Jeszcze rok temu babcia cierpliwie czekała na wyjazd do sanatorium z NFZ. Kiedy kolejny raz usłyszała, że termin jest odległy, postanowiła wziąć sprawy w swoje ręce. Znalazła jesienny pakiet dla seniorów na Jurze Krakowsko-Częstochowskiej i wróciła zachwycona. Od tamtej pory mówi, że to był jeden z najlepszych wyjazdów, jakie sobie zafundowała. W tym roku nie zastanawiała się ani chwili – rezerwację zrobiła jeszcze zanim zaczęły spadać pierwsze liście.
Babcia wróciła z uśmiechem od ucha do ucha. Powiedziała, że pierwszy raz od dawna naprawdę odpoczęła
Pamiętam, jak przed wyjazdem powtarzała, że potrzebuje po prostu kilku spokojnych dni poza domem. Nie zależało jej na wielkich atrakcjach ani napiętym harmonogramie. Chciała dobrze zjeść, pospacerować i w końcu się wyspać. Właśnie dlatego odpuściła uzdrowisko i zdecydowała się na pakiet dla seniorów w Osadzie Zborów Camp & Bed, przygotowany specjalnie dla osób po 60. roku życia. Po powrocie opowiadała przede wszystkim o tym, że wszystko miała na miejscu. Komfortowy, klimatyzowany pokój, śniadania i obiadokolacje, a do tego codzienny słodki poczęstunek z kawą lub herbatą między godziną 13 a 14. Śmiała się, że pierwszy raz od dawna nie musiała zastanawiać się, co ugotować ani kiedy zrobić zakupy.
Zobacz także:
Dużym plusem okazały się także drobiazgi. W pokoju czekały szlafroki oraz zestaw z czajnikiem, kawą i herbatą. Dla wielu osób to niewielkie rzeczy, ale babcia zawsze powtarza, że właśnie takie detale sprawiają, że człowiek czuje się zaopiekowany. Najbardziej zaskoczyło mnie jednak to, że po dwóch dniach wyglądała na naprawdę wypoczętą. Sama przyznała, że w domu trudno jej się tak wyciszyć, bo zawsze znajdzie się coś do zrobienia. Tam mogła w końcu zwolnić.
fot. Adobe Stock | Tomasz
SPA, jacuzzi i spacery zamiast kolejek. Taki odpoczynek przypadł jej do gustu bardziej niż sanatorium
Jednym z powodów, dla których babcia zdecydowała się wrócić właśnie tam tej jesieni, jest strefa wellness. W ramach pakietu goście mogą korzystać ze Strefy Wellness w Hotelu Ostaniec, znajdującym się tuż obok obiektu. Babcia do dziś wspomina basen i możliwość spokojnego odpoczynku po długim spacerze. Mówiła, że po kilku godzinach chodzenia po jurajskich szlakach wejście do ciepłej strefy relaksu było najlepszą nagrodą. Dużym zainteresowaniem cieszy się również możliwość wcześniejszej rezerwacji jacuzzi poza standardowymi godzinami działania strefy wellness. Babcia śmiała się, że pierwszy raz w życiu korzystała z jacuzzi i żałowała tylko jednego – że wcześniej nie odważyła się spróbować.
Jeśli szukasz podróżniczych inspiracji, to też może cię zainteresować: Ma 23 metry i 5 tarasów widokowych. Z tej wieży widokowej zobaczysz panoramę Beskidu Niskiego. Zapiera dech
Spodobało jej się również to, że obiekt jest dobrze przygotowany dla starszych gości. Na miejscu znajduje się winda, parking oraz dostęp do Wi-Fi. Dla osób, które lubią aktywnie spędzać czas, dostępne są także kijki do nordic walking. Babcia wypożyczyła je pierwszego dnia i później nie rozstawała się z nimi aż do wyjazdu. Powiedziała mi, że taki wyjazd daje znacznie więcej swobody niż turnus sanatoryjny. Nie trzeba pilnować godzin zabiegów ani podporządkowywać się sztywnemu planowi dnia. Można odpoczywać dokładnie tak, jak ma się na to ochotę.
Okolica zachwyciła ją bardziej niż sam hotel. Codziennie odkrywała nowe miejsca
Największym odkryciem okazała się jednak Jura Krakowsko-Częstochowska. Babcia przyznała, że wcześniej znała ją głównie ze zdjęć, a na miejscu zachwyciła się jeszcze bardziej. Już 15 minut spacerem od obiektu znajduje się Rezerwat Przyrody Góra Zborów, pełen wapiennych skał i malowniczych ścieżek. To właśnie tam wybierała się niemal każdego ranka. Mówiła, że jesienią miejsce wygląda bajecznie – kolorowe liście, cisza i widoki sprawiają, że trudno się nie zachwycić.
Ogromne wrażenie zrobiła na niej także Jaskinia Głęboka, znajdująca się na terenie rezerwatu. To jedna z najbardziej znanych jaskiń Jury, dostępna do zwiedzania z przewodnikiem. Babcia przyznała, że początkowo nie była przekonana, ale po wyjściu powiedziała, że była to jedna z najciekawszych atrakcji całego wyjazdu. Nie zabrakło również wycieczek samochodem. W ciągu jednego dnia odwiedziła Zamek w Mirowie i Zamek w Bobolicach, oddalone o około 10 kilometrów od hotelu. Zachwyciły ją nie tylko same budowle, ale również droga między nimi prowadząca przez malownicze jurajskie wzgórza. Kolejnego dnia wybrała się do Zamku Ogrodzieniec, który znajduje się około 18 kilometrów od obiektu. Do dziś pokazuje zdjęcia ruin i twierdzi, że jesienią wyglądają jeszcze bardziej klimatycznie niż latem.
Nic dziwnego, że już planuje kolejny wyjazd. Jesień na Jurze okazała się strzałem w dziesiątkę
Kiedy zapytałam babcię, dlaczego zamiast czekać na sanatorium znowu wybrała ten sam hotel, odpowiedziała bez chwili zastanowienia: "Bo wiem, czego się spodziewać". Dla niej liczy się spokój, dobre jedzenie, możliwość spacerów i wygodny pokój, do którego wraca się z przyjemnością po całym dniu. Pakiet obejmuje dwa noclegi, śniadania, obiadokolacje, codzienny słodki poczęstunek, dostęp do strefy wellness oraz szereg udogodnień, dzięki którym można po prostu odpocząć bez organizowania wszystkiego na własną rękę.
Babcia mówi, że jesień to najlepszy moment na odwiedzenie Jury Krakowsko-Częstochowskiej. Nie ma już letnich tłumów, szlaki są spokojniejsze, a kolorowe lasy i wapienne skały tworzą krajobraz, który trudno porównać z jakimkolwiek innym miejscem w Polsce. Patrząc na to, z jakim entuzjazmem opowiada o swoim ubiegłorocznym wyjeździe, wcale mnie nie dziwi, że już odlicza dni do kolejnej podróży. I mam wrażenie, że jeśli tegoroczny pobyt będzie równie udany, za rok znów usłyszę od niej to samo: "Sanatorium może poczekać. Ja wracam na Jurę".

Obserwuj nas na Google







