Jeszcze do niedawna wydawało mi się, że jeśli marzy mi się klimat Toskanii, muszę zarezerwować lot do Włoch i przygotować budżet liczony w kilku tysiącach złotych. Tymczasem znajomi zaczęli coraz częściej wracać z wyjazdów na Morawy Południowe. Pokazywali zdjęcia wzgórz porośniętych winoroślą, kameralnych uliczek i zachodów słońca, które naprawdę trudno było odróżnić od tych z włoskich folderów.

Z ciekawości zaczęłam sprawdzać ceny. Okazało się, że z południa Polski można dojechać tam samochodem w kilka godzin, a noclegi kosztują znacznie mniej niż w popularnych regionach Włoch czy Austrii. To wystarczyło, żeby spontanicznie zaplanować weekend.

Zobacz także:

Już po przekroczeniu granicy krajobraz zaczął się zmieniać. Zamiast wysokich gór pojawiły się falujące wzgórza, ciągnące się kilometrami winnice i niewielkie miejscowości, w których życie płynie zdecydowanie wolniej. Największe wrażenie zrobiło na mnie to, że mimo rosnącej popularności region wciąż nie jest tak zatłoczony jak wiele znanych europejskich kierunków.

Mikulov i winnice. To właśnie tutaj najłatwiej poczuć klimat Toskanii

Większość osób rozpoczyna zwiedzanie Moraw Południowych od Mikulova i trudno się temu dziwić. To jedno z najpiękniejszych miasteczek regionu. Nad historycznym centrum góruje okazały zamek w Mikulovie, z którego rozciąga się widok na okoliczne wzgórza i winnice.

Spacer po rynku zajmuje zaledwie kilkanaście minut, ale warto zgubić się także w bocznych uliczkach. Kolorowe kamienice, niewielkie kawiarnie i lokalne winiarnie sprawiają, że trudno oprzeć się wrażeniu, że czas płynie tu znacznie wolniej. Wieczorem większość turystów siada w ogródkach z kieliszkiem lokalnego wina i po prostu chłonie atmosferę tego miejsca.

Kilka minut jazdy od centrum zaczynają się morawskie winnice, które są znakiem rozpoznawczym całego regionu. Prowadzą między nimi trasy spacerowe i ścieżki rowerowe, a z wielu punktów widokowych można podziwiać krajobrazy przypominające włoską prowincję. To właśnie tutaj powstaje większość zdjęć, które później trudno odróżnić od fotografii wykonanych w Toskanii.

Fot. Getty Images/Grzegorz Piaskowski

Nie tylko Mikulov. Są miejsca, których szkoda byłoby nie zobaczyć

Choć Mikulov jest największą gwiazdą Moraw Południowych, warto zostawić sobie czas również na inne atrakcje regionu. Jedną z nich jest Lednice, gdzie znajduje się wpisany na listę UNESCO Pałac Lednicki otoczony rozległym parkiem. To jedna z najpiękniejszych rezydencji w Czechach, a spacer po ogrodach potrafi zająć nawet kilka godzin.

Kilkanaście kilometrów dalej leży Valtice, nazywane przez wielu czeską stolicą wina. Znajduje się tu imponujący Pałac Valtice, zabytkowe piwnice z winem i liczne winiarnie, w których można spróbować lokalnych szczepów. Między Lednicami a Valticami rozciąga się Lednicko-Valticki Kompleks Kulturowy, uznawany za jeden z największych krajobrazów parkowych w Europie.

Jeżeli lubisz aktywny wypoczynek, koniecznie wybierz się na wzgórza Pálavy. To wapienne pasmo objęte ochroną krajobrazową, z którego rozciągają się jedne z najpiękniejszych widoków w całych Morawach. Prowadzą tędy szlaki piesze i trasy rowerowe, a po drodze można zobaczyć winnice, niewielkie wioski i zbiorniki wodne odbijające okoliczne wzgórza. Myślę, że sporo miłośników aktywnego spędzania czasu nie wiedziało o tych miejscach. Tak jak o tej wieży widokowej w Beskidach. Ma 23 metry i 5 tarasów widokowych. Zapiera dech.

Weekend za mniej niż 700 zł? To naprawdę możliwe

Jednym z powodów, dla których coraz więcej Polaków wybiera Morawy Południowe, są koszty wyjazdu. Dojazd samochodem z południowej Polski zajmuje zaledwie kilka godzin, dzięki czemu nie trzeba wydawać pieniędzy na bilety lotnicze ani wynajem auta na miejscu.

Za nocleg dla dwóch osób w pensjonacie lub apartamencie poza ścisłym sezonem często zapłacisz 250–350 zł za dobę. Do tego dochodzą wydatki na paliwo oraz jedzenie, które cenowo nie odbiega znacząco od tego, co zapłacimy w Polsce. W wielu lokalnych restauracjach bez problemu można zjeść dwudaniowy obiad za równowartość 40–60 zł od osoby.

Jeżeli planujesz spokojny weekend we dwoje, całkowity koszt wyjazdu naprawdę może zamknąć się w kwocie poniżej 700 zł, szczególnie jeśli podróżujesz poza długimi weekendami i wakacyjnym szczytem sezonu. To właśnie dlatego Morawy coraz częściej wygrywają z dalszymi kierunkami.

Fot. Getty Images/kabat

Nie trzeba lecieć do Włoch, żeby poczuć podobny klimat

Wyjeżdżając z Moraw Południowych, miałam poczucie, że odkryłam miejsce, o którym w Polsce wciąż mówi się zdecydowanie za mało. Nie dlatego, że jest lepsze od Toskanii, ale dlatego, że oferuje zupełnie podobne emocje za ułamek ceny i praktycznie tuż za naszą granicą.

Najbardziej zapamiętałam widok winnic o zachodzie słońca, spokojne uliczki Mikulova, wieczory spędzone w niewielkich restauracjach i to, że nigdzie nie trzeba było przeciskać się przez tłumy turystów. Taki wyjazd nie wymaga długiego planowania ani wysokiego budżetu, a mimo to pozwala na chwilę poczuć atmosferę znaną z południa Europy.

Jeżeli marzy ci się weekend blisko Polski, podczas którego połączysz zwiedzanie, lokalną kuchnię, malownicze krajobrazy i odpoczynek wśród winnic, Morawy Południowe są kierunkiem, który naprawdę warto wpisać na swoją podróżniczą listę.

Jak widać czasem nie trzeba jechać daleko, by znaleźć piękne miejsca. Dowodem na to jest ta plaża, o której nadal nie wie wielu mieszkańców stolicy naszego kraju. Warszawiacy walą nad Świder i Zegrze, a godzinę od stolicy kryje się perełka. Rajska plaża, czyściutka woda.