Hortensje potrafią kwitnąć przez wiele tygodni i właśnie pod koniec lata trudno oderwać od nich wzrok. Wrzesień nie jest jednak momentem, w którym całkowicie przestaję się nimi zajmować. Przeciwnie, zaczynam przygotowywać krzewy do spokojnego zakończenia sezonu i zwracam większą uwagę na to, czym je podlewam. Nie zawsze oznacza to zakup kolejnego nawozu z centrum ogrodniczego. Jeden z moich sposobów zaczyna się już podczas przygotowywania obiadu, a drugi pozwala wykorzystać kuchenne resztki.

Hortensje zachwycają ogromnymi kwiatostanami. Żeby wyglądały tak co roku, trzeba poznać ich wymagania

Hortensje należą do tych krzewów, które potrafią właściwie samodzielnie stworzyć najważniejszą dekorację ogrodu. Ich duże, kuliste lub stożkowate kwiatostany są widoczne z daleka, a zależnie od gatunku i odmiany mogą mieć odcienie bieli, różu, czerwieni, błękitu czy zieleni. Co ważne, wiele z nich pozostaje dekoracyjnych również wtedy, gdy kwiaty zaczynają powoli przekwitać.

Zobacz także:

Za efektownym wyglądem idą jednak konkretne wymagania. Hortensje najlepiej czują się w żyznej, próchnicznej i przepuszczalnej ziemi, która pozostaje lekko wilgotna. Mają duże liście i w czasie ciepłej pogody potrafią szybko tracić wodę, dlatego przesuszenie podłoża często widać po nich niemal natychmiast.

fot. ComBart/Adobe Stock

Znaczenie ma również stanowisko. Wiele hortensji dobrze radzi sobie w miejscu jasnym, ale osłoniętym przed najmocniejszym, palącym słońcem. Przy wyborze miejsca trzeba jednak uwzględnić konkretny gatunek i odmianę, bo ich wymagania mogą się nieco różnić.

Sama nauczyłam się przede wszystkim jednego. Nie kończę pielęgnacji wraz z ostatnimi dniami sierpnia. Krzewy wciąż potrzebują uwagi, choć pod koniec sezonu podchodzę do ich zasilania inaczej niż wiosną.

Pod koniec lata nie sięgam już po mocne nawozy azotowe. Wykorzystuję to, co zostało mi po obiedzie

Jesienią nie zależy mi na pobudzaniu hortensji do intensywnego wypuszczania nowych, miękkich przyrostów. Właśnie dlatego pod koniec lata rezygnuję z domowych mieszanek bogatych w azot i nie próbuję za wszelką cenę przedłużać wzrostu krzewu. Jeśli wykorzystuję kuchenne resztki, robię to rozsądnie.

Najprostszy patent na domowy nawóz to woda pozostała po gotowaniu warzyw. Jest jednak jeden bardzo ważny warunek. Musi być całkowicie niesolona. Nie dodaję do niej również kostek rosołowych, tłuszczu ani innych przypraw. Wrzucam do niej jedynie pokrojoną skórkę z banana. Następnie płyn rozcieńczam i wykorzystuję podlewania.

Właśnie to podoba mi się najbardziej w takich patentach. Nie kosztują mnie praktycznie nic i pozwalają wykorzystać coś, co normalnie trafiłoby do odpływu albo kosza.

Jesienią hortensje potrzebują czegoś więcej niż domowego nawozu. Na to również zwracam uwagę

Na domowym nawozie się nie kończy. We wrześniu pilnuję także wilgotności podłoża. Chłodniejsze dni nie oznaczają automatycznie, że ziemia jest stale mokra. Jeżeli długo nie pada, hortensje nadal podlewam, zwłaszcza że dobrze nawodniony krzew łatwiej wchodzi w okres jesienny. Oczywiście nie doprowadzam przy tym do ciągłego zalewania korzeni.

Pomaga również ściółkowanie. Warstwa kory lub innego odpowiedniego materiału ogranicza parowanie wody, utrudnia rozwój chwastów i osłania podłoże przed gwałtownymi zmianami temperatury. Jesienią sprawdzam więc, czy ściółka nadal tworzy odpowiednią warstwę i w razie potrzeby ją uzupełniam.

Bardzo ostrożnie obchodzę się natomiast z sekatorem. Sposób cięcia zależy od gatunku hortensji. Hortensje ogrodowe zazwyczaj tworzą pąki kwiatowe na starszych pędach, dlatego mocne jesienne cięcie może pozbawić je przyszłorocznych kwiatów. Hortensje bukietowe i krzewiaste kwitną natomiast na nowych przyrostach i ich zasadnicze cięcie wykonuje się zwykle wiosną.

To również może cię zainteresować: Teściowa ma ogrodniczy i odradza ten zabieg przy hortensjach ogrodowych we wrześniu. Raz nie posłuchałam i wiosną nie zakwitły

Jesienią skupiam się więc bardziej na przygotowaniu roślin niż na zmuszaniu ich do dalszego wzrostu. Woda, rozsądne podlewanie, odpowiednia ściółka i ostrożność przy cięciu kosztują niewiele, a właśnie takie drobiazgi mogą mieć znaczenie dla kondycji krzewu w następnym sezonie.