygląda jak z wnętrzarskich inspiracji na Instagramie
W Action zwykle zaglądam po drobiazgi do domu. Świece, koszyki, wazony czy sezonowe dekoracje potrafią wciągnąć mnie na dłużej, ale nie spodziewałam się, że tym razem największe wrażenie zrobi na mnie niewielki mebel. Pluszowa pufa za 89,95 zł od razu wyróżniała się na tle pozostałych produktów. Moją uwagę zwrócił przede wszystkim jej kształt. Nie jest to klasyczny, prosty taboret ani zwyczajny tapicerowany sześcian. Pufa ma miękką, obłą sylwetkę podzieloną charakterystycznymi przeszyciami na duże, wypukłe segmenty. Wygląda trochę jak miękka kostka zbudowana z puszystych poduszek. Do tego dochodzi jasna, kremowa tapicerka, która jeszcze mocniej podkreśla jej przytulny charakter.
Zobacz także:
Pierwsze skojarzenie? Mebel z designerskiego showroomu albo ze zdjęcia nowoczesnego apartamentu, w którym każdy element jest starannie dobrany. W ostatnich sezonach podobne obłe meble widuję wszędzie – w projektach architektów, katalogach wnętrzarskich i modnych hotelach. Sofy tracą ostre kanty, fotele przypominają miękkie kokony, a stoliki i pufy coraz częściej mają zaokrąglone linie. Ten model idealnie wpisuje się w ten kierunek. Na stronie Action widnieje informacja, że pufa występuje w różnych kolorach, a pokazany wariant wykonano z charakterystycznej białej tkaniny pluszowej. Producent wskazuje również, że wykorzystane w produkcie drewno ma certyfikat FSC®. Najbardziej zaskoczyła mnie jednak cena. 89,95 zł za mebel, który wizualnie spokojnie mógłby kosztować kilkaset złotych, brzmiało jak jedno z tych znalezisk, dla których warto czasem zboczyć z zakupowej trasy.
fot. mat. własne Story.pl
W salonie znalazłam dla niej miejsce w kilka minut. Nagle zwykły kąt zaczął wyglądać jak fragment modnego showroomu
Dopiero po ustawieniu pufy w domu zobaczyłam, jak dużo może zrobić jeden stosunkowo niewielki element. W moim salonie brakowało czegoś, co przełamałoby proste linie większych mebli i jednocześnie nie zagraciło przestrzeni. Obły kształt pufy z Action zrobił dokładnie to, czego potrzebowałam. Jasna tapicerka optycznie nie przytłacza pomieszczenia, a miękka faktura sprawia, że wnętrze wygląda cieplej. Szczególnie podoba mi się zestawienie takiej pufy z drewnem, jasnym dywanem, prostą sofą i zasłonami w naturalnych kolorach. Nie potrzeba właściwie niczego więcej. Beże, kremy, złamana biel i miękkie tkaniny automatycznie tworzą spokojną, elegancką bazę.
Chcesz więcej ciekawych inspiracji aranżacyjnych? To też może cię zainteresować: Szukałam biżuteryjnej lampy do salonu, ale wszystko kosztowało krocie. W Biedrze wyhaczyłam koralikowe cacko 78% taniej
Pufa dobrze odnajduje się w estetyce modern organic, soft minimalism czy popularnych wnętrzach inspirowanych stylem japandi. Ja widzę w niej również odrobinę stylistyki quiet luxury – nie ze względu na cenę czy markę, ale przez sam sposób projektowania. Nie ma krzykliwego wzoru, błyszczących nóżek ani dużego logo. Cały efekt opiera się na kształcie, fakturze i neutralnej kolorystyce. To właśnie takie elementy często sprawiają, że pomieszczenie zaczyna wyglądać bardziej dopracowanie. Co ważne, Action opisuje ten produkt zarówno jako pufę, jak i taboret, więc nie musi pełnić wyłącznie funkcji dekoracyjnej. Można postawić ją obok fotela jako dodatkowe siedzisko albo wykorzystać wtedy, gdy przyjdą goście. Równie dobrze wyobrażam ją sobie przy toaletce w sypialni czy w garderobie. U mnie została w salonie, bo właśnie tam najlepiej wykorzystuję jej dekoracyjny potencjał.
