Moja jesienna szafa przechodzi ostatnio małe porządki. Coraz mniej interesują mnie ubrania, do których potrzebuję konkretnych butów, jednej bluzki i odpowiedniej okazji. Wolę rzeczy proste, które rano nie zmuszają mnie do stania przed lustrem przez kwadrans. Zakładam sweter, wygodne buty, biorę płaszcz i jestem gotowa. Spódnice długo przegrywały u mnie ze spodniami właśnie przez wygodę, ale miękkie dzianinowe modele trochę zmieniły moje podejście.
Ołówkowa spódnica nie musi oznaczać sztywnego biurowego stroju. Dzianina z wiskozą nadaje temu modelowi znacznie bardziej codzienny charakter
Kiedy słyszę „ołówkowa spódnica”, od razu przypominają mi się dopasowane modele noszone kiedyś do żakietu, koszuli i czółenek. Tutaj jest inaczej. Dzianinowa spódnica ma ołówkowy fason i prostą linię, ale została wykonana z dzianiny z dodatkiem wiskozy. Pepco opisuje materiał jako miękki i swobodnie układający się podczas noszenia. To właśnie takie połączenie najbardziej pasuje mi na jesień. Zachowuję uporządkowany fason, ale nie muszę budować wokół niego bardzo oficjalnej stylizacji. Zakładam prosty sweter, spódnicę i mokasyny. Gdy robi się chłodniej, mokasyny zamieniam na botki.
Zobacz także:
Model ma również szeroki pas w talii. Przy dzianinowych ubraniach lubię takie rozwiązanie, bo góra wygląda schludniej i łatwiej połączyć ją z bluzką czy cienkim swetrem. Nie dokładam wtedy szerokiego paska ani wielu ozdób. Sama prosta linia spódnicy robi wystarczająco dużo. Pepco pokazuje ten model jako część jesiennej kolekcji, w której dominują miękkie dzianiny, spokojne fasony i głębsze kolory. Dla mnie to zdecydowanie bardziej praktyczny kierunek niż ubrania efektowne na wieszaku, ale trudne do wykorzystania na co dzień.
fot. pepco.pl
Do mokasynów wygląda schludnie i lekko, z botkami od razu robi się bardziej jesienna. Jedną spódnicę noszę na kilka zupełnie różnych sposobów
Pierwszy zestaw, który przychodzi mi do głowy, jest bardzo prosty. Dzianinowa spódnica, jasna koszula lub cienki sweter i mokasyny. Do tego nieduża torebka. Taki strój zakładam na spotkanie, rodzinny obiad, do pracy albo po prostu wtedy, gdy mam ochotę wyglądać trochę bardziej elegancko niż w jeansach. Jesienią jeszcze bardziej podoba mi się wersja z botkami. Wybieram prosty model bez wielu klamer i ozdób. Na górę zakładam miękki sweter, a kiedy temperatura spada, dokładam płaszcz. Nie potrzebuję mocnych wzorów, bo melanżowa powierzchnia dzianiny sama daje delikatny efekt.
Szukasz modowych inspiracji? To również warto sprawdzić: Lidl chyba robi sobie jaja. Skórzane botki w takiej cenie to jakiś błąd. Lepiej brać, bo rozmiary znikają w oka mgnieniu
Taką spódnicę widzę też z dłuższym kardiganem. To zestaw na zwykły dzień, kiedy wygoda jest dla mnie równie ważna jak wygląd. Nie rezerwuję ołówkowego fasonu wyłącznie dla biura czy uroczystości. W dzianinowej wersji spokojnie przenoszę go do codziennej garderoby. Po 50. czy 60. roku życia nie trzeba przecież rezygnować z aktualnych fasonów. Znacznie ważniejsze jest dla mnie to, jak czuję się w konkretnym ubraniu i z czym potrafię je zestawić. Prosta spódnica daje tutaj więcej swobody niż bardzo charakterystyczny wzór, który po kilku założeniach zaczyna się nudzić.
Szeroki pas i prosta linia ułatwiają budowanie jesiennych zestawów. Nie potrzebuję szafy pełnej nowych ubrań, żeby zmienić stylizację
Najbardziej ekonomiczna garderoba to dla mnie nie ta, w której wszystko było najtańsze. Liczy się przede wszystkim to, ile razy naprawdę zakładam daną rzecz. Dlatego przed zakupem od razu zastanawiam się, z czym połączę ją w domu. Przy tej spódnicy zaczynam od rzeczy, które większość z nas już ma. Biała koszula daje bardziej klasyczny efekt. Beżowy albo kremowy sweter łagodzi całość. Czarny golf tworzy prostą jesienną stylizację. Do tego dochodzą mokasyny, botki albo inne buty, w których rzeczywiście chodzę na co dzień.
Nie próbuję też na siłę odmładzać stylizacji mocnymi dodatkami. Elegancja po pięćdziesiątce nie wymaga udowadniania czegokolwiek strojem. Dobrze skrojona baza, wygodne buty, ulubiona torebka i biżuteria, którą noszę od lat, spokojnie wystarczają. Spódnica jest dostępna w rozmiarach od XS do XL. Przed zakupem sprawdzam jednak przede wszystkim, jak układa się na mojej sylwetce. Ołówkowy fason potrafi wyglądać zupełnie inaczej w zależności od wzrostu i proporcji, dlatego metka z rozmiarem jest dla mnie tylko punktem wyjścia.
Jesienią najbardziej doceniam ubrania, które nie wymagają kombinowania przed lustrem. Ta spódnica daje mi gotową bazę pod sweter, płaszcz i ulubione buty
Właśnie dlatego dzianinowa spódnica tak dobrze wpisuje się w moją jesienną garderobę. Nie muszę budować całego zestawu od początku. Rano decyduję właściwie tylko, czy mam ochotę na bardziej eleganckie mokasyny, czy cieplejsze botki. Gdy chcę wyglądać spokojniej, wybieram gładką górę. Kiedy mam ochotę dodać trochę charakteru, sięgam po apaszkę, większe kolczyki albo ciekawą torebkę. Nie zmieniam całej stylizacji, wystarczy jeden detal.

Obserwuj nas na Google







