Wszystkich Świętych w moim domu od zawsze wiąże się nie tylko z wyjazdem na cmentarz. To również dzień, kiedy spotykamy się przy stole, pijemy kawę i jemy wspólny obiad. Właśnie dlatego lubię wcześniej przygotować jadalnię, żeby później nie szukać w pośpiechu talerzy czy filiżanek. Nie potrzebuję przy tym bardzo wystawnej dekoracji. Ładna zastawa, serwetki i kilka prostych dodatków wystarczą mi, żeby stół wyglądał bardziej odświętnie. W tym roku postanowiłam nieco odświeżyć stół i zdecydowałam się na zakup nowego zestawu obiadowego.
Przy wyborze zastawy najczęściej kieruję się w stronę porcelany. Jest elegancka i trwała na długie lata
Przez lata miałam w głowie przekonanie, że porcelana jest czymś, co wyciąga się wyłącznie na święta i większe rodzinne uroczystości. Dziś patrzę na to zupełnie inaczej. Skoro kupuję ładne naczynia, chcę z nich rzeczywiście korzystać. Najbardziej podobają mi się proste zestawy bez przesadnej liczby ozdób. Nie szukam złotych ornamentów ani bardzo dekoracyjnych wzorów. Wolę spokojną bazę, którą mogę zmieniać za pomocą obrusu, serwetek czy szkła. Dzięki temu te same talerze mogą wyglądać inaczej podczas jesiennego obiadu, Bożego Narodzenia i zwykłego spotkania przy kawie.
Zobacz także:
Porcelana pasuje mi właśnie do takiego podejścia. Na stole wygląda schludnie, a jasne naczynia dobrze eksponują jedzenie. Jednocześnie nie chciałam kolejnego kompletu w czystej, chłodnej bieli. Zależało mi na czymś cieplejszym, bardziej jesiennym, ale nadal na tyle neutralnym, żebym nie znudziła się tym po jednym sezonie.
Przed Wszystkimi Świętymi zaczęłam więc zaglądać do popularnych sklepów w poszukiwaniu niedrogiej zastawy. Nie zamierzałam kupować od razu wielkiego kompletu dla kilkunastu osób. Wolę dobierać poszczególne elementy i sama zdecydować, ilu talerzy czy filiżanek naprawdę potrzebuję. W Biedronce trafiłam właśnie na taką możliwość.
Nakrapiana porcelana z Biedronki kosztuje 14,99 zł za sztukę. Śmietankowy kolor i ciemny rant wyglądają elegancko na stole
W Biedronce wypatrzyłam porcelanowe naczynia Magdy Gessler. Każdy z pokazanych elementów kosztuje 14,99 zł za sztukę, więc mogę dobrać dokładnie tyle naczyń, ile potrzebuję. Do wyboru jest:
- filiżanka o pojemności 175 ml,
- spodek o średnicy 14,7 cm,
- talerz głęboki o średnicy 20 cm,
- duży talerz płaski o średnicy 27 cm.
fot. biedronka.pl
Najpierw zwróciłam jednak uwagę nie na wymiary, a na wygląd. Porcelana ma ciepły, śmietankowy odcień. Powierzchnię zdobią drobne, nieregularne nakrapiania, a krawędzie zostały podkreślone cienkim, ciemnym rantem. Właśnie ten detal najbardziej mi się spodobał. Dzięki niemu naczynia nie przypominają zwykłego białego kompletu.
Widzę tę zastawę przede wszystkim na drewnianym stole albo na jasnym obrusie. Na Wszystkich Świętych połączyłabym ją ze spokojnymi kolorami, na przykład beżem, brązem i przygaszoną zielenią. Do tego proste szklanki, materiałowe serwetki i stół właściwie jest gotowy.
Dużym plusem jest dla mnie możliwość kupowania naczyń pojedynczo. Nie każdy potrzebuje przecież dwunastu filiżanek i całego zestawu dodatkowych elementów. Sama mogę policzyć gości i stworzyć komplet pod własne potrzeby. Taka kolorystyka nie zamyka mnie również w jednym sezonie. Teraz widzę tę porcelanę podczas listopadowego obiadu, ale później spokojnie wykorzystałabym ją na świątecznym stole, a następnie podczas zwykłych rodzinnych spotkań.
Same talerze to dopiero początek dobrze skompletowanej zastawy. Do porcelany z Biedronki dobrałabym szkło, sztućce i kilka praktycznych naczyń
Kompletowanie zastawy zaczynam od tego, czego rzeczywiście używam. Podstawą są dla mnie duże talerze płaskie na danie główne i talerze głębokie do zupy. Do tego potrzebuję filiżanek ze spodkami, bo po rodzinnym obiedzie niemal zawsze pojawia się kawa albo herbata. To właśnie te elementy mogę znaleźć w pokazanej kolekcji Biedronki.
Przydałyby mi się również półmiski oraz większe misy. To na nich mogę podać mięso, ziemniaki, surówkę czy sałatkę i postawić wszystko na środku stołu. Nie muszą pochodzić z identycznej kolekcji. Przy tak uniwersalnej porcelanie wybrałabym proste naczynia w bieli, kremie albo przezroczystym szkle.
To również może cię zainteresować: Najtańsza dekoracja w moim salonie, a robi cały efekt. „Ognisko w szkle” z Sinsay hipnotyzuje ciepłym blaskiem. No bajka
Kolejnym elementem są sztućce. Tutaj również nie kombinowałabym zbyt mocno. Klasyczne srebrne sztućce będą pasowały do ciemnego rantu i nie odciągną uwagi od nakrapianego wzoru. Do tego szklanki na wodę oraz dzbanek. Na koniec zostawiam dekoracje. Przy tej porcelanie naprawdę nie potrzeba ich wiele. Sama położyłabym jednolity obrus albo bieżnik i dodała materiałowe serwetki. Zamiast zastawiać środek stołu dużą liczbą ozdób, wolę zostawić miejsce na półmiski z jedzeniem.

Obserwuj nas na Google







