Omišalj leży w północnej części wyspy Krk, niedaleko mostu łączącego wyspę ze stałym lądem. Miejscowość wznosi się na około 85-metrowym klifie nad zatoką, więc widoki zaczynają się jeszcze zanim dotrze się do centrum. Z góry widać dachy, port, zielone zbocza i morze, które w słońcu przybiera chyba wszystkie możliwe odcienie niebieskiego. 

Zakaz dla samochodów. I bardzo dobrze

Samochód trzeba zostawić przed historycznym centrum, bo starówka jest strefą pieszą. Początkowo pomyślałam, że czeka mnie uciążliwe niesienie bagażu do pensjonatu, ale już po kilku minutach doceniłam tą zasadę. Po pierwsze w wąskich uliczkach nie zmieści się żadne auto, a po drugie jest tu cisza i spokój, żadnych klaksonów, żadnych parkingów, nikt nie wyprzedza spacerujących mieszkańców i turystów. Za to można spotkać spacerujące koty. Omišalj ma zachowany średniowieczny układ zabudowy: domy stoją blisko siebie, przejścia są kręte, a kamienne schodki prowadzą do maleńkich podwórek. Zwiedzanie zaczęłam od wizyty  w punkcie informacji turystycznej, skąd można wziąć bezpłatnie liczne foldery informacyjne wraz z kompletną mapą starówki. Godzinami spacerowałam po starym, nierównym bruku, który w niektórych miejscach pamięta jeszcze średniowiecze. Mijałam jasne fasady domów, zielone i niebieskie okiennice, suszące się pranie, przydomowe ogródki warzywne oraz doniczki ustawione na schodach. 

Zobacz także:

fot. Adobe Stock / Metod

Kamień, okiennice i cisza. Starówka gra główną rolę

Okazałym zabytkiem w samym centrum miasteczka jest kościół Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny, którego obecna romańska forma pochodzi z XII–XIII wieku. Pięknym detalem tej świątyni jest kamienną rozetę w fasadzie. Obok niego stoi XVI-wieczna dzwonnica, dawniej pełniącą także funkcję punktu obserwacyjnego, w której dziś mieści się małe muzeum. Zaraz przy wejściu do strefy zakazanej dla ruchu samochodowego jest punkt etnograficzny, w którym zobaczyłam wystawę lokalnego folkloru. Nieco dalej, poza centrum znajdują się historyczne ruiny twierdzy Fortičiny, a jeszcze dalej park archeologiczny Fulfinum-Mirine z pozostałościami rzymskiego miasta oraz wczesnochrześcijańskiej bazyliki. Jest to wystawa pod gołym niebem, którą uzupełniają plansze z informacjami historycznymi. 

Morze jest wszędzie. Widoki robią całą robotę

Najbardziej podobało mi się to, że z wielu punktów starówki widać Adriatyk. Wystarczy skręcić w boczną uliczkę albo podejść do punktu widokowego, by między dachami nagle pojawiła się ogromna niebieska przestrzeń. Miasto leży wysoko, dlatego zatoka wygląda stąd niemal jak makieta: małe łódki, jasne nabrzeże i spokojna tafla wody. Potem można zejść przez zielony park Dubec w stronę portu i plaż. Trasa prowadzi w dół, więc powrót jest bardziej wymagający, ale widoki wynagradzają zadyszkę. Najlepiej nie planować spaceru w największym południowym upale, bo kamienie szybko się nagrzewają, a nie wszędzie można znaleźć cień.

Szukającym innych, ciekawych miejsc polecamy też Słowację: Myślałam, że w Turcji jest tanio, ale ten raj blisko Polski przebił wszystko. Kusi turkusową wodą i słynną mariną

fot. Adobe Stock / Samuele Gallini

Plaża bez piasku ma plusy. Nic nie chrupie w torbie

Chorwackie plaże są najczęściej kamieniste, nie inaczej jest na wyspie Krk. W Omišalj wybudowano nad brzegiem morza kilka betonowych platform. Takie rozwiązanie początkowo może wydawać się mało subtelne, ale szybko odkryłam jego praktyczną stronę. Ręcznik leży równo, łatwo wejść do wody po schodkach, a kamienie nie kłują w stopy, a piasek nie włazi pod strój kąpielowy. Warto jednak pamiętać o miękkim ręczniku i butach do wody, bo dno morza jest już kamieniste. Po kąpieli warto iść coś zjeść w okolicznych, regionalnych restauracjach, bo jedzenie jest wyśmienite, choć ceny potrafią zwalić z nóg. Niemniej spędziłam w Omišalj bardzo udany urlop i serdecznie to miejsce polecam.