Przez długi czas właściwie obywałam się bez zasłon i początkowo zupełnie mi to nie przeszkadzało. Z czasem zaczęłam jednak zauważać, że moje okna wyglądają trochę pusto, a przez to całemu pomieszczeniu brakuje przytulności. Nie byłam chętna na wielką metamorfozę, dlatego pomyślałam, że zacznę właśnie od tekstyliów. Chciałam znaleźć coś eleganckiego, ale na tyle uniwersalnego, żebym nie musiała za kilka miesięcy ponownie zmieniać dekoracji. Przy okazji przekonałam się, że efektowne zasłony wcale nie muszą oznaczać dużego wydatku.

Przez długi czas nie miałam zasłon. W końcu stwierdziłam, że moje okna zdecydowanie ich potrzebują

Przez długi czas rolety w zupełności mi wystarczały i uważałam, że dodatkowa dekoracja okna nie jest mi szczególnie potrzebna. Dopiero kiedy zaczęłam zwracać większą uwagę na całą aranżację, zauważyłam, że czegoś mi brakuje. Meble i dodatki były na swoim miejscu, a mimo to wnętrze nadal wydawało mi się trochę niedokończone.

Zobacz także:

Najbardziej przeszkadzało mi to wieczorami. Lubię wtedy zapalać mniejsze lampy i tworzyć w domu bardziej przytulny klimat, a zupełnie odsłonięte okno wyraźnie odcinało się od reszty wystroju. Uznałam więc, że czas wreszcie znaleźć zasłony, które trochę zmiękczą całe wnętrze.

Nie chciałam jednak wydawać na nie kilkuset złotych. Zależało mi na czymś, co będzie wyglądało elegancko, ale nadal pozostanie rozsądnym zakupem. Zaczęłam przeglądać różne propozycje i właśnie wtedy wpadły mi w oko zasłony dostępne w Biedronka Home. Ich cena mocno mnie zaskoczyła, bo komplet kosztuje znacznie mniej, niż początkowo zakładałam.

W Biedronce znalazłam piękne aksamitne zasłony z połyskiem. Za jedną sztukę wychodzi tylko 64,50 zł

Moją uwagę od razu przyciągnęły szare zasłony aksamitne SMUKEE HOME. Za komplet dwóch sztuk trzeba zapłacić 129 zł, czyli jedna kosztuje 64,50 zł. Każda ma 135 cm szerokości i 250 cm długości, więc mogę od razu udekorować całe okno jednym zestawem.

Najbardziej spodobała mi się jednak sama tkanina. Zamiast zupełnie gładkiej, matowej powierzchni ma delikatną fakturę w paski i subtelnie połyskujące wykończenie. Światło odbija się od materiału, dzięki czemu szarość nie wygląda monotonnie.

fot. home.biedronka.pl

Podoba mi się też aksamitna struktura, bo właśnie takich miękkich tekstyliów brakowało mi w mieszkaniu. Nie potrzebuję już wielu dodatkowych dekoracji przy oknie, bo materiał sam w sobie przyciąga uwagę.

Zasłony mają również metalowe przelotki, więc ich zawieszenie jest proste, a po nasunięciu na karnisz tkanina układa się w regularne fale. Szary kolor również jest dla mnie dużym plusem. Mogę zmieniać poduszki, koce czy inne sezonowe dodatki, a zasłony nadal będą pasowały do całości.

Do swoich aksamitnych zasłon z Biedronki dobrałam lekkie firany. Całość prezentuje się jeszcze lepiej

Przy tak wyrazistej fakturze nie zdecydowałabym się już na mocno zdobione firany. Zależy mi na tym, żeby to aksamit i jego delikatny połysk pozostały główną ozdobą okna. Właśnie dlatego połączyłam szare zasłony z prostą, półprzezroczystą firaną w bieli. Pasowałby tu także delikatny odcień écru.

Przeglądałam nowe promocje w Lidlu i nie mogłam nie kupić tej szafeczki. Jest idealna do mojej malutkiej łazienki. Wreszcie mam dużo miejsca na kosmetyki i porządek: Ma 3 regulowane półki, solidne okucia i jest odporna na rysy. Kupiłam w promocji Lidla i wcisnęłam w najciaśniejszy kąt łazienki

Jeśli chodzi o materiał, to postawiłam na lekką mgiełkę, która przepuszcza sporo światła dziennego. Taka firana tworzy jasne tło dla ciemniejszego aksamitu i jednocześnie nie sprawia, że cała dekoracja jest zbyt ciężka. Zrezygnowałam też z dużych kwiatów, koronek czy mocnych ornamentów. Przy połyskującej powierzchni zasłon łatwo byłoby przesadzić z liczbą dekoracyjnych elementów. To właśnie takie zestawienie najbardziej pasuje do mojego mieszkania.