Chłodne miesiące oznaczają u mnie częstsze gotowanie, suszenie prania w domu i znacznie rzadsze otwieranie okien na dłużej. W mieszkaniu robi się przyjemnie ciepło, ale szybko pojawia się też druga strona jesiennej codzienności, czyli nadmiar wilgoci. Najbardziej widzę go rano na szybach. Kiedyś po prostu wycierałam wodę ręcznikiem. Teraz wolę przede wszystkim pilnować wietrzenia i ograniczać źródła wilgoci. W tym pomaga mi prosty, ale dość dziwaczny domowy pochłaniacz.
Mokre szyby jesienią nie biorą się znikąd. Nadmiar wilgoci w domu najlepiej ograniczać u źródła
„Płaczące” okna to nic innego jak skraplająca się para wodna. Ciepłe i wilgotne powietrze w mieszkaniu styka się z chłodną powierzchnią szyby, a wtedy pojawiają się charakterystyczne kropelki. Przy większej ilości wody potrafią nawet spływać na dół okna i zbierać się na parapecie.
Zobacz także:
Jesienią nietrudno o taki scenariusz. Gotuję zupy, biorę gorący prysznic, czasami rozwieszam pranie w mieszkaniu. Do tego zamykam okna, bo na dworze jest chłodno. Wszystkie te drobiazgi dokładają swoją cegiełkę.
Przez pewien czas próbowałam walczyć z wilgocią za pomocą gotowych pochłaniaczy, ale z czasem stwierdziłam, że wychodzi to zbyt drogo. W związku z tym postanowiłam wypróbować domowe sposoby. Jeden z nich szczególnie mnie zaskoczył. Wydaje się dość dziwaczny, ale faktycznie daje efekt.
2 składniki z kuchni wrzucam do jednego niewielkiego naczynia. Tak robię prosty domowy pochłaniacz wilgoci
Pomysł brzmi trochę tak, jakbym zamiast pochłaniacza przygotowywała przekąskę. Potrzebuję bowiem soli kuchennej oraz suszonych owoców. Najważniejszym składnikiem jest tutaj sól, ponieważ ma właściwości higroskopijne, co oznacza, że może ona pochłaniać wilgoć z otoczenia.
Do niewielkiego, suchego naczynia wsypuję sól i dodaję suszone owoce. Ja najbardziej lubię wykorzystywać do tego owoce, które już i tak straciły świeżość i ostatecznie trafiłyby do śmietnika. Całość ustawiam na parapecie w miejscu, w którym najczęściej zauważam skraplającą się wodę.
fot. Aleksandr Simonov/Adobe Stock
Zawartość naczynia trzeba regularnie kontrolować i wyrzucić, gdy stanie się zbyt wilgotna albo zacznie wyglądać nieświeżo. Sam pojemnik stawiam stabilnie, z dala od dzieci i zwierząt. Pilnuję również, żeby wilgotna sól nie rozsypywała się na parapet.
Domowy pochłaniacz może pomóc przy oknie, ale nie zastąpi porządnego wietrzenia. Przy stale mokrych szybach szukam przyczyny głębiej
Przy niewielkiej ilości pary na szybie łatwo skupić się wyłącznie na jej wycieraniu. Sama przez długi czas właśnie tak robiłam. Rano sięgałam po ręcznik, robiłam kilka ruchów po szybie i problem znikał aż do następnego dnia. Tyle że woda na oknie jest objawem, a nie źródłem problemu.
Właśnie dlatego zaczęłam zwracać większą uwagę na codzienne nawyki. Podczas gotowania przykrywam garnki i włączam okap. Po kąpieli pozwalam wilgotnemu powietrzu wydostać się z łazienki. Mieszkanie wietrzę krótko, ale konkretnie, zamiast przez wiele godzin trzymać ledwo uchylone okno. Staram się też nie suszyć dużej ilości prania w niewielkim, zamkniętym pokoju. Przydaje się również prosty higrometr. Dzięki niemu nie muszę zgadywać, czy w mieszkaniu rzeczywiście jest zbyt wilgotno.
Domowy pochłaniacz z suszonymi owocami i solą traktuję więc jako dodatek do tych działań. Szczególnie podoba mi się to, że nie muszę od razu kupować kolejnego plastikowego pojemnika z wkładem. Wykorzystuję coś, co już mam w kuchni, i stawiam niewielkie naczynie dokładnie tam, gdzie problem jest najbardziej widoczny.
To również może cię zainteresować: Modne kwiaty na Wszystkich Świętych 2026. Nowy trend wygląda elegancko, a daje sporo oszczędności
Gdy jednak okna są mocno mokre każdego dnia, na ścianach pojawiają się wilgotne plamy albo pleśń, nie polegałabym wyłącznie na kuchennych trikach. Wtedy warto sprawdzić wentylację oraz znaleźć rzeczywistą przyczynę nadmiernej wilgoci.

Obserwuj nas na Google







