Kawa wypita rano w pośpiechu smakuje zupełnie inaczej niż ta, na którą znajduję kilka spokojnych minut. Lubię wtedy wyjąć ulubioną filiżankę, sięgnąć po herbatę dla męża i na moment zwolnić. Problem zaczyna się wtedy, gdy obok ekspresu stoją kubki, pudełka, saszetki i inne drobiazgi. Zamiast przyjemnego kącika robi się mały magazyn. Ostatnio postanowiłam wreszcie coś z tym zrobić, ale bez kupowania dodatkowych mebli i zabierania kolejnych centymetrów kuchni.

Kącik kawowy zrobiłam bez nowej szafki i dodatkowej półki. Organizer z Action wykorzystuje miejsce, które wcześniej się marnowało

Zdjęcia domowych kącików kawowych wyglądają pięknie. Ekspres stoi na idealnie uporządkowanym blacie, obok są filiżanki, kawa, herbata i kilka ładnych dodatków. U mnie rzeczywistość długo wyglądała mniej efektownie. Jedna filiżanka stała obok ekspresu, druga w szafce, saszetki z herbatą zajmowały pół szuflady, a pudełko z kawą przesuwałam za każdym razem, gdy potrzebowałam więcej miejsca.

Zobacz także:

Nie chciałam jednak dostawiać kolejnego mebla. Kuchnia ma swoje granice, a każda dodatkowa szafka oznacza mniej wolnej przestrzeni. Dlatego zainteresował mnie pojemnik do przechowywania z Action, który marka pokazuje właśnie jako organizer do kącika kawowego. Ma 30 cm szerokości, 30 cm głębokości i 14,5 cm wysokości. Nie jest więc wysokim regałem ani rozbudowaną półką. To kompaktowy organizer, który można ustawić na blacie i wykorzystać również jego górną powierzchnię. I właśnie ten pomysł podoba mi się najbardziej. Zamiast stawiać obok siebie kolejne pudełka, wykorzystuję przestrzeń w pionie. Na górze ustawiam filiżanki i rzeczy, które chcę mieć pod ręką, a drobiazgi chowam niżej. Niby niewielka zmiana, a blat od razu wygląda spokojniej.

fot. action.pl

Zobacz także inne modele pojemników: 

Dwie wysuwane szuflady chowają kawowy drobiazg za drobiazgiem. Przegródki pomagają oddzielić herbaty od pozostałych rzeczy

Kiedy zobaczyłam ten organizer, pierwsze spojrzenie powędrowało właśnie na szuflady. Są dwie, wysuwane i podzielone na kilka przegródek. Action wskazuje, że można przechowywać w nich między innymi filiżanki oraz torebki z herbatą. Przejrzysty podział sprawia, że zawartość nie tworzy jednej sterty i łatwiej sięgnąć po to, czego akurat potrzebujemy. Ja od razu pomyślałam o wszystkich drobiazgach związanych z kawą i herbatą, które niepotrzebnie zajmują miejsce w kuchennych szufladach. Saszetki z różnymi smakami herbaty potrafią zrobić niezły bałagan, szczególnie gdy wyjmuję je z oryginalnych pudełek. W organizerze każdy rodzaj dostaje własną przegródkę. Nie przekładam pięciu rzeczy, żeby znaleźć tę jedną.

Szukasz ciekawych gadżetów do domu? To również warto sprawdzić: Nie chcę zaczynać dnia od wrzeszczącego budzika. Action ma świetlny model, który udaje wschód słońca. Tylko 39,95 zł, u innych 500 zł

Podobnie jest z filiżankami. Część może stać na górze, a pozostałe rzeczy związane z codziennym rytuałem trafiają do szuflad. Oczywiście układ dopasowuję do tego, czego faktycznie używam. Nie widzę sensu zapełniania organizera dekoracjami tylko po to, żeby wyglądał jak na zdjęciu. Dla mnie ma przede wszystkim uporządkować blat. Organizer z Action kosztuje 39,95 zł, więc spodobał mi się również jako alternatywa dla kupowania dodatkowej półki czy małej szafki.

Bambus i szkło sprawiają, że organizer nie wygląda jak zwykłe pudełko. Pasuje szczególnie do jasnych i naturalnych kuchni

Przy kąciku kawowym wygląd ma dla mnie znaczenie, bo wszystko stoi na widoku. Plastikowy pojemnik spełnia swoją funkcję, ale nie zawsze mam ochotę oglądać go od rana do wieczora. Tutaj projekt jest znacznie bardziej dekoracyjny. Action podaje, że wykorzystano bambus oraz szkło, a organizer występuje w wariantach kolorystycznych białym i czarnym. Drewniany akcent ociepla całość i sprawia, że łatwo połączyć go z deskami, tacami czy innymi kuchennymi dodatkami. Biały wariant widzę w jasnej kuchni z drewnianym blatem, kremową ceramiką i prostym ekspresem. Czarny pasuje mi do ciemniejszych urządzeń, metalowych dodatków i bardziej nowoczesnego wnętrza. Nie trzeba jednak wymieniać całego wyposażenia, żeby stworzyć spójny kącik. Wystarczy powtórzyć jeden kolor albo materiał w dwóch czy trzech miejscach.

Na górze organizera stawiam ulubione filiżanki. Obok może znaleźć się mały pojemnik na łyżeczki albo cukiernica, o ile zostaje wystarczająco dużo miejsca. Nie dokładam dziesięciu ozdób, bo wtedy wracam do punktu wyjścia i znowu robi się tłoczno. Wolę kilka rzeczy, których rzeczywiście używam. Podoba mi się również to, że drewniany element nie jest tutaj wyłącznie przypadkową dekoracją. Action informuje, że drewno i papier wykorzystywane w tym produkcie posiadają certyfikat FSC.

Największą różnicę zauważyłam nie na zdjęciu, ale podczas zwykłego poranka. Wszystko potrzebne do kawy mam w jednym miejscu

Ładny kącik kawowy cieszy oko, ale po kilku dniach bardziej doceniam wygodę. Nie otwieram kilku szafek, nie szukam ulubionej herbaty i nie przesuwam pudełek stojących obok ekspresu. Najczęściej używane rzeczy są zgromadzone w jednym miejscu, a po skończonej kawie łatwiej przywrócić porządek. To również dobry przykład na to, że organizacja kuchni nie zawsze wymaga większej liczby mebli. Czasem problemem nie jest brak miejsca, tylko sposób, w jaki je wykorzystujemy. Blat ma przecież ograniczoną powierzchnię. Kiedy część rzeczy chowam w dwóch szufladach, a górę organizera nadal wykorzystuję, z tych samych centymetrów wyciągam znacznie więcej.

Mój kącik nie wygląda jak idealna aranżacja ze zdjęcia i dobrze mi z tym. Stoi tam ekspres, kilka ulubionych filiżanek, herbata, której naprawdę pijemy najwięcej, i rzeczy potrzebne na co dzień. Bambusowy organizer po prostu zebrał je w całość. Dzięki temu rano nie oglądam przypadkowej kolekcji pudełek, tylko uporządkowane miejsce, przy którym naprawdę mam ochotę zatrzymać się na kawę. I właśnie dlatego nie kupiłam nowej szafki. Okazało się, że wcale jej nie potrzebuję.