Aby wielomiesięczny wysiłek włożony w uprawę róż nie poszedł na marne ze względu na atak czarnej plamistości lub inwazję mszyc, warto szybko reagować na pierwsze niepokojące sygnały. Pomocny może okazać się domowy środek, którego przygotowanie zajmie tylko chwilę i nie wymaga kupowania drogich preparatów. To tania i prosta metoda, którą można wykorzystać jako wsparcie w walce z popularnymi problemami pojawiającymi się na różach. Najważniejsza jest jednak regularna obserwacja krzewów, ponieważ zarówno szkodniki, jak i choroby grzybowe znacznie łatwiej ograniczyć na początkowym etapie.
Czarna plamistość róż. Jakie są objawy?
Czarna plamistość róż atakuje kwiaty, kiedy pojawiają się ku temu sprzyjające warunki. Najczęściej do infekcji dochodzi, jeśli panujące temperatury są w przedziale 15-27 stopni Celsjusza. Bardzo duży wpływ na wystąpienie choroby ma również wysoka wilgotność, dlatego czynniki takie jak długotrwałe opady deszczu oraz silne zachwaszczenie w okolicy rośliny także sprzyjają czarnej plamistości.
Zobacz także:
Do objawów infekcji należą przede wszystkim małe plamki na liściach, które przybierają różne kolory - szary, brązowy, czarny - i z czasem ciemnieją, pokrywając coraz większe partie rośliny. Wraz z rozwojem choroby plamy mogą pojawić się również na łodygach. Czarna plamistość bywa mylona z mączniakiem rzekomym. Jednak w przypadku tej drugiej infekcji na spodzie liści róż wystąpi również biały nalot, którego przy czarnej plamistości nie zobaczymy.
Liście róży zaatakowane przez czarną plamistość / fot. ChrWeiss/Adobe Stock
Mszyce na różach. Jak je rozpoznać?
Mszyce przybierają niewielkie rozmiary i różne barwy. Najczęściej występują w czarnym i zielonym kolorze, jednak mogą pojawić się również mszyce białe, żółte, a nawet różowe. Szczególnie chętnie gromadzą się na młodych, delikatnych częściach roślin. Możemy więc zauważyć je na świeżych pędach, pąkach oraz spodniej stronie liści. Jeśli regularnie monitorujemy róże, szybko dostrzeżemy inwazję owadów. Jednak sama obecność szkodników to niejedyny sygnał świadczący o problemie.
Róże, na których żerują mszyce, zaczną stopniowo ulegać deformacji. Liście mogą się skręcać, zwijać i żółknąć, a młode przyrosty rozwijają się gorzej. Przy dużej liczbie szkodników osłabieniu mogą ulegać również pąki. Mszyce wysysają soki z roślin, dlatego nie warto czekać, aż całe kolonie opanują kolejne części krzewu.
Szkodniki wytwarzają również lepką, błyszczącą wydzielinę, czyli spadź. Ta substancja nie tylko przyciąga mrówki, lecz także sprzyja rozwojowi grzybów sadzakowych. Jeśli więc na różach pojawiło się wyjątkowo dużo mrówek, warto dokładniej przyjrzeć się młodym pędom. Często okazuje się, że pomiędzy liśćmi lub wokół pąków ukrywają się całe skupiska mszyc.
Mszyce na róży / fot. LFRabanedo/Adobe Stock
Róże uratujesz domowym opryskiem. Działa na mszyce i czarną plamistość
Jeśli dostrzeżemy objawy czarnej plamistości lub sygnały inwazji mszyc, nie musimy od razu lecieć do sklepu ogrodniczego. Skuteczny środek ochrony roślin można również przygotować samodzielnie w domu na bazie tanich i łatwo dostępnych składników. Co będzie potrzebne?
- 1 łyżka octu jabłkowego
- 1 łyżka oleju
- 1 łyżka szarego mydła
- 4 litry wody
Wszystkie składniki wystarczy zmieszać z wodą, a gotowy płyn przelać do butelki ze spryskiwaczem. Należy przy tym pamiętać, aby nie stosować oprysku w czasie najbardziej intensywnego słońca, aby nie poparzyć rośliny. Róże warto pokrywać domową miksturą rano lub wieczorem. Zabieg trzeba też powtarzać po każdym deszczu.

Obserwuj nas na Google







