Przez długi czas podstawą w moim makijażu był podkład. Z czasem zaczęłam jednak szukać produktu, który wyrówna koloryt, ale nie da mi wrażenia ciężkiej warstwy na twarzy. Zależało mi również na czymś, co będzie dobrze współpracowało z codzienną pielęgnacją i pozwoli uzyskać świeższy efekt. Koreańskie formuły od dawna przewijały się w moich poszukiwaniach, więc postanowiłam w końcu sprawdzić jedną z najbardziej rozpoznawalnych propozycji. Padło na ten tani krem BB, który znalazłam w Hebe.

Koreańskie kosmetyki podbiły kosmetyczki Polek nie bez powodu. Ja zaczęłam od kremu BB i szybko zrozumiałam ich fenomen

Popularność koreańskiej pielęgnacji zdecydowanie nie ogranicza się już do maseczek w płachcie. Dużym zainteresowaniem cieszą się lekkie sera, esencje, kremy z wysoką ochroną przeciwsłoneczną, a także kosmetyki łączące właściwości makijażowe z pielęgnacyjnymi. Właśnie ta ostatnia kategoria zainteresowała mnie najbardziej.

Zobacz także:

Krem BB znajduje się gdzieś pomiędzy klasycznym kosmetykiem do makijażu a produktem pielęgnacyjnym. Podkład koncentruje się przede wszystkim na wyrównaniu kolorytu i zapewnieniu określonego poziomu krycia, natomiast krem BB zwykle łączy pigment z dodatkowymi właściwościami pielęgnacyjnymi.

W moim przypadku chodziło przede wszystkim o bardziej naturalny efekt. Nie zawsze potrzebuję mocnego krycia na całej twarzy. Znacznie częściej zależy mi na wyrównaniu kolorytu i zamaskowaniu drobnych niedoskonałości bez efektu ciężkiej warstwy. Właśnie dlatego postanowiłam sprawdzić koreański krem BB Missha M Perfect Cover. Zamiast eksperymentować z zupełnie nieznaną marką, zaczęłam od produktu, który ma już sporą popularność wśród Polek.

Missha M Perfect Cover kosztuje w Hebe 32,99 zł. Kryje jak makijaż, a w składzie ma kwas hialuronowy i ceramidy

W Hebe 20 ml kremu BB Missha M Perfect Cover kosztuje dokładnie 32,99 zł. Ja wybrałam wariant 23 Natural Beige, który jest przeznaczony do jasnej skóry o neutralnym odcieniu, ale gama obejmuje również kilka innych tonacji – od jasnych po ciemniejsze.

Najbardziej zainteresowała mnie sama formuła. Producent określa krycie jako średnie do wysokiego, więc nie mamy tutaj do czynienia wyłącznie z lekko koloryzującym kremem. Kosmetyk ma wyrównywać koloryt, rozjaśniać wygląd skóry oraz maskować przebarwienia i niedoskonałości.

fot. archiwum prywatne/Story.pl

Jednocześnie w formule znalazły się składniki kojarzone z pielęgnacją. Kwas hialuronowy i ceramidy mają wspierać nawilżenie, natomiast ekstrakty z liści rozmarynu i kwiatów rumianku wskazano jako składniki pomagające ukoić skórę. Do tego dochodzi SPF 42 PA+++.

Po dłuższym stosowaniu kosmetyku mogę stwierdzić, że podoba mi się przede wszystkim efekt, jaki można uzyskać tym kremem BB. Cera jest wyrównana, ale nadal wygląda naturalniej niż przy mocnym podkładzie. Co więcej, przy odpowiednim przygotowaniu skóry i delikatnym utrwaleniu makijaż nie wyświeca się nawet po całym dniu.

Sam krem BB to dopiero początek. Tak go utrwalam, żeby skóra wyglądała świeżo, ale nie świeciła się po kilku godzinach

Przy kremie BB nie zależy mi na całkowicie matowym efekcie. Wolę, kiedy skóra zachowuje naturalne wykończenie, ale jednocześnie makijaż nie zaczyna szybko błyszczeć w strefie T. Właśnie dlatego zamiast pokrywać całą twarz grubą warstwą pudru, utrwalam tylko miejsca, które rzeczywiście tego potrzebują.

Po nałożeniu kremu daję mu chwilę, żeby dobrze ułożył się na skórze. Następnie sięgam po niewielką ilość pudru i aplikuję go przede wszystkim na czoło, okolice nosa oraz brodę. Policzki pozostawiam znacznie mniej przypudrowane, dzięki czemu nie tracę świeżego efektu, dla którego w ogóle wybieram krem BB.

Ważna jest również ilość samego produktu. Zamiast od razu nakładać grubszą warstwę, wolę zacząć od mniejszej porcji i ewentualnie dołożyć produkt punktowo tam, gdzie potrzebuję mocniejszego krycia. Dzięki temu całość wygląda lżej.

To również może cię zainteresować: Pachną wiśniową piwonią i zostawiają za mną obłędny ogon. Na kurtce czułam je ok. 3 tygodnie, w Rossmannie trafiłam na -30%

Jeśli przede mną długi dzień, na końcu mogę dodatkowo zastosować mgiełkę utrwalającą makijaż. W ten sposób krem BB zachowuje naturalny charakter, a jednocześnie mam większą kontrolę nad wyświecaniem. I właśnie za tę równowagę coraz bardziej lubię takie produkty.