Do Bożego Narodzenia zostało jeszcze trochę czasu, ale ja już powoli zaczynam rozglądać się za świątecznymi dekoracjami. Nie zamierzam oczywiście stawiać choinki w październiku, jednak niektóre dodatki aż szkoda odkładać na później. Tak było z białym obrusem, który wypatrzyłam ostatnio w Sinsay. Ma delikatny, żakardowy wzór i pięknie odbija światło. Przypomina mi element eleganckiej zastawy z drogiej restauracji. Co najlepsze, choć pochodzi z kolekcji bożonarodzeniowej, spokojnie można korzystać z niego przez cały rok. A cena? Zaledwie 39,99 zł!

Biały obrus z Sinsay wygląda jak z eleganckiej restauracji. Ten żakardowy wzór to strzał w dziesiątkę

Nie potrzebuję świąt ani rodzinnej uroczystości, żeby wyciągnąć z szafki ładną zastawę i nakryć stół trochę bardziej odświętnie. Nawet zwykły niedzielny obiad smakuje mi jakoś lepiej, kiedy zamiast gołego blatu widzę biały obrus, pasujące talerze i niewielki wazon z kwiatami. Z dekoracjami staram się jednak nie przesadzać. Zdecydowanie wolę kilka gustownych dodatków niż stół zastawiony ozdobami, między którymi ledwo mieszczą się półmiski.

Zobacz także:

Dlatego moją uwagę przykuł satynowy obrus z żakardowym wzorem z Sinsay. Choć pochodzi z kolekcji bożonarodzeniowej, na próżno szukać na nim reniferów, bombek czy innych typowo świątecznych motywów. Zamiast tego całą powierzchnię zdobią delikatne gałązki i listki. Z daleka wzór jest niemal niewidoczny, ale z bliska można dostrzec, jak ładnie odcina się od białego tła.

fot. sinsay.com

Sporo uroku dodaje mu też satynowe wykończenie, dzięki któremu materiał subtelnie połyskuje w świetle. Wyobrażam sobie, jak dobrze wyglądałby wieczorem, przy zapalonych świecach. Właśnie takie obrusy kojarzą mi się z eleganckimi restauracjami, gdzie nawet prosta zastawa prezentuje się wyjątkowo gustownie. Co ciekawe, ten model wcale nie kosztuje tyle, ile można byłoby przypuszczać.

Za obrus o wymiarach 140 × 220 cm zapłacimy w Sinsay tylko 39,99 zł. Wykonano go w 100% z poliestru, co ma swoje praktyczne zalety. Materiał tego typu jest na ogół mniej podatny na zagniecenia niż czysta bawełna, a do tego stosunkowo szybko schnie. Nie oznacza to oczywiście, że w ogóle nie wymaga prasowania.

Sprawdziłam również zalecenia dotyczące pielęgnacji. Obrus można prać w pralce w temperaturze do 30°C, wybierając delikatny program, a w razie potrzeby prasować w maksymalnie 110°C. Dla mnie to ważna informacja, bo choć uwielbiam białe tekstylia, nie mam najmniejszej ochoty spędzać później pół dnia przy desce do prasowania.

Model dostępny jest wyłącznie online. Oprócz klasycznej bieli można wybrać również subtelną, zielonkawą wersję, jednak to właśnie jasny wariant najbardziej pasuje do moich wnętrzarskich upodobań.

Niby świąteczny, ale po co czekać do grudnia? Ten obrus z Sinsay pasuje też do codziennych aranżacji

Najbardziej przekonuje mnie to, że nie muszę odkładać go do szafki razem z bożonarodzeniowymi ozdobami. Roślinny wzór jest na tyle uniwersalny, że spokojnie widziałabym go na stole podczas niedzielnego obiadu, rodzinnych spotkań czy popołudniowej kawy z przyjaciółką.

Na co dzień dobrałabym do niego prostą, kremową ceramikę, szklany wazon i kilka drewnianych dodatków. Do tego beżowe serwetki, świeże kwiaty i właściwie niczego więcej mi nie potrzeba. Biały materiał z delikatnym połyskiem sam w sobie wygląda wystarczająco stylowo, więc nie widzę sensu przykrywać go nadmiarem dekoracji.

A gdy przyjdzie grudzień? Wtedy chętnie zamienię kwiaty na gałązki świerku, złote świeczniki i serwetki w głębokim odcieniu bordo. Uwielbiam to połączenie kolorów, bo od razu przywodzi mi na myśl tradycyjne, świąteczne nakrycia, ale bez całej tej czerwono-zielonej tandety.

To również może cię zainteresować: Wygląda jak porcelana z Royal Copenhagen, a upolowałam w Sinsay. Ta zastawa w niebieskie kwiaty ma w sobie coś szlachetnego

Nie ukrywam, że wolę kupować dekoracje, z których mogę korzystać dłużej niż przez kilka grudniowych tygodni. Szkoda mi miejsca w szafkach na rzeczy wyciągane raz do roku, choćby były najpiękniejsze. A tutaj za niecałe 40 zł dostajemy obrus, który równie dobrze sprawdzi się przy zwykłym obiedzie, jak i podczas wigilijnej kolacji.

Choinka i bombki mogą więc jeszcze spokojnie poczekać. Ja znacznie chętniej zacznę przygotowania do świąt od czegoś, co przyda mi się również w październiku i listopadzie. Tym bardziej że nie trzeba czekać na wyjątkową okazję, żeby usiąść do ładnie nakrytego stołu.