Październik potrafi być wyjątkowo kapryśny. Rano wychodzę z domu w grubym swetrze, po południu robi się cieplej, a wieczorem znów marzę o czymś, co mogłabym narzucić na ramiona. W takich momentach najbardziej doceniam ubrania, które są wygodne i nie wymagają długiego zastanawiania się przed lustrem. Nie zawsze mam ochotę zakładać długi płaszcz, szczególnie gdy idę tylko po zakupy albo na spacer. Z drugiej strony zwykła bluza coraz częściej okazuje się niewystarczająca. Właśnie dlatego zaczęłam przyglądać się kurtkom o miękkiej, futerkowej fakturze. Wyglądają przytulnie, a przy odpowiednim fasonie można je nosić nie tylko do dresów. Ideał znalazłam w Sinsay i to w korzystnej cenie.
Jesienią mam już dość cienkich kurtek, w których ciągle marznę. Zaczęłam szukać czegoś miękkiego, ale wygodniejszego od ciężkiego płaszcza
Przez kilka ostatnich sezonów najczęściej sięgałam po pikowane kurtki. Są praktyczne, łatwo je zestawić z codziennymi ubraniami i nie wymagają szczególnego dopasowywania dodatków. Z czasem zaczęłam jednak mieć ochotę na zmianę. Nie chciałam kupować kolejnej pikówki, która wygląda niemal identycznie jak poprzednia.
Zobacz także:
Zaczęłam więc zwracać uwagę na okrycia z pluszu, sztucznego futerka i materiałów przypominających owczą wełnę. Szczególnie spodobały mi się kurtki sherpa, potocznie nazywane barankami. Mają charakterystyczną, puszystą powierzchnię, która od razu kojarzy mi się z jesiennym odpoczynkiem i ciepłymi swetrami.
Początkowo obawiałam się, że taki fason będzie wyglądał zbyt obszernie. Szybko jednak zauważyłam, że wiele zależy od kroju. Krótsze kurtki z wyraźnym zapięciem i prostą linią potrafią wyglądać znacznie zgrabniej niż długie, bardzo luźne modele. Ważny jest dla mnie również kolor. Beżowe i kremowe baranki wyglądają pięknie na zdjęciach, ale przy codziennym użytkowaniu zawsze zastanawiam się, jak szybko pojawią się na nich zabrudzenia. Szczególnie przy mankietach, kieszeniach i kołnierzu. Właśnie dlatego zaczęłam rozglądać się za czymś ciemniejszym.
Czerń wydaje mi się najbardziej uniwersalna. Pasuje do jeansów, dzianinowych spodni, sportowych butów i botków. Nie muszę też kupować nowej torebki ani szalika, żeby stworzyć spójną stylizację.
Czarna kurtka sherpa z Sinsay wygląda jak puszysty baranek. Ma zamek, kieszenie i efektowny kołnierz
W Sinsay wypatrzyłam kurtkę sherpa za 139,99 zł. Już na pierwszy rzut oka wyróżniała się na tle zwykłych jesiennych okryć. Zamiast gładkiej tkaniny ma grubą, puszystą powierzchnię przypominającą miękkie futerko. Najbardziej spodobał mi się jej kolor. Nie jest to lekka szarość ani grafit, tylko głęboka, ciemna czerń. Przy tak wyrazistej strukturze materiału daje to ciekawy efekt.
fot. archiwum prywatne/Story.pl
Model ma krótki, swobodny fason. Z przodu znajduje się zamek błyskawiczny. Lubię takie zapięcia, ponieważ są wygodne podczas codziennego użytkowania. Nie trzeba zapinać kilku guzików, gdy wychodzę z domu w pośpiechu. Uwagę zwraca również szeroki, puszysty kołnierz.
Największą zaletą tego modelu pozostaje dla mnie wygląd. Za 140 zł można kupić kurtkę, która ma ciekawą fakturę, modny krój i kolor pasujący do niemal całej jesiennej garderoby. Nie muszę dokupować specjalnych dodatków, żeby stworzyć z nią kilka różnych, naprawdę stylowych zestawów na jesień i zimę 2026.
Puszysta kurtka sherpa najlepiej wygląda z prostymi ubraniami. Noszę ją z jeansami, dzianiną i cięższymi botkami
Kiedy zobaczyłam czarną kurtkę z Sinsay, od razu pomyślałam o moich ulubionych jeansach. Najchętniej zestawiłabym ją z prostymi, granatowymi spodniami i jasnym golfem. Puszysta faktura okrycia byłaby wtedy głównym elementem stylizacji, a reszta ubrań tworzyłaby spokojne tło. Bardzo podoba mi się również połączenie czerni z czekoladowym brązem. Jesienią coraz częściej sięgam po swetry i spodnie w kawowych odcieniach, dlatego taka kurtka dobrze pasowałaby do mojej garderoby. Wystarczyłaby niewielka torebka i wygodne botki, żeby mieć gotowy zestaw.
Przy bardziej sportowych stylizacjach założyłabym ją do dzianinowych spodni. Nie muszą to być klasyczne dresy z szerokimi ściągaczami. Proste, miękkie spodnie w kolorze szarym albo beżowym wyglądałyby równie dobrze, a całość byłaby wygodna podczas dłuższego spaceru.
Mam też słabość do grubych butów na płaskiej podeszwie. Przy tak puszystej kurtce cięższe botki mogą stworzyć ciekawą równowagę.
To również może cię zainteresować: Odzież termiczna? Nie tym razem. Na jesień i zimę wyhaczyłam spodnie z wełną. Dałam 79,99 zł zamiast 239,99 zł
W przypadku spódnic postawiłabym na prostotę. Czarna dzianinowa spódnica midi, kryjące rajstopy i wygodne kozaki mogłyby wyglądać ciekawie w połączeniu z krótką sherpa. Ważne jednak, żeby proporcje były dobrze dobrane. Przy obszernej górze wolę nie dokładać zbyt wielu szerokich warstw na dole.

Obserwuj nas na Google