fot. action.pl
Najbardziej podoba mi się ten plusz i charakterystyczne przeszycia. To one dają efekt mebla za znacznie większe pieniądze
Przy tanich dodatkach do wnętrz często obawiam się jednego – że na zdjęciu będą wyglądały świetnie, a po ustawieniu w mieszkaniu natychmiast zdradzą swoją cenę. Tutaj największym atutem okazała się właśnie forma. Głębokie przeszycia i wypukłe segmenty nadają pufie trójwymiarowy wygląd, dzięki czemu nie sprawia wrażenia zwykłego tapicerowanego pudełka. Pluszowa powierzchnia dodatkowo łagodzi bryłę. To bardzo charakterystyczny rodzaj designu: zamiast zdobień mamy fakturę, a zamiast wymyślnego wzoru – rzeźbiarski kształt. Dzięki temu mebel może być jednocześnie neutralny i przyciągający uwagę. Właśnie dlatego określiłabym go jako budżetową wersję „showroomowego” designu.
Oczywiście za 89,95 zł nie oczekuję materiałów czy wykonania typowego dla designerskiego mebla za kilka tysięcy złotych. Nie o to tutaj chodzi. Liczy się możliwość uzyskania podobnego efektu stylistycznego za ułamek ceny. Przy jasnej tapicerce trzeba też brać pod uwagę względy praktyczne – kremowa czy biała powierzchnia będzie wymagała większej uwagi niż ciemny materiał, szczególnie w domu z dziećmi albo zwierzętami. Ja traktuję ją przede wszystkim jako efektowny element wystroju i dodatkowe siedzisko. W tej roli sprawdza się najlepiej. Gdybym chciała stworzyć wokół niej całą aranżację, postawiłabym obok lampę z papierowym lub materiałowym kloszem, niewielki stolik z ciemnego drewna i miękki dywan. Kilka prostych elementów wystarczy, żeby uzyskać bardzo „instagramowy” efekt bez urządzania salonu od początku.
Za 89,95 zł zrobiła większą różnicę niż niejedna droga dekoracja. Teraz wiem, że w Action warto zaglądać nie tylko po drobiazgi
Najbardziej lubię wnętrzarskie zakupy, które nie wymagają wielkiego remontu, mierzenia ścian ani wydawania kilku tysięcy złotych. Czasem wystarczy przestawić lampę, zmienić poszewki albo wprowadzić jeden charakterystyczny mebel, żeby dobrze znane pomieszczenie zaczęło wyglądać inaczej. W moim przypadku takim elementem okazała się właśnie pluszowa pufa z Action za 89,95 zł. Dzięki neutralnemu kolorowi nie musiałam zmieniać niczego dookoła, a jej nietypowa bryła natychmiast przyciąga wzrok. Co więcej, nie jest dekoracją, która po kilku miesiącach musi wylądować w szafie – można ją przestawiać między pokojami i zmieniać jej zastosowanie.
W salonie będzie dodatkowym siedziskiem, w sypialni może stanąć przy toaletce, a w gabinecie stworzyć przytulniejszy kącik. Jeśli za jakiś czas zmienię aranżację, nadal łatwo znajdę dla niej nowe miejsce. I właśnie ta uniwersalność przekonała mnie najbardziej. Nie planowałam kupować pufy, a już po ustawieniu jej w salonie zastanawiałam się, dlaczego wcześniej brakowało mi takiego elementu. To jeden z tych niepozornych zakupów, które nie kosztują fortuny, a potrafią wizualnie zmienić całe pomieszczenie. Jeśli więc podczas kolejnej wizyty w Action zobaczysz podobną pluszową kostkę w alejce z dekoracjami, warto spojrzeć na nią nie jak na zwykły taboret, ale jak na prosty sposób na wprowadzenie do wnętrza modnych obłości i odrobiny showroomowego charakteru.

Obserwuj nas na Google







