Odkąd pamiętam, co roku w grudniu oglądam „Kevina samego w domu”. I choć znam niemal każdą scenę na pamięć, nadal nie mogę napatrzeć się na świąteczne dekoracje w domu McCallisterów. Te przepięknie przystrojone schody, gałązki przewieszone przez poręcze, czerwone kokardy i ciepłe światło lampek. Wszystko wygląda tak przytulnie, że aż chciałoby się przenieść ten klimat do własnego salonu.

W tym roku postanowiłam wcześniej rozejrzeć się za podobnymi ozdobami. Nie zamierzam jednak wydawać kilkuset złotych na dekorowanie jednego pomieszczenia. Wolę znaleźć coś niedrogiego, co później mogę wykorzystać na kilka sposobów. I tak trafiłam na świąteczną girlandę z OBI, która od razu przypomniała mi filmowe wnętrza.

Zobacz także:

Girlanda choinkowa z OBI za 34,99 zł. Wygląda jak żywe gałązki przystrojone na święta

Girlanda choinkowa z dekoracją kosztuje w OBI 34,99 zł, a mierzy aż 270 cm długości. To całkiem sporo, szczególnie jeśli planujesz ozdobić nią większy fragment balustrady, framugę drzwi albo półkę nad kominkiem. Nie trzeba kupować kilku krótkich kawałków, żeby uzyskać efekt rozłożystej, zielonej dekoracji.

Mnie najbardziej spodobało się jej klasyczne połączenie kolorów. Ciemnozielone gałązki przypominają naturalne igliwie, a pomiędzy nimi umieszczono niewielkie szyszki i czerwone kokardy. Nie ma tu brokatu, połyskujących łańcuchów ani przesadnej liczby dodatków. Właśnie takie ozdoby kojarzą mi się z tradycyjnymi świętami, kiedy w domu pachnie piernikiem, a w tle grają kolędy.

fot: obi.pl

Całość wykonano z tworzywa sztucznego, co ma swoje praktyczne zalety. Nie trzeba martwić się opadającymi igłami ani codziennym sprzątaniem pod dekoracją. Po świętach wystarczy ostrożnie ją zwinąć i schować do pudełka. W kolejnym sezonie znów będzie można wykorzystać ją w bożonarodzeniowej aranżacji.

Zajrzałam również do opinii klientów. Girlanda ma ocenę 5/5 na podstawie czterech recenzji. Jeden z kupujących chwali jej wygląd oraz stosunek jakości do ceny, a drugi zwraca uwagę na staranne wykonanie. To niewielka liczba ocen, ale pierwsze wrażenia są bardzo pozytywne.

Dom jak z filmu „Kevin sam w domu”? Tak udekorowałabym schody i salon

Najpiękniejsze świąteczne wnętrza mają dla mnie jedną wspólną cechę. Dekoracje nie stoją wyłącznie na komodzie czy pod choinką, ale pojawiają się również w mniej oczywistych miejscach. Dzięki temu cały dom nabiera odświętnego charakteru.

Girlandę z OBI najchętniej przewiesiłabym przez poręcz schodów, pozwalając jej swobodnie układać się w delikatne łuki. Czerwone kokardy pięknie odcinałyby się od zieleni, a szyszki dodawały całości naturalnego uroku. To właśnie taki widok kojarzy mi się z filmowym domem McCallisterów.

Nie masz schodów? Nic straconego. Podobną dekorację można ułożyć na szerokim parapecie, zawiesić nad drzwiami albo wykorzystać do ozdobienia kominka. Przy mocowaniu warto jedynie zadbać o stabilne zaczepy i nie układać sztucznych gałązek blisko płomieni czy gorących powierzchni.

Czytaj także: Za oknem szaruga, a u mnie złoty las pełen reniferów. W Sinsay znalazłam delikatne zazdrostki z połyskującym haftem, tylko 13 zł

Kilka lampek i świąteczny nastrój gotowy. Nie potrzeba drogich ozdób

Do takiej girlandy dodałabym jeszcze delikatne lampki LED o ciepłej barwie światła. Najlepiej sprawdziłyby się drobne punkciki, które wieczorem subtelnie rozświetlą zielone gałązki. Trzeba tylko pamiętać, że oświetlenie nie jest częścią tej dekoracji i należy dobrać je osobno.

Lubię też połączenie czerwieni z kremową bielą i złotem. W salonie postawiłabym więc kilka jasnych świec LED, a na kanapie ułożyła miękki pled. Nie dokładałabym już wielu kolorowych bombek, ponieważ kokardy same w sobie są wystarczająco wyraziste.

W przypadku małego mieszkania ograniczyłabym dekoracje do jednego, dobrze widocznego miejsca. Girlanda zawieszona nad przejściem do salonu albo ułożona wokół okna może stworzyć piękną świąteczną oprawę bez zastawiania mebli figurkami i stroikami. A kiedy po świętach przyjdzie pora na porządki, wystarczy zdjąć jedną ozdobę, zamiast zbierać drobiazgi z każdego kąta.