Jesienią i zimą zdecydowanie więcej czasu spędzam w domu. Lubię wtedy zapraszać bliskich na obiad, przygotowywać coś dobrego do kawy i siedzieć przy stole znacznie dłużej niż zwykle. Takie spotkania nie potrzebują specjalnej oprawy, ale przyjemnie jest zadbać o kilka szczegółów. Zwłaszcza kiedy zbliża się grudzień i okazji do wspólnego świętowania zaczyna przybywać. Według mnie najlepszym i jednocześnie najtańszym sposobem na odświeżenie stołu jest właśnie obrus. Ja w tym roku uderzyłam nietypowo, bo nie w klasyczną biel.
Mój stary obrus pamięta już niejedne święta. Tym razem postanowiłam zrezygnować z klasycznej bieli
Przez ostatnie lata na moim stole królował biały obrus. Pasował do wszystkiego, więc wyciągałam go zarówno na rodzinne obiady, jak i większe uroczystości. Problem w tym, że po tylu praniach nie wygląda już tak dobrze jak kiedyś. Materiał stracił dawną świeżość, a niektórych śladów użytkowania nie da się całkowicie usunąć.
Zobacz także:
Przed kolejnym sezonem spotkań postanowiłam więc rozejrzeć się za czymś nowym. Nie chciałam jednak kupować następnego białego nakrycia, które będzie wyglądało niemal identycznie jak poprzednie. Zależało mi na kolorze, który doda jadalni elegancji. Rozważałam beż, ciepły brąz i delikatne odcienie złota.
Zauważyłam też, że coraz bardziej podobają mi się tkaniny, które mają ciekawą fakturę albo subtelnie połyskują. Nie potrzebuję dużych wzorów, haftów czy dekoracyjnych falban. Wolę prosty materiał, który sam w sobie wygląda efektownie. Właśnie dlatego podczas zakupów w Pepco zwróciłam uwagę na obrus w ciepłym, złocistym odcieniu. Wyglądał zupełnie inaczej niż moje dotychczasowe nakrycia, a jednocześnie od razu wyobraziłam go sobie w domowej jadalni.
Złocisty obrus z Pepco kosztuje tylko 30 zł. Jego połysk przypomina światło późnego popołudnia
Podczas zakupów w Pepco znalazłam obrus z kolekcji Festive za 30 zł. Ma wymiary 140 × 240 cm, więc może sprawdzić się na większym stole, choć przed zakupem warto oczywiście sprawdzić długość i szerokość własnego blatu. Najbardziej spodobał mi się jego kolor. Materiał ma stonowany, złocisty odcień z ciepłym połyskiem. W zależności od kąta padania światła jego powierzchnia wydaje się raz jaśniejsza, a raz bardziej przygaszona.
fot. materiały własne/Story.pl
Przypomina mi to efekt „golden hour”, czyli tej krótkiej chwili przed zachodem słońca, kiedy wszystko nabiera miękkiego, złocistego koloru. Tutaj podobne wrażenie można uzyskać również wieczorem, przy odpowiednim oświetleniu.
Obrus wygląda trochę tak, jakby został pokryty cienką warstwą płynnego złota. Nie ma przy tym dużych świątecznych nadruków ani napisów. Dzięki temu nie ograniczałabym jego wykorzystania wyłącznie do Bożego Narodzenia. Podoba mi się również prostota tego modelu. Nie trzeba dobierać do niego wielu ozdób, ponieważ sam połysk materiału stanowi dekorację. To szczególnie wygodne, gdy chcę szybko przygotować stół przed wizytą gości.
Złoty obrus nie potrzebuje wielu dekoracji. Tak nakrywam stół, żeby wyglądał elegancko, ale nie kiczowato
Przy tak wyrazistym nakryciu trzymam się jednej zasady: im prostsza zastawa, tym lepiej. Złocista powierzchnia przyciąga wzrok, dlatego nie chcę konkurować z nią kolorowymi talerzami i mnóstwem błyszczących dodatków.
Na początek wybrałabym białą lub kremową ceramikę. Gładkie talerze pięknie odcinają się od ciepłego tła i sprawiają, że całość wygląda świeżo. Można też postawić na delikatnie ryflowane naczynia, które dodadzą nakryciu ciekawej faktury. Do tego zwykłe, przezroczyste szklanki albo kieliszki.
Bardzo podoba mi się też połączenie takiego obrusu z naturalnymi dodatkami. Na jesienny obiad postawiłabym na środku niewielki wazon z suszonymi trawami albo gałązkami. Obok mogłyby znaleźć się serwetki w kolorze kawy z mlekiem lub ciepłego brązu.
Na święta zmieniłabym jedynie kilka szczegółów. Wystarczy stroik z zielonych gałązek, kilka szyszek i białe świece ustawione w stabilnych świecznikach. Zieleń pięknie kontrastuje ze złotem, a biel łagodzi całą kompozycję. Na bardziej uroczystą kolację można dodać bordowe serwetki. To połączenie wygląda elegancko, szczególnie przy ciepłym świetle lampy.
To również może cię zainteresować: Nie plastikowa ozdóbka, tylko bogaty wieniec jak z zimowej rezydencji. Detale jak od florystki, a to z Pepco za bezcen
Poza świętami wykorzystałabym ten obrus również na urodziny, rocznicę czy niedzielny obiad. Wtedy wystarczy postawić na stole świeże kwiaty i codzienną zastawę. Złociste tło samo nada spotkaniu nieco bardziej odświętnego klimatu.

Obserwuj nas na Google







