Coraz częściej mam wrażenie, że Polacy za wszelką cenę szukają wakacyjnego szczęścia poza granicami kraju. Lecimy na drugi koniec Europy, a czasem nawet dalej, spędzamy długie godziny na lotniskach, płacimy fortunę za nadbagaż i stresujemy się opóźnionymi lotami. Tymczasem Polska skrywa miejsca, które potrafią zachwycić równie mocno jak zagraniczne kurorty. Co więcej, przy wysokim standardzie pobytu różnice cenowe wcale nie są tak duże, jak mogłoby się wydawać. Właśnie dlatego coraz częściej zamiast kolejnego all inclusive zaczynam rozglądać się za wyjątkowymi miejscami bliżej domu.

Jezioro Międzybrodzkie wygląda jak kadr z włoskich wakacji. Trudno uwierzyć, że takie widoki mamy w Polsce

Nie bez powodu coraz częściej spotykam się z określeniem „polskie jezioro Como”. Gdy pierwszy raz zobaczyłam zdjęcia Jeziora Międzybrodzkiego otoczonego zielonymi wzgórzami i górami, od razu pomyślałam o słynnych włoskich krajobrazach. Tafla wody wciskająca się między zbocza, malownicze punkty widokowe i spokojna atmosfera sprawiają, że łatwo zapomnieć, iż znajdujemy się w południowej Polsce. Nie ma tutaj tłumów charakterystycznych dla najpopularniejszych zagranicznych kierunków, za to jest cisza, natura i przestrzeń, której często szukamy podczas urlopu.

Zobacz także:

Najbardziej urzeka mnie kontrast pomiędzy spokojem jeziora a majestatem otaczających je gór. Włoskie Como od lat przyciąga turystów z całego świata właśnie takim połączeniem. Jezioro Międzybrodzkie oferuje bardzo podobne emocje, choć w znacznie bardziej kameralnym wydaniu. Wystarczy usiąść na tarasie z widokiem na wodę, by poczuć się jak podczas zagranicznych wakacji. Właśnie dlatego coraz częściej dochodzę do wniosku, że jeśli komuś zależy przede wszystkim na pięknych krajobrazach i odpoczynku od codziennego pośpiechu, nie musi koniecznie kupować biletu lotniczego.

fot. BlackMediaHouse/Adobe Stock

Sama coraz częściej zastanawiam się, czy zamiast kolejnego urlopu organizowanego wokół lotnisk, transferów i godzin spędzonych w podróży nie lepiej postawić na miejsca takie jak to. Widoki pozostają w pamięci równie długo, a poziom stresu jest zdecydowanie niższy. Wystarczy wsiąść do samochodu i po kilku godzinach znaleźć się w miejscu, które wygląda jak wyjęte z zagranicznego katalogu podróżniczego.

To też może cię zainteresować: Niby góry, ale bez forsowania. Babcia pojechała do sanatorium w Ustroniu i nie chciała wracać

Nocleg w kopule sprawia, że ten wyjazd staje się wyjątkowy. To coś więcej niż zwykły apartament z widokiem

Jedna rzecz zachwyciła mnie równie mocno jak samo jezioro. Chodzi o ENERGY GLAMP, czyli obiekt składający się z dwóch nowoczesnych kopuł położonych wysoko nad wodą. Już same zdjęcia sprawiają, że trudno przejść obok tej oferty obojętnie. Zamiast kolejnego hotelowego pokoju czy apartamentu dostajemy możliwość nocowania w futurystycznej kopule otoczonej lasem i górami.

Najbardziej podoba mi się właśnie ta oryginalność. Nocleg w kopule ma w sobie coś magicznego. Taki pobyt od razu wydaje się bardziej wyjątkowy niż klasyczny weekend w hotelu. Ogromnym atutem jest także lokalizacja. Kopuły zostały usytuowane tak, aby goście mogli podziwiać bezpośredni widok na Jezioro Międzybrodzkie. Wystarczy spojrzeć przez okno albo wyjść na taras, żeby zobaczyć wodę rozciągającą się pomiędzy górami.

fot. booking.com

Komfort również robi wrażenie. Każda kopuła ma własną łazienkę, aneks kuchenny, klimatyzację, telewizor, ekspres do kawy oraz prywatny taras. Mimo bliskości natury nie trzeba rezygnować z wygody. To właśnie takie miejsca najbardziej mnie kuszą. Uwielbiam kontakt z przyrodą, ale nie należę do osób, które marzą o spaniu pod namiotem bez dostępu do podstawowych udogodnień. Tutaj można mieć jedno i drugie.

Wakacje w Polsce mogą kosztować mniej niż zagraniczny wyjazd. Komfort tego miejsca trudno porównać z klasycznym all inclusive

Niektóre ceny potrafią zaskoczyć, szczególnie gdy zestawimy je z kosztami zagranicznych podróży. Pobyt w ENERGY GLAMP można zarezerwować m.in. na stronie Booking. Przykładowa oferta dla dwóch osób na cztery noce w terminie od 22 do 26 czerwca kosztuje 2538 zł w opcji bezzwrotnej lub 2740 zł w wariancie ze zwrotem. Po podzieleniu tej kwoty wychodzi około 1269 zł za osobę za cały pobyt.

fot. booking.com

Na pierwszy rzut oka nie jest to najtańsza opcja na rynku. Gdy jednak zaczęłam porównywać tę kwotę z kosztami zagranicznych wakacji, szybko zmieniłam zdanie. Za niewiele ponad tysiąc złotych od osoby często trudno znaleźć sam przelot w atrakcyjnym terminie, nie mówiąc już o noclegu. Dochodzą jeszcze transfery, dopłaty za bagaż, jedzenie na miejscu i wiele innych wydatków, które potrafią mocno podnieść końcowy rachunek.

Tutaj sytuacja wygląda zupełnie inaczej. Zamiast tłocznego hotelu otrzymujemy prywatną kopułę z widokiem na jezioro i góry. Zamiast walki o leżak przy basenie mamy ciszę, naturę i przestrzeń. Zamiast wielogodzinnego lotu czeka nas podróż samochodem przez malownicze tereny południowej Polski. Trudno porównywać takie doświadczenie do klasycznego all inclusive, bo są to dwa zupełnie różne światy.