Jesień coraz mocniej zagląda do mojej garderoby, dlatego podczas zakupów automatycznie zwracam uwagę na rzeczy, które przydadzą mi się w kolejnych miesiącach. Szczególnie lubię ubrania, które nie są jednosezonowym trendem i można później wyciągać je z szafy przez kilka lat. Marynarki zdecydowanie należą do tej kategorii. Pasują zarówno do eleganckich, jak i codziennych zestawów, a jesienią mogą nawet przez pewien czas zastępować lekką kurtkę. Ostatnio perełkę dorwałam w Lidlu.

Poszłam po zakupy spożywcze, a wyszłam z nowym ubraniem. Marynarka z Lidla od razu przyciągnęła tłum

Do Lidla wybrałam się po klasyczne zakupy spożywcze i początkowo nic nie wskazywało na to, że wrócę również z nowym ubraniem. Przechodząc między alejkami, zauważyłam jednak spore poruszenie przy koszach z odzieżą. Kilka pań oglądało te same marynarki, a niektóre brały nawet po dwa kolory i od razu wkładały je do swoich wózków. Oczywiście moja ciekawość wygrała, więc podeszłam bliżej. Gdy zobaczyłam, czym tak się zainteresowały, sama przepadłam.

Zobacz także:

Najbardziej urzekła mnie faktura materiału. To bouclé, czyli tkanina o charakterystycznej, nierównej i lekko pętelkowej powierzchni. Takie marynarki mocno kojarzą mi się z estetyką Chanel, francuską elegancją i stylizacjami, które można zobaczyć na ulicach Paryża. Bouclé regularnie wraca też w kolekcjach marek odzieżowych, więc nie jest to rzecz, która za chwilę będzie wyglądała niemodnie. Lidl połączył ten materiał z kołnierzem z rewersami, dwurzędowym zapięciem na guziki oraz kieszeniami z patkami.

Po chwili mój egzemplarz, podobnie jak zakupy innych pań, wylądował w wózku. Tym bardziej że cena mocno zachęcała. Wcześniej marynarka kosztowała 79,99 zł, a ja kupiłam ją za 59,99 zł. Jak na tak efektowną rzecz to naprawdę niewiele. Swój egzemplarz znalazłam stacjonarnie w Lidlu, ale marynarka jest dostępna również online, więc nie trzeba polować na nią wyłącznie podczas zakupów w sklepie.

Marynarka bouclé występuje w trzech odsłonach. Bordo wygrało u mnie bez zastanowienia

Do wyboru są trzy kolory: czarny, kremowy i bordowy. Każdy daje trochę inny efekt. Czerń jest najbardziej klasyczna i będzie pasowała praktycznie do wszystkiego, natomiast kremowa wersja wygląda lekko i subtelnie. Ja jednak właściwie od razu wiedziałam, że chcę bordo. To jeden z tych głębokich, winnych odcieni, które wraz z nadejściem jesieni zawsze wracają do mojej szafy.

fot. lidl.pl

Bordowa marynarka bouclé ma w sobie coś eleganckiego, ale nie jest przy tym tak oczywista jak klasyczna czerń. Świetnie wygląda z czarnymi spodniami i prostym topem, ale ja zamierzam nosić ją również znacznie swobodniej – z jeansami, mokasynami albo botkami. Pasuje też do beżów, szarości, czekoladowego brązu i kremowych elementów garderoby. Dzięki temu jeden mocniejszy kolor nie ogranicza liczby stylizacji, a wręcz pozwala trochę ożywić jesienną bazę.

Warto zajrzeć też do CCC. Znalazłam tam eleganckie buty na jesień. Zobacz: W tych czółenkach z technologią Breathable stopy się nie pocą. Idealne na 8h pracy, bo szyku im nie brakuje

Klientki Lidla wysoko ją oceniają. Większość deklaruje, że poleciłaby ten zakup

Na stronie Lidla marynarka ma obecnie średnią 4,5/5 na podstawie 32 ocen. Aż 97% klientek deklaruje, że poleca produkt, a 72% ocenia jego dopasowanie jako idealne. Wygląda więc na to, że zainteresowanie, które widziałam przy koszach z ubraniami, nie było przypadkowe.

Kobiety w opiniach wspominają m.in.:

Piękna... kolor jest idealny, krój jest piękny, bardzo elegancki.

Marynarka jest dość ciepła i nadaje się na jesień/zimę. Jest na podszewce i wygląda na wysokiej jakości. 

Marynarka jest świetna. Jakość jest doskonała i leży idealnie. Gorąco polecam!

Po przymierzeniu tej bordowej wersji już wiem, że będę nosiła ją przez całą jesień i zimę. Teraz tylko zastanawiam się, czy nie pójść śladem innych klientek i nie dokupić jeszcze jednego koloru.