Do tej pory nie inwestowałam w oświetlenie ogrodowe, bo w markowych sklepach ceny startowały od 200 zł za jedną lampę i szybko mnie zniechęcały. Kumpela doradziła mi żebym poczekała, aż Action wypuści swoje sezonowe kolekcje. Faktycznie w tym roku kule świetlne wróciły na półki po zeszłorocznym szale, i to nadal w cenie filiżanki kawy w restauracji. Poszłam sprawdzić w środę zaraz po pracy i wyszłam z 3 sztukami w koszyku.
Kula świetlna z Action bez kabla i świeci jak lampion. Bateria trzyma cały wieczór
Kula świetlna z Action, którą wyciągnęłam z pudełka, waży tyle co nic i mieści się w jednej ręce. Środek to matowe białe szkło, w środku 20 diod LED świecących ciepłym światłem, jakiego używa się w kawiarnianych ogródkach wieczorami. Producent obiecuje 8 godzin świecenia na 3 bateriach AA. Sprawdziłam to sama: włączam lampkę po siedemnastej, gaszę po kilku godzinach i przez cały ten czas gadżet trzyma równe światło bez migotania. Nie muszę ciągnąć kabla przez połowę trawnika, bo wszystko chodzi na baterii. Producent zapewnia klasę wodoodporności IP44, więc deszcz nie straszny. Wystarczy przetrzeć rano ściereczką. Materiał wygląda solidnie, żadnego taniego plastiku i żadnych klejów na widoku. Jedyna wskazówka: kupując kule w Action za 49,95 zł, wyjmuję baterie na zimę i chowam kulę do pawlacza, żeby przetrwała do wiosny.
Zobacz także:

U sąsiadki wieczorem ciemno, u mnie ogród jak z Pinteresta. Wystarczyły 3 sztuki
Po zapadnięciu zmroku moja trawa świeciła jeszcze rok temu tak, jak trawa każdej innej działki na osiedlu, czyli... w ogóle. Sąsiadka po drugiej stronie płotu miała zwykłą żarówkę na kablu przy schodach i tyle. Kiedy ustawiłam 3 kule w różnych częściach ogrodu, jedną przy altanie, jedną między kwiatami, jedną przy furtce, wszystko zaczęo wyglądać jak scenografia z jesiennego serialu. Ciepłe światło rozproszone przez matowe szkło daje delikatny blask, który nie razi po oczach, ale wystarczy żeby przejść po trawie bez potykania się o gałązki. Bratanica, która wpadła do mnie w piątek, zrobiła mnóstwo zdjęć telefonem i wrzuciła na Instagram, a znajome z Warszawy pisały do niej pytając, gdzie to jest. Były bardzo zdziwione, gdy usłyszały, że u cioci w ogródku. Spodobał jej się też mój nowy zakup z Action. To najtańszy mebel na moim balkonie, a robi największy szał. Stolik 2w1, do środka mieszczą się poduchy i koce.

Za jedną kulę z Castoramy kupiłam 3 w Action. Za tę samą kwotę mam trzy razy więcej
Zanim poszłam do Action, sprawdziłam podobne kule w innych sieciach. W Castoramie kula LED Jocoy o średnicy 36 cm kosztuje 188,99 zł, solarna Kobi Garden Ball 40 cm 155,99 zł. Leroy Merlin ma serię Argento i Lumiled w cenach od 100 do 300 zł w zależności od rozmiaru. W Action stoi kula o średnicy 28 cm za 49,95 zł, i choć jest mniejsza od tych z sieci budowlanych, na moim balkonie i mniejszym trawniku wygląda dokładnie tak samo. Za cenę jednej Jocoy z Castoramy mogłabym kupić 3 kule w Action i mieć oświetlony cały ogród, nie tylko wejście. Wyliczyłam sobie oszczędność: kupując 4 kule w Action wydałam 199,80 zł, w Castoramie za jedną Jocoy wypłaciłabym 189 zł. Wzięłam więc 4 lampy zamiast 1 i mam ich cztery razy tyle za praktycznie tę samą kwotę.
Castorama.pl
Włączam pilotem z okna sypialni. Nie muszę wychodzić na zewnątrz
Największa zaleta tych kul to ich zdalne sterowanie. Do zestawu producent dodaje pilot na baterię pastylkową, którym można włączyć i wyłączyć wszystkie 3 lampy naraz z odległości 10 metrów. Kiedy wieczorem oglądam telewizję w salonie i widzę przez okno, że słońce już zaszło, wciskam guzik i cały ogród się rozświetla. Rano nie muszę wychodzić na zimno w kapciach. Wystarczy, że użyję pilota z kuchni, kiedy piję kawę. Znajoma powiedziała mi, że kupiła takie podobne kule (ale nie pamięta gdzie) i do każdej trzeba podchodzić z osobna i włączać ręcznie. Do tych lampek doskonale pasują moje nowe haftowane poduszki z Pepco, robią klimat w salonie i teraz też w ogródku.
Jeżeli nie uda wam się ich dorwać w Action, podobne znajdziecie tutaj:
Obserwuj nas na Google







