Moda na wnętrza inspirowane przeszłością wcale nie zwalnia tempa. Coraz częściej wracamy do wzorów, które przez lata kojarzyły się z mieszkaniami naszych rodziców i dziadków. Takie dodatki mają w sobie coś wyjątkowego – budzą wspomnienia, a jednocześnie świetnie odnajdują się we współczesnych aranżacjach. Czasami wystarczy jeden drobiazg, by nadać kuchni lub jadalni zupełnie nowy charakter. Ostatnio przekonałam się o tym podczas przeglądania nowości w jednym z moich ulubionych sklepów.
Komplet szklanek z Sinsay od razu skojarzył mi się z dawnymi latami. Już po chwili wiedziałam, że zamówię więcej niż jeden zestaw
Czasem lubię zaglądać na stronę Sinsay i przeglądać nowości, bo oferta domowa tego sklepu skrywa naprawdę wiele perełek. Najczęściej kończy się na oglądaniu kolejnych dekoracji, świeczników czy tekstyliów, ale tym razem było inaczej. Ostatnio w oko wpadł mi komplet szklanek jak rodem wyjęty z PRL-u. Długo się nie zastanawiałam i niemal od razu dodałam do koszyka dwa zestawy.
Zobacz także:
Komplet z Sinsay składa się z dwóch szklanek o pojemności 170 ml oraz dwóch bambusowych podstawek, które są bardzo praktycznym dodatkiem podczas codziennego użytkowania. Takie rozwiązanie świetnie sprawdza się podczas serwowania kawy, herbaty czy zimnych napojów, a przy okazji chroni blat stołu przed śladami po kubkach i szklankach. Nie ukrywam, że właśnie ten detal dodatkowo przekonał mnie do zakupu.
Za cały zestaw zapłaciłam 25,99 zł, co oznacza około 6,50 zł za każdy element. Patrząc na wykonanie i efekt, jaki robią po postawieniu na stole, trudno uwierzyć w taką cenę. Od kiedy pojawiły się u mnie w domu, goście regularnie pytają, gdzie udało mi się znaleźć takie cudo. Kiedy odpowiadam, że kupiłam je w Sinsay, zwykle słyszę pełne niedowierzania: „Naprawdę?”. Trudno się temu dziwić, bo wyglądają znacznie bardziej wyjątkowo niż wiele dużo droższych propozycji.
fot. sinsay.com
Szklanki z tłoczonym wzorem przywołują wspomnienia z dzieciństwa. Moja babcia do dziś ma podobne modele w swojej kuchni
Najbardziej urzekło mnie to, jak wiele wspomnień potrafi wywołać jeden niepozorny przedmiot. Szklanki z tłoczonym wzorem od razu skojarzyły mi się z czasami dzieciństwa i wizytami u babci. Do dziś stoi u niej w kuchennej witrynie kilka podobnych naczyń, które pamiętam jeszcze z rodzinnych spotkań przy stole. Tłoczone szkło było niezwykle popularne w czasach PRL-u i przez wiele lat gościło w polskich domach. Charakterystyczne wzory, dekoracyjne faktury i cięższa optycznie forma sprawiały, że nawet zwykłe szklanki wyglądały bardziej elegancko.
Dzisiaj takie wzornictwo przeżywa prawdziwy renesans. Coraz więcej osób poszukuje dodatków, które mają w sobie odrobinę nostalgii i wyróżniają się na tle minimalistycznych naczyń dostępnych w większości sklepów. Właśnie dlatego te szklanki tak bardzo przykuły moją uwagę. Nie są kolejnym zwykłym kompletem, który po kilku tygodniach przestaje się zauważać. Mają charakter, przywołują wspomnienia i sprawiają, że nawet zwykłe popołudniowe picie herbaty wydaje się odrobinę bardziej wyjątkowe. Moja babcia, kiedy zobaczyła je po raz pierwszy, od razu powiedziała, że wyglądają znajomo. To chyba najlepsza rekomendacja dla produktu inspirowanego estetyką minionych dekad.
Zerknij też na ten hit: Znajoma kupiła cacko Smeg za 579 zł. Ja dorwałam podobne w Biedronce 3x taniej. Teraz mi zazdrości
Szklanki z Sinsay świetnie odnajdą się we wnętrzach vintage. Właśnie taki klimat od lat tworzę w swojej kuchni
Choć inspiracje PRL-em są tutaj bardzo wyraźne, takie dodatki najlepiej odnajdują się we wnętrzach urządzonych w stylu vintage. To właśnie tam liczą się przedmioty z duszą, naturalne materiały i elementy, które wyglądają tak, jakby były zbierane przez lata. Szklanki z Sinsay doskonale wpisują się w taką estetykę. Transparentne szkło pięknie odbija światło, a bambusowe podstawki dodają całości nieco cieplejszego i bardziej naturalnego charakteru.
Nie ukrywam, że właśnie dlatego tak szybko wyobraziłam je sobie na własnym stole. Moja kuchnia jest urządzona w klimacie vintage, dlatego od razu wiedziałam, że będą pasować do drewnianych dodatków, ceramicznych naczyń i starych akcesoriów, które od lat zbieram. Takie połączenie sprawia, że wnętrze wygląda przytulnie i autentycznie, bez wrażenia przypadkowości. Właśnie za to najbardziej lubię dodatki inspirowane dawnym wzornictwem. Potrafią dodać charakteru całemu pomieszczeniu, nawet jeśli są tylko niewielkim elementem codziennego wyposażenia.








