Zawsze, kiedy ulubiona świeca wypali się prawie do końca, żal mi wyrzucać resztek pachnącego wosku. Zostaje go przecież całkiem sporo, a często nadal pięknie pachnie. Ostatnio trafiłam na pomysł, dzięki któremu takie pozostałości mogą dostać drugie życie. Wystarczy odrobina kreatywności, silikonowa foremka i kilka suszonych kwiatów, żeby wyczarować urocze zawieszki do szafy. Wyglądają jak małe, woskowe tabliczki z francuskiej perfumerii, a do ich przygotowania można wykorzystać rzeczy, które już mamy w domu.
Nie wyrzucam resztek świec. Robię z nich pachnące zawieszki do szafy z suszonymi kwiatami
Nie wiem, jak wy, ale ja uwielbiam ten moment, kiedy otwieram szafę i zamiast zapachu długo przechowywanych ubrań czuję delikatną nutę lawendy albo świeżych kwiatów. Przez długi czas najprostszym rozwiązaniem wydawały mi się gotowe saszetki i zawieszki zapachowe z drogerii. Problem w tym, że po pewnym czasie przestają pachnieć i trzeba kupować kolejne.
Zobacz także:
Tymczasem okazuje się, że domowy odświeżacz do szafy można zrobić z resztek wosku po świecach. Co najlepsze, nie potrzebujemy do tego żadnego specjalistycznego sprzętu. Wystarczy zebrać kawałki wosku, które zostały na dnie szklanych pojemników, i wykorzystać je do przygotowania niewielkich tabliczek.
Pomysł jest banalnie prosty, a efekt może naprawdę zaskoczyć. Wyobraźcie sobie małe, owalne lub prostokątne zawieszki, w których zatopiono suszone płatki róż, drobne kwiaty lawendy albo gałązki ziół. Wyglądają trochę jak ręcznie robione mydełka z eleganckiej manufaktury, ale zamiast leżeć na umywalce, mogą zdobić wnętrze szafy.
fot. Liudmila Chernetska/Getty
Przy okazji możemy pobawić się zapachami. Jeśli pozostałości po świecy nadal intensywnie pachną, dodatkowy aromat może okazać się zbędny. W przypadku wosku bezzapachowego można natomiast dodać odpowiedni olejek przeznaczony do wyrobów woskowych, w ilości zalecanej przez jego producenta.
Sama najchętniej wybrałabym lawendę, bo jej zapach kojarzy mi się z czystą pościelą i świeżo wypranymi ubraniami. Do bardziej romantycznej wersji pasowałby aromat róży, a jeśli ktoś woli cieplejsze nuty, ciekawym wyborem może być wanilia.
Co ważne, zapach takiej zawieszki z czasem słabnie, a jego trwałość zależy od rodzaju wosku, ilości kompozycji zapachowej i warunków przechowywania. Nie jest to więc dekoracja, która będzie pachniała wiecznie, ale za to pozwala wykorzystać resztki świec, które normalnie trafiłyby do kosza.
Jak zrobić woskowe zawieszki zapachowe do szafy? Ten prosty patent wygląda jak z francuskiej manufaktury
Najpierw przygotowuję wszystkie potrzebne rzeczy. Oprócz resztek wosku ze świec przydadzą się silikonowa foremka, kawałek sznurka lub ozdobnej wstążki i całkowicie wysuszone kwiaty. Jeśli wosk nie ma już wyczuwalnego zapachu, potrzebny będzie również odpowiedni olejek zapachowy. Najładniej wyglądają tabliczki z jasnego wosku, bo zatopione w nim kwiaty są dobrze widoczne, ale można eksperymentować również z pastelowymi odcieniami.
Zaczynam od oczyszczenia pozostałości po świecach. Usuwam fragmenty knota, metalowe blaszki i ewentualne zanieczyszczenia. Do ponownego wykorzystania najlepiej nadaje się czysty wosk o znanym składzie. Jeśli jest mocno okopcony albo zawiera nieznane dodatki, wolę go nie używać.
Następnie rozpuszczam wosk w kąpieli wodnej, umieszczając go w naczyniu odpornym na wysoką temperaturę, ustawionym nad garnkiem z delikatnie podgrzewaną wodą. Nie stawiam wosku bezpośrednio na palniku ani nie zostawiam go bez nadzoru, ponieważ przegrzany wosk może się zapalić.
Kiedy całkowicie się rozpuści, zdejmuję naczynie z kąpieli i pozwalam mu nieco ostygnąć. Jeśli korzystam z bezzapachowego wosku, na tym etapie dodaję olejek odpowiedni do takiego zastosowania, zgodnie z instrukcją jego producenta. Zwykłe perfumy na bazie alkoholu nie nadają się do dolewania do rozgrzanego wosku.
Teraz najprzyjemniejsza część. Przelewam wosk do silikonowych foremek, najlepiej niezbyt głębokich, aby powstały zgrabne tabliczki. Gdy powierzchnia zaczyna lekko tężeć, układam na niej suszone płatki róż albo lawendę. Można stworzyć niewielki bukiecik, rozsypać kilka kwiatków w jednym rogu lub ozdobić całą powierzchnię.
Przed całkowitym zastygnięciem robię otwór na sznurek, używając cienkiego patyczka. Trzeba pozostawić odpowiednią ilość wosku między otworem a krawędzią, żeby zawieszka nie pękła podczas wieszania. Kiedy tabliczka zupełnie stwardnieje, ostrożnie wyjmuję ją z foremki i przewlekam przez otwór ozdobną wstążkę.
I gotowe! Niesamowicie podoba mi się to, że każda zawieszka może wyglądać zupełnie inaczej. Jedna z lawendą i kremową wstążeczką, druga z płatkami róż i jutowym sznurkiem. Można nawet przygotować kilka sztuk na prezent, zapakować je w papierowe pudełeczko i przewiązać kokardą.
Gotowe tabliczki najlepiej zawiesić na wieszaku w szafie lub osobnym haczyku, tak aby nie dotykały ubrań. Wosk i zawarte w nim substancje zapachowe mogą pozostawiać ślady na tkaninach, dlatego nie kładłabym zawieszek bezpośrednio na swetrach czy pościeli.
Ten domowy patent również może cię zainteresować: Brwi miałam prawie białe. Teraz nakładam na nie domową papkę z 2 składników. Są ciemniejsze bez henny i jak po laminacji
Trzeba też pamiętać o temperaturze. Wosk może mięknąć i topić się pod wpływem ciepła, więc zawieszki należy trzymać z dala od grzejników i bezpośredniego słońca. Tak przygotowanych tabliczek z suszonymi kwiatami nie wolno później zapalać ani podgrzewać w kominku zapachowym. To dekoracja przeznaczona wyłącznie do uwalniania zapachu na zimno.
Za każdym razem, kiedy zostanie mi trochę czystego wosku po ulubionej świecy, mogę zrobić kolejną zawieszkę. Zamiast dokładać do koszyka następny odświeżacz, wykorzystuję coś, co już mam, a przy okazji zyskuję ładną dekorację. Takie drobne domowe patenty sprawiają mi znacznie więcej frajdy niż kupowanie gotowych gadżetów, a efekt finalny wygląda jak małe cacko z francuskiej perfumerii.
Obserwuj nas na Google







