Jesienią moje podejście do oświetlenia zmienia się razem z pogodą. Gdy za oknem szybko robi się ciemno, ostatnią rzeczą, na jaką mam ochotę, jest ostre światło z sufitu. Wolę kilka niewielkich punktów świetlnych, świeczki i lampiony, które sprawiają, że salon od razu wydaje się cieplejszy. W Castoramie wypatrzyłam właśnie taki drobiazg – szary lampion Blooma Paros o wysokości 21 cm. Kosztuje 19,98 zł, ma uroczy retro charakter i wygląda trochę tak, jakby przyjechał prosto z werandy starego nadmorskiego domu.

Lampion ma kolor pochmurnego jesiennego nieba i formę starej latarenki. Zakochałam się od razu

Są dekoracje, które nie potrzebują cekinów, złota ani wymyślnych kształtów, żeby zwrócić na siebie uwagę. Ten lampion należy właśnie do tej kategorii. Ma klasyczną formę niewielkiej latarenki, przeszklone ścianki i szaroniebieski kolor, który bardzo dobrze wpisuje się w jesienną paletę. Na górze pojawia się jeszcze drobny detal – wycięcia w kształcie gwiazdek. To właśnie one sprawiają, że całość nie wygląda jak zwyczajny użytkowy przedmiot, tylko jak dekoracja z lekkim nostalgicznym charakterem. Kiedy patrzę na taki model, od razu przypominają mi się stare letniska, drewniane werandy, domki nad morzem i wieczory, podczas których zamiast włączać wszystkie lampy, stawiało się na stole niewielkie źródło światła.

Zobacz także:

Lampion Blooma Paros z Castoramy ma 21 cm wysokości, więc nie jest wielką dekoracją dominującą całe wnętrze. I dobrze, bo dzięki temu łatwo znaleźć dla niego miejsce. Widzę go na parapecie, komodzie, stoliku pomocniczym albo na większej tacy razem z kilkoma jesiennymi dodatkami. Sam szaroniebieski odcień jest przy tym na tyle spokojny, że nie ogranicza aranżacji do jednego stylu. Może dobrze wyglądać zarówno w jasnym salonie z dużą ilością drewna, jak i w bardziej klasycznym wnętrzu. Najbardziej podoba mi się jednak jego klimat modern country i skandynawskiego domku nad morzem – trochę retro, trochę rustykalnie, ale bez przesadnego efektu „domku babci”.

fot. mat. własne Story.pl

Jesienią zamiast jednej mocnej lampy wolę kilka małych punktów światła. Taki prosty trik sprawia, że salon od razu wydaje mi się bardziej przytulny

Jesienne urządzanie mieszkania nie musi oznaczać wymiany zasłon, dywanu i połowy mebli. U mnie największą różnicę robi właśnie światło. Gdy wieczorem gaszę główny żyrandol i zostawiam jedynie lampę stołową oraz kilka delikatniejszych punktów, ten sam salon zaczyna wyglądać zupełnie inaczej. Lampion z Castoramy wpisuje się w ten pomysł idealnie, bo nawet nieużywany pozostaje dekoracją. Za dnia jego szaroniebieska obudowa, przeszklenia i klasyczny kształt mogą uzupełniać aranżację, a po zmroku zaczyna się jego właściwe przedstawienie.

Chcesz więcej ciekawych gadżetów do domu? To też może wpaść ci w oko: Już nie marmurowe stoliki kawowe. Bambusowe cuda w stylu „rustic chic” przejmują salony. Swój dorwałam w Sinsay za 60 ziko

Oczywiście przed umieszczeniem w środku konkretnego źródła światła sprawdziłabym oznaczenia oraz zalecenia producenta dotyczące bezpiecznego użytkowania. Szczególnie w przypadku otwartego płomienia nie ma miejsca na improwizację – lampion powinien stać stabilnie, z dala od firan, papieru, suchych roślin i innych łatwopalnych przedmiotów, a zapalonej świecy nigdy nie zostawiam bez nadzoru. Jeśli producent dopuszcza wybrany sposób użytkowania, można zbudować wokół niego naprawdę przyjemną jesienną aranżację. Ja zestawiłabym szaroniebieską latarenkę z drewnianą tacą, ceramicznym kubkiem, niewielkim wazonem i kilkoma gałązkami. Nie potrzeba wiele. W tym przypadku najważniejszy jest nastrój, a nie liczba dekoracji.

