Uwielbiam ten moment po kąpieli, kiedy mogę owinąć się miękkim ręcznikiem. Niestety nie każdy pozostaje taki po kilku tygodniach użytkowania. Mam w domu egzemplarze, które na początku były przyjemne, a po kolejnych praniach zrobiły się szorstkie i niezbyt miłe dla skóry. Właśnie dlatego od pewnego czasu nie wybieram ręczników wyłącznie na podstawie koloru. Najpierw zawsze zerkam na metkę, a dopiero później zastanawiam się, czy będą pasowały do mojej łazienki.

Przy zakupie ręczników nie patrzę już wyłącznie na kolor i cenę. Skład, gramatura i chłonność mówią mi znacznie więcej

Kiedyś ręczniki kupowałam właściwie oczami. Podobał mi się kolor, pasował do łazienki, cena była rozsądna, więc lądował w koszyku. Po kilku nietrafionych zakupach zaczęłam jednak zwracać większą uwagę na szczegóły.

Zobacz także:

Pierwszą rzeczą jest dla mnie materiał. Najchętniej wybieram ręczniki bawełniane. Bawełna dobrze chłonie wodę, a odpowiednio pielęgnowana może długo pozostawać przyjemna w dotyku. Nie zakładam przy tym, że każdy ręcznik ze 100% bawełny będzie identyczny. Znaczenie ma przecież także sposób wykonania czy gramatura.

I właśnie gramatura jest kolejną informacją, której szukam na metce. Podawana jest w GSM, czyli w gramach na metr kwadratowy. Im wyższa wartość, tym więcej materiału przypada na określoną powierzchnię. Nie oznacza to automatycznie, że najwyższa gramatura zawsze jest najlepsza. Bardzo gruby ręcznik jest przyjemny, ale może potrzebuje też więcej czasu na wyschnięcie, co nie do końca mi odpowiada. Do codziennego użytku szukam więc złotego środka. Chcę, żeby ręcznik był mięsisty i chłonny, ale jednocześnie praktyczny.

Podczas zakupów zwracam też uwagę na rozmiar. Do twarzy i włosów wystarcza mi mniejszy model, natomiast po kąpieli wolę zdecydowanie większy. Ważny jest dla mnie również sam wygląd. W ostatnim czasie najbardziej podobają mi się beże, kremy i złamane biele. Kojarzą mi się z hotelowymi łazienkami, w których wszystko wygląda elegancko i schludnie. I właśnie takie perełki udało mi się ostatnio dorwać w Action.

Ręcznik Hotel Royal z Action kosztuje 12,95 zł i ma gramaturę 550 GSM. To 100% bawełny

Przyznam, że Action nie było pierwszym sklepem, który przyszedł mi do głowy podczas poszukiwania ręczników. Częściej zaglądam tam po dekoracje, środki do domu czy drobne wyposażenie. Tym razem zainteresowała mnie jednak nowość z linii Hotel Royal.

Pierwszy był kolor. Ręcznik jest beżowy, więc dokładnie wpisuje się w spokojną kolorystykę, którą lubię w łazience. Nie ma dużych napisów ani kolorowych wzorów. Dekorację stanowią subtelne pasy przy brzegu, dzięki czemu całość wygląda prosto i elegancko. Potem zaczęłam sprawdzać konkrety. Ręcznik z Action ma 50 x 100 cm. To uniwersalny rozmiar, który mogę wykorzystać po myciu twarzy, rąk czy włosów. Mój mąż korzysta z niego również po zwykłej kąpieli. Najlepsze jest to, że za jedną sztukę trzeba zapłacić tylko 12,95 zł.

fot. archiwum prywatne/Story.pl

Najbardziej zainteresował mnie jednak skład. Ręcznik z Action wykonano w 100% z bawełny. Producent opisuje materiał jako miękki i wytrzymały oraz zwraca uwagę na jego wysoką chłonność. Do tego dochodzi wspomniana wcześniej gramatura 550 GSM.

Ręczniki potrafią zrobić się szorstkie znacznie szybciej, gdy źle je pierzemy. Kilka prostych zasad pomaga dłużej zachować przyjemną strukturę bawełny

Kiedy kupuję nowy ręcznik, zawsze najpierw sprawdzam metkę i piorę go zgodnie z instrukcją producenta. To ważniejsze niż jedna uniwersalna temperatura podawana dla wszystkich ręczników, ponieważ konkretne produkty mogą mieć różne zalecenia.

Pilnuję również ilości detergentu. Więcej płynu czy proszku nie oznacza lepszego prania. Nadmiar środka piorącego może gorzej wypłukiwać się z włókien, dlatego trzymam się dawki odpowiedniej do wielkości prania, stopnia zabrudzenia i twardości wody.

To również może cię zainteresować: Latem Niemki trzymały ją na balkonach, teraz zdobi im salony. Tania kula z Action ma 360 złotych lampek LED i praktyczny timer

Nie przepełniam też bębna. Ręczniki po namoczeniu robią się ciężkie i potrzebują miejsca, żeby swobodnie poruszać się podczas prania oraz dobrze wypłukać. Upychanie kolejnej sztuki na siłę nie ma dla mnie większego sensu. Po praniu ważne jest także dokładne wysuszenie. Nie składam wilgotnego ręcznika i nie zostawiam go długo zwiniętego w pralce. Rozwieszam go tak, żeby miał dostęp do powietrza. Przed rozwieszeniem lekko nim potrząsam, co pomaga rozluźnić włókna.