Jeszcze kilka miesięcy temu byłam przekonana, że inteligentne lokalizatory to gadżety dla osób, które ciągle podróżują albo boją się zgubić walizkę na lotnisku. Sama nigdy nie planowałam takiego zakupu. Wszystko zmieniło się po kolejnym poranku, kiedy przez kilkanaście minut szukałam kluczy i o mały włos nie spóźniłam się do pracy.

Na lokalizator Fresh 'n Rebel trafiłam przypadkiem podczas zakupów. Poszłam sprawdzić viralowe kule, które niedawno wróciły do Action. Wzięłam opakowanie z lokalizatorem do ręki z czystej ciekawości, przeczytałam krótki opis i pomyślałam, że za taką cenę mogę zaryzykować. Najwyżej okaże się kolejnym gadżetem, który po tygodniu wyląduje w szufladzie. Dziś wiem, że bardzo się myliłam.

Zobacz także:

Nie tylko do kluczy. Ten gadżet przydaje się częściej, niż początkowo myślałam

Fresh 'n Rebel Smart Finder to niewielki lokalizator, który można przypiąć nie tylko do kluczy. Bez problemu zmieści się również przy plecaku, torbie, walizce czy etui z dokumentami. Po sparowaniu z telefonem współpracuje z aplikacją Znajdź w urządzeniach Apple oraz Znajdź moje urządzenie w telefonach z Androidem. Dzięki temu można sprawdzić ostatnią znaną lokalizację przedmiotu albo ułatwić sobie jego odnalezienie.

Najbardziej doceniłam go oczywiście przy kluczach. Kilka dni po zakupie znowu odłożyłam je gdzieś w mieszkaniu i kompletnie nie pamiętałam gdzie. Zamiast zaglądać do każdej szafki, wyciągać rzeczy z torebki i sprawdzać kieszenie wszystkich kurtek, sięgnęłam po telefon. Po chwili wiedziałam, że zostały w torbie z zakupami, którą po powrocie zostawiłam w przedpokoju. Niby drobiazg, ale właśnie wtedy zrozumiałam, że ten niewielki lokalizator naprawdę potrafi oszczędzić sporo nerwów.

Im dłużej go używałam, tym więcej zastosowań przychodziło mi do głowy. Przed wakacyjnym wyjazdem przypięłam go do walizki. Później przez kilka dni nosiłam go przy plecaku z laptopem. Znam też osoby, które wykorzystują taki lokalizator przy torbie z dokumentami albo kluczach do domku letniskowego, z których korzystają tylko kilka razy w roku.

Fot. Action.com

Czy zastąpi dużo droższe lokalizatory? Warto znać różnice przed zakupem

Do tej pory większość osób kojarzyła inteligentne lokalizatory przede wszystkim z Apple AirTag albo Samsung Galaxy SmartTag. To bardzo dobre urządzenia, ale ich ceny są wyraźnie wyższe. Właśnie dlatego propozycja z Action zwróciła moją uwagę.

Oczywiście nie warto zakładać, że wszystkie produkty działają identycznie. Najważniejsze jest sprawdzenie, czy lokalizator będzie współpracował z naszym telefonem. Fresh 'n Rebel został przygotowany do działania z ekosystemami Apple i Google, dlatego najlepiej sprawdza się właśnie z urządzeniami korzystającymi z tych usług.

Sama konfiguracja zajęła mi dosłownie kilka minut. Wystarczyło sparować urządzenie z telefonem i przypiąć je do kluczy. Później praktycznie nie trzeba już o nim pamiętać. Działa w tle i przypomina o sobie dopiero wtedy, gdy naprawdę jest potrzebny.

Jeżeli ktoś oczekuje profesjonalnego urządzenia do śledzenia samochodu albo motocykla, powinien poszukać innego rozwiązania. Jeżeli jednak celem jest łatwiejsze odnajdywanie codziennych przedmiotów, taki lokalizator w zupełności spełnia swoje zadanie.

To jeden z tych zakupów, których wartość docenia się dopiero po czasie

Po kilku tygodniach korzystania doszłam do wniosku, że inteligentny lokalizator nie jest gadżetem, który zachwyca od pierwszej minuty. Wręcz przeciwnie. Przez większość czasu nawet o nim nie myślę. Wisi przy kluczach i po prostu jest.

Jego wartość widać dopiero wtedy, gdy znowu pojawia się znajoma sytuacja. Wychodzisz z domu, zakładasz buty i nagle orientujesz się, że nie wiesz, gdzie są klucze. Jeszcze niedawno oznaczało to kilka albo kilkanaście minut gorączkowego szukania. Dziś najpierw sięgam po telefon. Zwykle po chwili wiem już, gdzie ich szukać.

Nie twierdzę, że taki gadżet jest niezbędny każdemu. Jeśli jednak należysz do osób, które regularnie zastanawiają się, gdzie odłożyły klucze, portfel czy plecak, może okazać się jednym z najbardziej praktycznych zakupów. Kosztuje znacznie mniej niż podobne urządzenia znanych marek, a potrafi zaoszczędzić coś, czego rano zwykle najbardziej brakuje – czasu i spokoju. I jak tu nie kochać Action? Nie kupiłam nowych mebli, a balkon i tak przeszedł metamorfozę. Latarenka z Action zrobiła cały efekt.