Każdego roku obiecuję sobie, że przygotuję się na letnie upały wcześniej. Potem przychodzi pierwszy naprawdę gorący tydzień i zaczynam gorączkowo szukać sposobów na ochłodę. W tym sezonie postanowiłam działać szybciej, bo prognozy pogody nie pozostawiają złudzeń. Temperatury mają być wysokie, więc warto zawczasu pomyśleć o domowym komforcie. Czasem najlepsze okazje można znaleźć tam, gdzie najmniej się ich spodziewamy.

Wentylator z Dino przyciągnął tłumy już od rana. Nic dziwnego, skoro kosztuje tak mało

Dino od zawsze kojarzyło mi się głównie z codziennymi zakupami i drobnymi dodatkami do domu, a nie z większym sprzętem AGD. Właśnie dlatego mocno się zdziwiłam, gdy przeglądając gazetkę, natknęłam się na ten wentylator z Dino. Zobaczyłam go i od razu stwierdziłam, że następnego ranka muszę po niego pojechać. Takie produkty zwykle nie czekają długo na klientów, szczególnie gdy synoptycy zapowiadają naprawdę wysokie temperatury. 

Zobacz także:

Kiedy weszłam do sklepu, szybko przekonałam się, że miałam rację. Kilka osób oglądało już kartony z wentylatorami, a część klientów bez większego zastanowienia wkładała je do koszyków. Widziałam nawet osoby, które brały po dwie sztuki. Trudno się dziwić, skoro za wentylator podłogowy marki Volteno trzeba zapłacić tylko 79,99 zł. Przy obecnych cenach sprzętów do domu taka kwota naprawdę zwraca uwagę. Sama długo się nie zastanawiałam i od razu dorwałam swój egzemplarz, bo miałam przeczucie, że jeszcze tego samego dnia może ich zostać znacznie mniej.

fot. marketdino.pl

Ten wentylator podłogowy wygląda klasycznie. Producent zadbał jednak o kilka praktycznych rozwiązań

Po powrocie do domu zaczęłam dokładniej przyglądać się swojemu zakupowi i muszę przyznać, że za tę cenę prezentuje się naprawdę solidnie. To klasyczny wentylator podłogowy o średnicy 40 cm, który bez problemu odnajdzie się zarówno w salonie, jak i sypialni czy domowym biurze. Czarna kolorystyka sprawia, że nie rzuca się przesadnie w oczy i pasuje do większości wnętrz. Konstrukcja została osadzona na stabilnej podstawie krzyżowej, dzięki czemu urządzenie pewnie stoi nawet podczas pracy na wyższych obrotach.

Spodobało mi się również to, że można regulować wysokość. Dzięki temu łatwo dopasować ustawienie do miejsca, w którym aktualnie siedzę lub pracuję. Producent przewidział także trzy poziomy nawiewu, więc nie trzeba ograniczać się do jednego trybu działania. Delikatny podmuch sprawdzi się wieczorem, natomiast podczas największego skwaru można zwiększyć moc chłodzenia. Całość osłonięta jest bezpieczną siatką ochronną, co zawsze daje dodatkowy komfort użytkowania. Moc 40 W w zupełności wystarcza do codziennego schładzania pomieszczeń, a sam sprzęt nie sprawia wrażenia tandetnego czy jednorazowego. Już po pierwszym dniu użytkowania wiedziałam, że to jeden z tych zakupów, których nie będę żałować.

Zerknij też na to cudo: Cieplutki ażurek zalał ogród, a za prąd nie dopłacam ani grosza. Takich cudów jeszcze nie miałam

Drugi wentylator wpadł mi w oko między półkami. Ten mały gadżet ciągle chodzi mi po głowie

Będąc w Dino, zauważyłam jeszcze jeden produkt, przy którym zatrzymałam się na dłuższą chwilę. Był to niewielki wiatraczek z uchwytem na telefon. Kosztował zaledwie 19,99 zł i od razu przyciągał moją uwagę nowoczesnym wyglądem. Kompaktowe urządzenie ma wymiary 20,9 x 9,3 x 4,4 cm, więc bez problemu zmieści się w torbie czy plecaku. Szczególnie spodobał mi się pomysł połączenia wentylatora z uchwytem na telefon. Od razu wyobraziłam sobie leżakowanie na plaży z telefonem w ręce lub oglądanie serialu na balkonie z lekkim chłodnym nawiewem.

fot. marketdino.pl

Jasna kolorystyka i subtelne złote akcenty sprawiają, że urządzenie wygląda nowocześnie i estetycznie. Dostępny jest on w bieli i różu. Ostatecznie nie włożyłam go do koszyka, bo przyjechałam do sklepu z konkretnym planem zakupowym. Mimo to cały czas zastanawiam się, czy po niego nie wrócić. W czasie wakacyjnych wyjazdów, podróży pociągiem czy pracy przy komputerze taki mały pomocnik mógłby okazać się naprawdę przydatny. Coś mi podpowiada, że przy kolejnej wizycie w Dino może już trafić do mojego koszyka.

Tegoroczne upały dopiero się zaczynają, dlatego warto wcześniej pomyśleć o sposobach na ochłodę. Mój wentylator z Dino już zdał pierwszy test, a niewykluczone, że wkrótce wrócę także po jego mniejszego „kuzyna”. Czasami właśnie takie niepozorne zakupy okazują się najbardziej trafione.