Koniec lata wcale nie musi oznaczać zamknięcia balkonu aż do kolejnej wiosny. Wrzesień i początek października potrafią przynieść jeszcze sporo ciepłych wieczorów, tylko po zmroku zaczyna brakować przyjemnego światła. Latem tę rolę zwykle powierzamy lampkom solarnym, jednak jesienią coraz krótsze dni i pochmurna pogoda potrafią pokrzyżować plany. Dlatego zaczęłam rozglądać się za prostym rozwiązaniem, które nie wymaga kabli ani większych zmian w aranżacji. Zupełnym przypadkiem znalazłam je podczas zakupów w Pepco.
Świecznik Pepco kosztował tylko 7 zł. Przy tej cenie jedna sztuka zupełnie mnie nie urządzała
Do Pepco weszłam bez konkretnej listy zakupów i właściwie nie planowałam niczego kupować na balkon. Przy dekoracjach zatrzymał mnie jednak niewielki świecznik, a chwilę później spojrzałam na jego cenę. Kosztował 7 zł, więc szybko zaczęłam przeliczać, ile zapłacę za kilka sztuk. Cztery oznaczały wydatek 28 zł i właśnie taki zestaw ostatecznie wylądował w moim koszyku. Od razu pomyślałam, że zamiast pojedynczego punktu światła wolę rozstawić je w kilku miejscach.
Zobacz także:
Świecznik Pepco wykonano z dolomitu, czyli materiału często wykorzystywanego do produkcji ceramicznych dekoracji i dodatków do domu. W dłoni nie przypomina lekkiego plastikowego gadżetu, dlatego bardziej kojarzy mi się z klasyczną, porządną ozdobą, którą można wykorzystywać przez kolejne sezony.
Nie ma też żadnej elektroniki, przewodów czy elementów wymagających ładowania. Wystarczy włożyć do środka odpowiednią świeczkę, a po wieczorze ją zgasić. Właśnie ta prostota przekonała mnie, że cztery sztuki mogą być ciekawą alternatywą dla solarów, które wraz z nadejściem jesieni dostają coraz mniej słońca.
Ceramiczny świecznik wygląda jak mała lampka z ceramiki. Ażurowe listki robią tutaj całą robotę
Na półce uwagę przyciągnęła przede wszystkim jego nietypowa forma. Ceramiczny świecznik ma pękatą, zaokrągloną bryłę, która trochę przypomina mi niewielką dynię, choć nie jest typową sezonową dekoracją. Boki są delikatnie żłobione, a górna krawędź układa się w miękką falę. Dzięki temu bryła nie wygląda ciężko mimo dość zwartego kształtu. Najbardziej charakterystycznym elementem są jednak drobne otwory wycięte w ściankach.
fot. pepco.pl
Ażurowe zdobienia układają się w roślinne gałązki złożone z niewielkich listków lub płatków. Wzór powtarza się dookoła, ale jest na tyle subtelny, że nie dominuje całej dekoracji. Do tego dochodzi jasne, kremowe wykończenie, które łatwo połączyć z drewnem, rattanem, wikliną czy tekstyliami w jesiennych kolorach. Nie jest to więc ozdoba, którą po Halloween trzeba od razu chować do pudełka. Widzę ją również wiosną i latem, chociaż właśnie jesienią jej obła forma i ciepła kolorystyka najbardziej pasują mi do balkonowej aranżacji.
Zerknij też na ten hit z Sinsay: Chciałam zrobić metamorfozę łazienki, ale z kasą krucho. Bez wymiany płytek wyczarowałam sobie kwiatową łąkę za 29,99 zł
Dekoracje na balkon z Pepco robią klimat po zmroku. Cztery punkty światła zmieniają całą przestrzeń
Cały urok tych świeczników wychodzi na pierwszy plan dopiero wieczorem. Zamiast ustawiać wszystkie cztery obok siebie, wolę rozmieścić je w różnych częściach balkonu. Jeden może stanąć na stoliku, drugi na podłodze przy donicach, a pozostałe w bezpiecznych miejscach po przeciwnej stronie. Dzięki temu światło nie skupia się w jednym punkcie, tylko pojawia się w kilku zakątkach. Nawet na moim niewielkim balkonie taka różnica jest od razu zauważalna.
Po zmroku płomień prześwituje przez ażurowe listki i właśnie wtedy dekoracje na balkon zaczynają wyglądać najciekawiej. Światło wydostaje się przez niewielkie otwory i rozchodzi się na boki, zamiast świecić tylko ku górze. Roślinne ażury rzucają na podłogę i ściany drobne świetlne wzory, które poruszają się wraz z migoczącym płomieniem. Przy czterech świecznikach efekt jest jeszcze bardziej widoczny, bo takie refleksy pojawiają się w kilku częściach balkonu jednocześnie. Jasna ceramika dodatkowo łagodnie odbija blask świecy, więc całość daje ciepłe, nastrojowe światło bez rozwieszania kolejnego sznura lampek.

Obserwuj nas na Google







