Kiedy babcia usłyszała, że na wyjazd do sanatorium z NFZ może czekać nawet wiele miesięcy, była przekonana, że w tym roku nici z leczenia. Pogodziła się z myślą, że rehabilitacja odbędzie się dopiero za niemal rok. Wszystko zmieniła jedna rozmowa z pracownikiem oddziału Narodowego Funduszu Zdrowia. Dowiedziała się o legalnym rozwiązaniu, z którego wciąż korzysta zaskakująco niewiele osób. Kilka dni później zadzwonił telefon z propozycją wyjazdu ze zwolnionego terminu. Walizkę pakowała praktycznie od razu, a dziś każdemu powtarza, że warto znać ten sposób i być przygotowanym na szybką decyzję.
Nie każdy czeka tyle samo. Wszystko zależy od miejsca zamieszkania i dostępnych terminów
Przez długi czas byłam przekonana, że na sanatorium z NFZ wszyscy czekają mniej więcej rok. Dopiero kiedy zaczęłam interesować się tematem po historii babci, okazało się, że rzeczywistość wygląda zupełnie inaczej. Długość oczekiwania zależy przede wszystkim od województwa, w którym zostało złożone skierowanie, oraz liczby osób oczekujących na leczenie uzdrowiskowe. Średni czas oczekiwania w 2026 roku wynosi około dziewięciu miesięcy, ale w niektórych regionach Polski jest znacznie krótszy. Najszybciej do sanatorium wyjeżdżają mieszkańcy województw podlaskiego i warmińsko-mazurskiego, gdzie kolejka wynosi około trzech miesięcy. Niewiele dłużej czekają mieszkańcy województwa kujawsko-pomorskiego, gdzie średni czas oczekiwania to około czterech miesięcy.
Zobacz także:
W województwach lubelskim i podkarpackim trzeba liczyć się z oczekiwaniem wynoszącym około pięciu miesięcy, natomiast w opolskim i wielkopolskim około siedmiu miesięcy. Kolejne miejsca zajmują województwa łódzkie, pomorskie i świętokrzyskie, gdzie średni termin wyjazdu to około ośmiu miesięcy. Jeszcze dłużej czekają mieszkańcy województw lubuskiego, małopolskiego, mazowieckiego oraz zachodniopomorskiego, gdzie średni czas oczekiwania sięga około dziewięciu miesięcy. Rekordowo długie kolejki występują obecnie na Dolnym Śląsku, gdzie czeka się około dziesięciu miesięcy, oraz na Śląsku, gdzie oczekiwanie może wynieść nawet jedenaście miesięcy. Nic więc dziwnego, że wiele osób szuka sposobu na wcześniejszy wyjazd. Okazuje się, że całkowicie legalna możliwość naprawdę istnieje.
fot. Adobe Stock | Photographee.eu
Babcia dowiedziała się o zwrotach. Dzięki temu wyjechała niemal od ręki
Kiedy babcia zadzwoniła do swojego oddziału NFZ, usłyszała o czymś, o czym wcześniej nie miała pojęcia. Chodzi o tzw. zwroty, czyli miejsca, które zwalniają się wtedy, gdy inny pacjent z różnych powodów rezygnuje z wcześniej przyznanego turnusu. Takie terminy nie przepadają. Wracają do puli Narodowego Funduszu Zdrowia i są proponowane kolejnym osobom znajdującym się na liście oczekujących. Jeśli ktoś może wyjechać praktycznie od razu, ma szansę rozpocząć leczenie znacznie wcześniej, niż wynikałoby to z kolejki. W przypadku babci wszystko potoczyło się błyskawicznie. Po zgłoszeniu gotowości do wyjazdu wystarczyło kilka dni, żeby otrzymała telefon z informacją o wolnym miejscu. Zamiast czekać wiele miesięcy, pakowała walizkę niemal z dnia na dzień.
Chcesz więcej inspiracji podróżniczych? To też warto sprawdzić: Bezpłatny autobus zawozi turystów prosto pod Święty Krzyż. Skorzystasz tylko do końca sierpnia
To rozwiązanie nie jest jednak dostępne dla wszystkich automatycznie. Z możliwości wyjazdu ze zwrotu mogą skorzystać osoby, które mają już zatwierdzone skierowanie do sanatorium oraz nadany numer w kolejce oczekujących. Trzeba również spełniać obowiązujące przepisy dotyczące odstępu pomiędzy kolejnymi turnusami uzdrowiskowymi, który wynosi 18 miesięcy od poprzedniego leczenia uzdrowiskowego. Najważniejsza jest jednak dyspozycyjność. Wolne miejsca pojawiają się niespodziewanie i zwykle trzeba bardzo szybko podjąć decyzję o wyjeździe.
Są też osoby, które mają pierwszeństwo. Warto znać swoje prawa
Podczas rozmów o sanatoriach często pojawia się pytanie, czy wszyscy są traktowani jednakowo. Okazuje się, że nie. Przepisy przewidują grupy pacjentów, które mogą zostać skierowane na leczenie uzdrowiskowe poza standardową kolejnością. Do osób uprzywilejowanych należą między innymi inwalidzi wojenni i wojskowi, kombatanci, weterani poszkodowani, zasłużeni honorowi dawcy krwi oraz dawcy przeszczepów. W ich przypadku skierowanie może zostać zrealizowane szybciej niż u pozostałych pacjentów.
Nie oznacza to jednak, że można dowolnie rezygnować z wyznaczonego terminu. Jeśli pacjent bez ważnego powodu odmówi wyjazdu, może stracić miejsce w kolejce i będzie musiał rozpocząć całą procedurę od początku. Inaczej wygląda sytuacja, gdy przyczyną rezygnacji jest nagłe pogorszenie stanu zdrowia lub ważne zdarzenie losowe. W takich przypadkach istnieje możliwość zachowania swojego miejsca. Babcia bardzo dobrze wiedziała, że jeśli otrzyma propozycję wcześniejszego wyjazdu, nie będzie się długo zastanawiać. Dlatego wcześniej przygotowała wszystkie dokumenty i miała spakowaną część najpotrzebniejszych rzeczy. Dzięki temu, gdy zadzwonił telefon z NFZ, mogła od razu potwierdzić termin.
Warto zadzwonić do swojego oddziału NFZ. Czasem jeden telefon może skrócić oczekiwanie o wiele miesięcy
Historia mojej babci pokazała mi, że czasem wystarczy odrobina wiedzy i gotowość do działania. Wielu pacjentów zakłada, że skoro otrzymali odległy termin, niczego nie da się już zmienić. Tymczasem wolne miejsca pojawiają się regularnie, bo część osób z różnych powodów rezygnuje z wyjazdu. Dlatego warto pozostawać w kontakcie ze swoim oddziałem NFZ i dopytywać o możliwość skorzystania ze zwrotów. Pracownicy mogą poinformować o dostępnych terminach oraz wyjaśnić, jakie warunki trzeba spełnić, aby z takiej możliwości skorzystać.
Oczywiście nie ma gwarancji, że wcześniejszy wyjazd uda się zorganizować każdemu. Wszystko zależy od liczby rezygnacji, miejsca w kolejce i gotowości do szybkiego wyjazdu. Jednak przykład mojej babci pokazuje, że czasem zamiast czekać wiele miesięcy, można rozpocząć leczenie już po kilku dniach od otrzymania telefonu. Dla wielu osób to ogromna różnica, zwłaszcza gdy rehabilitacja ma realny wpływ na codzienne funkcjonowanie i jakość życia.

Obserwuj nas na Google







