Początek września bywa pod tym względem zdradliwy. W dzień w mieszkaniu nadal jest przyjemnie, ale nocą temperatura potrafi mocno spaść, a do sezonu grzewczego jeszcze daleko. Nie mam ochoty uruchamiać grzejnika tylko po to, żeby nad ranem nie budzić się z zimnymi stopami. Dlatego o tej porze roku bardziej interesują mnie proste sposoby na zatrzymanie ciepła w łóżku.

W Lidlu znalazłam ją za 79 zł. W internecie kosztuje sporo więcej

Podczas wizyty w moim Lidlu trafiłam na wyprzedaż podwójnych kołder Livarno Home. Na stronie internetowej Lidla ten sam produkt kosztuje obecnie 109 zł, natomiast w moim sklepie stacjonarnym był przeceniony do 79 zł. Warto więc zajrzeć do Lidla w swojej okolicy, bo lokalnie mogą pojawiać się dodatkowe wyprzedaże i ceny niższe od tych online.

Zobacz także:

fot: lidl.pl

Kołdra ma wymiary 140 × 200 cm i producent określa ją jako ciepłą, przeznaczoną przede wszystkim na jesień oraz zimę. Nie jest to jednak zwyczajna gruba kołdra. Konstrukcja składa się z dwóch pikowanych warstw ułożonych jedna na drugiej. Pomiędzy nimi tworzy się izolująca poduszka powietrzna, która pomaga zatrzymać ciepło. To właśnie ten patent przekonał mnie najbardziej, bo zamiast dokładać na łóżko ciężki koc, mam jedno okrycie przygotowane z myślą o chłodniejszych nocach.

Poszycie wykonano z lekkiego mikrowłókna, a wypełnienie to poliester pochodzący z recyklingu. Waży ono około 1280 g. Pikowanie ma dodatkowo ograniczać jego przesuwanie, więc po nocy cała zawartość nie powinna zbierać się w jednym miejscu.

Zimne stopy potrafią zepsuć całą noc. Mam na nie kilka prostych patentów

Ciepła kołdra to dopiero początek, bo jesienią dużo zależy również od tego, jak przygotujemy sypialnię. U mnie największą różnicę robi zamknięcie okna odpowiednio wcześnie. Wieczorem porządnie wietrzę pokój przez kilka minut, a później nie zostawiam uchylonego okna na pół nocy. Dzięki temu sypialnia jest przewietrzona, ale ściany, podłoga i meble nie zdążą mocno się wychłodzić.

Przy podwójnej kołdrze nie dokładam od razu kolejnych warstw. Najpierw daję jej szansę zatrzymać ogrzane przez ciało powietrze pomiędzy dwiema częściami. Jeśli nadal jest mi chłodno, dorzucam koc, ale raczej na nogi niż na całe łóżko. Pomagają też ciepłe skarpety i piżama z długimi nogawkami.

Dobrym patentem jest również termofor. Włożony pod kołdrę kilkanaście minut przed snem ogrzewa miejsce, w którym później układamy stopy. Nie trzeba więc nagrzewać całej sypialni, żeby wejście do łóżka przestało przypominać wskakiwanie pod lodowate prześcieradło.

A do kołdry warto od razu dobrać poszewki: Ta pościel z Lidla nie zbiega się w praniu i jest w 100% ze szlachetnego gatunku bawełny. Po obniżce cena kusi

Podwójna kołdra też potrzebuje trochę uwagi. Tak zachowuję jej puszystość

Przy takim okryciu ważna jest cyrkulacja powietrza, dlatego rano nie przykrywam łóżka narzutą natychmiast po wstaniu. Odrzucam kołdrę i pozwalam pościeli chwilę się przewietrzyć. Od czasu do czasu warto też ją delikatnie strzepnąć i równomiernie rozłożyć na łóżku.

Kołdra z Lidla ma dodatkowo technologię Polygiene, która według opisu producenta ogranicza powstawanie nieprzyjemnych zapachów. Ma to pozwolić na rzadsze pranie, a tym samym oszczędzać wodę i energię. Kiedy pranie jest już potrzebne, producent dopuszcza temperaturę do 60°C oraz delikatne suszenie w suszarce bębnowej również do 60°C. Kołdry nie należy natomiast wybielać ani prasować.

Przy większych tekstyliach zawsze sprawdzam też, czy bęben pralki nie jest przeładowany. Kołdra potrzebuje miejsca, żeby swobodnie się poruszać, wypłukać i później dokładnie wyschnąć. To szczególnie istotne jesienią, kiedy suszenie na powietrzu trwa znacznie dłużej. A dobrze wysuszona i regularnie wietrzona kołdra może spokojnie poczekać na kolejną chłodną noc – bez konieczności odkręcania kaloryfera na „piątkę”.