Koniec lata zawsze przychodzi dla mnie za szybko. W dzień na balkonie nadal potrafi być przyjemnie, ale wystarczy, że zajdzie słońce, a po kilku minutach zaczynam szukać grubszego swetra i zastanawiać się nad ucieczką do salonu. W OBI wypatrzyłam jednak ścienny ogrzewacz tarasowy za 189 zł, który ma trzy poziomy mocy, a na najwyższym ustawieniu osiąga 2000 W. Nie zajmuje miejsca na podłodze, nie potrzebuje butli z gazem i ma zapewniać ciepło odczuwalne w sposób przypominający promienie słoneczne. Brzmi jak całkiem dobry powód, żeby jeszcze nie wynosić balkonowych foteli do piwnicy.
Wieczorem słońce znika za blokiem i mój balkon w kilka minut robi się zdecydowanie mniej gościnny. Chłód przeganiam tym cackiem
Jesienny balkon ma zupełnie inny klimat niż ten lipcowy. Nie potrzebuję już parasola przeciwsłonecznego ani dzbanka lemoniady z lodem. Zamiast tego przynoszę koc, robię gorącą herbatę i zapalam małą lampkę. Problem pojawia się wtedy, gdy temperatura wieczorem spada na tyle, że nawet najładniejsza aranżacja przestaje przekonywać mnie do siedzenia na zewnątrz. Właśnie w takich warunkach zainteresował mnie ogrzewacz tarasowy dostępny w OBI za 189 zł. To elektryczny model przeznaczony do montażu na ścianie, więc nie trzeba wygospodarowywać dla niego miejsca pomiędzy stolikiem a fotelami.
Zobacz także:
Przy małym balkonie to dla mnie szczególnie ważne. Stojący ogrzewacz byłby kolejnym sprzętem, który trzeba omijać, a tutaj wykorzystuję przestrzeń znajdującą się wyżej. Urządzenie ma wymiary 51 x 26 x 22 cm, dlatego przed zakupem zdecydowanie zmierzyłabym ścianę i sprawdziła, czy mam odpowiednie miejsce do jego bezpiecznego zamontowania. Producent opisuje sposób oddawania ciepła jako zbliżony w odczuciu do ciepła wytwarzanego przez słońce, przy czym urządzenie nie generuje promieniowania ultrafioletowego. Stąd moje skojarzenie z małym jesiennym „słoneczkiem”. Oczywiście nie sprawi ono, że październik nagle zmieni się w lipiec. Może natomiast zwiększyć komfort siedzenia na balkonie czy tarasie, gdy robi się chłodniej, a ja wciąż nie mam ochoty przenosić wieczornych rytuałów całkowicie do salonu.
fot. obi.pl
Rano wystarczy mi sweter, wieczorem potrzebuję już czegoś więcej, dlatego podoba mi się regulacja mocy. Nie zawsze muszę od razu uruchamiać pełne 2000 W
W ogrzewaczu zastosowano trzy poziomy mocy. Pierwsze ustawienie to 650 W, drugie 1350 W, a trzecie wykorzystuje pełne 2000 W. Jest też oczywiście pozycja zerowa, czyli wyłączenie urządzenia. Taka regulacja wydaje mi się znacznie bardziej praktyczna niż działanie wyłącznie w trybie „włączony albo wyłączony”. Początek września i chłodny październikowy wieczór to przecież dwie zupełnie różne sytuacje. Czasem chcę jedynie trochę poprawić komfort, a czasem chłód staje się już naprawdę odczuwalny. Producent podaje również, że ogrzewacz zapewnia przyjemne oświetlenie.
Chcesz więcej aranżacyjnych perełek? To również warto sprawdzić: Nie wierciłam, nie wieszałam i nie kupowałam kolejnej szafki. Wstawiłam w wąskim kącie w łazience i w końcu mam porządek
Na zdjęciu podczas pracy element grzewczy świeci charakterystycznym pomarańczowo-czerwonym światłem, co dodatkowo pasuje do jesiennego klimatu. Ja wyobrażam sobie taki zestaw bardzo prosto: dwa fotele, miękkie poduszki, koc, kubek herbaty i kilka lampek dekoracyjnych. Ogrzewacz nie musi być ozdobą samą w sobie – ma przede wszystkim sprawić, że nie będę po kwadransie szczękać zębami i uciekać do środka. Warto jednak pamiętać, że deklarowane 2000 W to również konkretne zużycie energii przy pracy z maksymalną mocą. Pełna moc oznacza pobór 2 kWh energii w ciągu godziny ciągłej pracy, więc koszt wieczoru zależy od wybranego ustawienia, czasu działania oraz taryfy za prąd. To istotny szczegół, jeśli ktoś planuje korzystać z ogrzewacza codziennie przez wiele godzin.
Na małym balkonie każdy kawałek podłogi jest zajęty. Ten model ląduje na ścianie
Ścienna konstrukcja jest jednym z powodów, dla których zwróciłam uwagę właśnie na ten model. Na niewielkim balkonie mam już stolik, dwa krzesła, kilka donic i właściwie koniec możliwości aranżacyjnych. Dokładanie kolejnego stojącego urządzenia byłoby mało wygodne. Montaż na ścianie pozwala zachować wolną podłogę, ale oznacza też, że przed zakupem trzeba sprawdzić kilka kwestii technicznych. Ogrzewacz powinien zostać zamontowany dokładnie według instrukcji producenta, z zachowaniem wymaganych odległości od innych powierzchni i materiałów.
Szczególnie uważałabym na tekstylia, zasłony balkonowe, markizy, drewniane dekoracje czy inne łatwopalne elementy znajdujące się w pobliżu źródła ciepła. Trzeba też upewnić się, że wybrane miejsce i instalacja elektryczna są odpowiednie dla urządzenia o takiej mocy oraz że sposób montażu jest zgodny z przeznaczeniem konkretnego balkonu lub tarasu. Nie traktowałabym go również jako sprzętu, który można bez zastanowienia wystawić na deszcz – warunki użytkowania i dopuszczalny kontakt z wilgocią należy sprawdzić w instrukcji danego modelu.
Sezon balkonowy trwa w najlepsze. A ten ogrzewacz umila mi wieczory
Najbardziej podoba mi się tutaj zmiana sposobu myślenia o balkonie. Zwykle pod koniec lata zaczynam stopniowo go zwijać: chowam dekoracje, zabieram poduszki i godzę się z tym, że przez kolejne miesiące będę głównie oglądać go przez szybę. Tymczasem jesień potrafi mieć mnóstwo pięknych, suchych dni. Jeśli jedynym problemem jest chłodniejszy wieczór, dodatkowe źródło ciepła może pozwolić korzystać z tej przestrzeni trochę dłużej. Ogrzewacz z OBI kosztuje 189 zł, ma trzy poziomy mocy – 650, 1350 i 2000 W – oraz konstrukcję przeznaczoną do montażu na ścianie. Nie jest rozwiązaniem na każdą pogodę i nie zastąpi zdrowego rozsądku, gdy temperatura mocno spadnie, zacznie padać albo warunki zrobią się zwyczajnie nieprzyjemne. Widzę go raczej jako sposób na te graniczne tygodnie pomiędzy latem a prawdziwą zimą.

Obserwuj nas na Google







