Koniec lata zawsze przychodzi dla mnie trochę za szybko. Jeszcze niedawno po kolacji można było spokojnie wyjść na balkon z herbatą i przesiedzieć tam pół wieczoru, a teraz wystarczy kilkanaście minut, żeby zacząć rozglądać się za swetrem. Szkoda mi rezygnować z tej małej przyjemności tylko dlatego, że zrobiło się chłodniej. Szczególnie że balkon jesienią ma swój urok. Jest spokojniej, mniej duszno, a kubek czegoś gorącego smakuje wtedy jeszcze lepiej. Okazało się, że wystarczył jeden sprytny gadżet, żeby chłodniejsze wieczory przestały być problemem.
Byłam pewna, że we wrześniu zakończę sezon balkonowy. Marzłam jak diabli, ale mąż wykombinował coś, czego się nie spodziewałam
Jestem z tych osób, które najchętniej korzystałyby z balkonu od pierwszego cieplejszego dnia wiosny aż do późnej jesieni. Rano kawa, po południu książka, wieczorem herbata. Gdy tylko pogoda pozwala, wolę usiąść na świeżym powietrzu niż zamykać się w salonie.
Zobacz także:
Wrzesień co roku brutalnie weryfikuje te plany. W dzień słońce potrafi jeszcze porządnie przygrzać i człowiek zaczyna wierzyć, że lato wcale się nie skończyło. Wystarczy jednak poczekać do wieczora. Temperatura spada, krzesło robi się nieprzyjemnie chłodne i nagle zamiast odpoczywać, siedzę skulona i zastanawiam się, po co właściwie się tak męczę.
W tym roku było dokładnie tak samo. Kilka wrześniowych wieczorów spędziłam na balkonie, ale marzłam jak diabli. Przynosiłam koc, zakładałam grubsze skarpety i robiłam gorącą herbatę. Pomagało, ale tylko na chwilę. Byłam już niemal pewna, że trzeba będzie oficjalnie zakończyć sezon balkonowy. Mój mąż najwyraźniej miał jednak inny plan. W Media Expert wypatrzył poduszkę grzewczą, która pozwoliła cieszyć się ostatnimi letnimi wieczorami bez marznięcia.
Podgrzewana poduszka kosztuje 89,99 zł i ma trzy poziomy ogrzewania. Zabiorę ją na balkon, do samochodu, a nawet na trawę
Poduszka grzewcza ComfyFold jest dostępna w Media Expert za 89,99 zł. Ma wymiary 40 x 44 cm i została wykonana z poliestru. Jej moc wynosi 10 W. Producent przewidział trzy poziomy ogrzewania, odpowiadające temperaturom 40, 45 i 50 stopni Celsjusza. Mogę więc dopasować ciepło do warunków i tego, jak bardzo akurat marznę. Urządzenie ma również wskaźnik LED i funkcję automatycznego wyłączania ogrzewania. Do tego dochodzi kieszeń na powerbank oraz zasilanie USB.
fot. mediaexpert.pl
Pierwsze zastosowanie nasuwa się samo. Poduszka ląduje na moim balkonowym krześle. Zamiast siadać na zimnym siedzisku, mam pod sobą przyjemne źródło ciepła. Właśnie tego brakowało mi najbardziej podczas chłodniejszych wrześniowych wieczorów.
Drugie zastosowanie widzę w samochodzie. Poduszkę można położyć na fotelu i wykorzystać podczas podróży. Dzięki składanej konstrukcji łatwo ją również zabrać ze sobą. Nie jest więc przywiązana do jednego miejsca w domu.
Trzecia możliwość spodobała mi się chyba najbardziej, bo wcześniej nawet o niej nie pomyślałam. Taką poduszkę można wykorzystać jako ciepłe siedzisko podczas odpoczynku na świeżym powietrzu. Położyłabym ją na trawie, oczywiście tylko wtedy, gdy podłoże jest suche i warunki pozwalają bezpiecznie korzystać z urządzenia elektrycznego. Na jesienny piknik albo chwilę odpoczynku w ogrodzie brzmi to całkiem kusząco.
Poduszka ma elastyczną opaskę ułatwiającą jej składanie, więc po użyciu można ją złożyć i zabrać ze sobą. Materiał opisano jako odporny na zabrudzenia. Przy gadżecie, który ma być używany poza domem, to dla mnie duży plus. Sama wiem, jak wyglądają balkonowe krzesła po kilku tygodniach jesiennej pogody. Tutaj zdecydowanie nie chciałabym czegoś, z czym trzeba obchodzić się jak z białą kanapą.
Podgrzewana poduszka już przedłużyła mój sezon na balkonie. Teraz chyba dokupię jeszcze koc i zrobię sobie jesienny komplet
Apetyt rośnie w miarę jedzenia. Skoro mogę zadbać o ciepłe siedzisko, zaczęłam zastanawiać się, co jeszcze da się zrobić. Gruby sweter oczywiście zostaje, gorąca herbata również, ale do kompletu aż prosi się koc. Tym razem najchętniej wybrałabym podgrzewany. Wtedy miałabym ciepło zarówno od strony siedziska, jak i od góry.
Nie zamierzam oczywiście udawać, że poduszka zmieni balkon w ogrzewany salon. Przy naprawdę niskiej temperaturze sama przeniosę się do mieszkania. Chodzi mi raczej o te wrześniowe i łagodne jesienne wieczory, kiedy na zewnątrz jest jeszcze całkiem przyjemnie. W takich warunkach podgrzewana poduszka wydaje mi się naprawdę praktyczna. Mogę włączyć jeden z trzech poziomów temperatury i po prostu się zrelaksować.
To również może cię zainteresować: Koniec z mokrymi butami jesienią. Na promce w Action wyhaczyłam gadżet, który suszy je w sekundę
Podoba mi się również to, że po zakończeniu sezonu balkonowego poduszka nie musi przez pół roku leżeć w szafie. Mogę zabrać ją do samochodu, wykorzystać podczas wyjazdu albo wziąć ze sobą na wydarzenie organizowane na świeżym powietrzu. Dzięki temu wydatek 89,99 zł łatwiej mi uzasadnić.

Obserwuj nas na Google







