Pod koniec lata ogród zaczyna powoli zmieniać kolory, ale nie oznacza to, że wszystkie jego dekoracje muszą zniknąć wraz z nadejściem jesieni. Część kwiatów można zachować znacznie dłużej i wykorzystać do stworzenia efektownego bukietu. Sama lubię takie rozwiązania, bo zamiast kupować kolejne sezonowe ozdoby, korzystam z tego, co już rośnie w ogrodzie. Wystarczy jednak popełnić jeden błąd podczas przygotowywania kwiatów, aby zamiast okazałej dekoracji zostały pomarszczone i wyblakłe płatki. Dlatego przed sięgnięciem po sekator warto dobrze przyjrzeć się roślinie.
Hortensje do suszenia nie mogą być zbyt młode. Test dotyku podpowie, kiedy chwycić za sekator
Przełom sierpnia i września to czas, gdy wiele kwiatostanów zaczyna już dojrzewać i właśnie takich warto szukać. Nie należy kierować się jednak wyłącznie datą, ponieważ sporo zależy od odmiany, stanowiska oraz pogody. Najprościej wykonać test dotyku. Delikatnie dotykam pojedynczych kwiatków tworzących kwiatostan. Jeśli nadal są miękkie, delikatne i sprężyste, zostawiam je na krzewie.
Zobacz także:
Do suszenia wybieram te hortensje, których kwiaty są wyraźnie sztywniejsze, lekko suche i w dotyku zaczynają przypominać papier. Często można też zauważyć zmianę ich barwy, np. z bieli na kremową, zielonkawą czy lekko różową. Zbyt wcześnie ścięte hortensje zawierają dużo wody, dlatego podczas suszenia mogą szybko zwiędnąć, skurczyć się i stracić ładny kształt.
Nie ścinaj kwiatów po deszczu. Suchy dzień ułatwi przygotowanie bukietu
fot: svetlana_cherruty/AdobeStock
Nawet odpowiednio dojrzałe kwiatostany mogą źle się zasuszyć, jeśli zetniemy je mokre. Dlatego wybieram pogodny, suchy dzień i czekam, aż z roślin zniknie poranna rosa. Nie ścinam ich również bezpośrednio po deszczu. Wilgoć uwięziona między drobnymi kwiatkami utrudnia suszenie, może sprzyjać pojawieniu się pleśni i powodować brązowienie.
Pędy przycinam ostrym, czystym sekatorem na taką długość, aby później wygodnie dopasować je do wazonu. Następnie usuwam liście, ponieważ podczas suszenia nie są potrzebne, a dodatkowo tracą wodę i zwykle nie wyglądają później tak efektownie jak same kwiatostany. Warto też dokładnie obejrzeć każdy pęd i odrzucić uszkodzone albo mocno przebarwione części.
Czytaj także: Wszyscy szanujący się ogrodnicy znają ten termin i mają hortensje piękne jak z obrazka. Bez nawożenia i marketowych cudów
Wazon z niewielką ilością wody wystarczy. Tak suszę hortensje bez wieszania ich pod sufitem
Jednym z najprostszych sposobów jest suszenie kwiatów bezpośrednio w wazonie. Na jego dno wlewam niewielką ilość wody, wkładam przygotowane pędy i ustawiam całość w suchym, przewiewnym miejscu. Ważne, aby nie był to mocno nasłoneczniony parapet. Wody później nie uzupełniam – pozwalam jej stopniowo odparować. Kwiaty powoli pobierają jej coraz mniej i jednocześnie wysychają, dzięki czemu proces przebiega łagodniej niż przy gwałtownym odcięciu od wilgoci.
To pomaga ograniczyć mocne marszczenie i zachować pełniejszy kształt kwiatostanów. Można również zastosować tradycyjną metodę i zawiesić pojedyncze pędy kwiatami w dół w suchym, zacienionym miejscu. W przypadku hortensji metoda z wazonem jest jednak wyjątkowo wygodna, bo właściwie od razu przygotowujemy gotową dekorację.
Suszony bukiet może stać przez kilka miesięcy. Chroń go przede wszystkim przed słońcem
Dobrze przygotowane suszone kwiatostany potrafią zachować dekoracyjny wygląd przez wiele miesięcy. Trzeba jedynie pamiętać, że ich kolor z czasem naturalnie będzie się zmieniał i stawał bardziej przygaszony. Jeśli chcę zachować go możliwie długo, nie ustawiam bukietu w miejscu, na które przez kilka godzin dziennie pada bezpośrednie słońce. Promienie przyspieszają blaknięcie płatków. Suszone hortensje nie lubią również wilgoci, dlatego łazienka czy bardzo wilgotna kuchnia nie będą dla nich najlepszym miejscem. Z czasem na kwiatostanach może natomiast osiadać kurz.
Zamiast przecierać delikatne płatki, lepiej ostrożnie usunąć go lekkim strumieniem chłodnego powietrza z suszarki ustawionej na najmniejszą moc. W ten sposób bukiet z własnego ogrodu może zdobić salon jeszcze długo po zakończeniu sezonu.

Obserwuj nas na Google