Postawiłabym go przy wrzosach, ceramice i drewnie. Szaroniebieski kolor jest na tyle spokojny, że nie kłóci się z resztą salonu

To również dobry przykład dodatku, który można wykorzystać inaczej w zależności od tego, jak urządzone jest mieszkanie. Jeśli lubię styl skandynawski, połączyłabym lampion z jasnym drewnem, bielą, kremowym pledem i prostą ceramiką. Przy wnętrzu cottage lub modern country dołożyłabym wiklinowy kosz, lniane tekstylia i kilka naturalnych gałązek. W bardziej nadmorskiej aranżacji szaroniebieski kolor może zagrać z piaskowymi beżami, złamaną bielą i surowym drewnem. Z kolei jesienią aż prosi się o towarzystwo wrzosów, dyń w stonowanych kolorach czy grubego pledu przerzuconego przez oparcie fotela. Podoba mi się, że nie jest to typowo sezonowa ozdoba.

Nie ma na nim nadrukowanych liści ani dyni, więc gdy listopad się skończy, nie będę miała ochoty natychmiast chować go do pudła. Zimą może stanąć obok świątecznych gałązek, wiosną przy wazonie z kwiatami, a latem pasować do aranżacji balkonu czy tarasu – przy czym możliwość używania konkretnego modelu na zewnątrz zawsze warto wcześniej sprawdzić w informacji producenta. W salonie szczególnie dobrze widzę go natomiast na komodzie albo szerokim parapecie. Jest wystarczająco dekoracyjny, żeby przyciągnąć wzrok, ale nie wygląda jak ozdoba, która próbuje zagłuszyć całe pomieszczenie. To właśnie takie przedmioty najłatwiej zostają ze mną na dłużej.

Najbardziej zaskoczyła mnie cena, bo za 19,98 zł wygląda jak drobiazg znaleziony w sklepie z dekoracjami vintage. Na jesień ideal

Na etykiecie w Castoramie przy modelu Blooma Paros widnieje cena 19,98 zł za sztukę. I to właśnie ona sprawiła, że spojrzałam na lampion drugi raz. Za mniej niż 20 zł dostaję niewielki element, którym mogę odmienić pusty parapet, stolik kawowy czy komodę bez kupowania kolejnych dużych dekoracji. Oczywiście dostępność i ceny mogą różnić się pomiędzy sklepami, dlatego przed wyjazdem warto sprawdzić aktualną ofertę. Dla mnie największym argumentem pozostaje jednak nie sama cena, a charakter tej latarenki.

Ma w sobie coś nostalgicznego. Szaroniebieska powierzchnia, gwiazdki i klasyczna forma przywołują skojarzenie z nadmorskim domkiem, w którym po całym dniu spędzonym na wietrze siadam wieczorem przy oknie z gorącą herbatą. Jesienią właśnie tego szukam we wnętrzach – nie kolejnych modnych przedmiotów, lecz drobiazgów, dzięki którym po wejściu do domu od razu robi mi się przyjemniej. Gdy za oknem pada, dzień kończy się coraz wcześniej, a do wiosny jeszcze daleko, miękkie światło i kilka dobrze dobranych dekoracji potrafią zmienić atmosferę całego wieczoru. I pomyśleć, że czasem taki efekt zaczyna się od niepozornej latarenki z Castoramy za niespełna 20 zł.