Mamy dopiero połowę lata, ale myślami coraz częściej uciekam już w stronę jesiennych aranżacji. W sklepach powoli pojawiają się kolekcje na chłodniejsze miesiące, pełne ciepłych barw, miękkich tkanin i nastrojowego światła. Widok takich dodatków od razu budzi we mnie ochotę na drobną metamorfozę salonu. Od dawna marzę też o kominku, choć w moim mieszkaniu na razie nie ma na niego miejsca. Zaczęłam więc rozglądać się za dekoracją, która wprowadzi podobny klimat bez remontu i dużych wydatków.
Dekoracyjna lampka z Sinsay od razu mnie zachwyciła. Takiej nowości zupełnie się nie spodziewałam
Jedno spojrzenie na dział z wyposażeniem domu w Sinsay wystarczyło, żebym przerwała spokojne przeglądanie strony. Wśród nowych produktów zobaczyłam niewielką lampkę, która wyglądała jak nowoczesna interpretacja kominka. Zamiast tradycyjnego klosza miała przeszkloną, geometryczną formę, a w jej środku świecił pionowy płomień. Zdjęcie produktu od razu przywołało mi na myśl długie wieczory z książką, herbatą i kocem.
Zobacz także:
Lampka jest nowością, ale zdążyła już otrzymać oznaczenie „Hit internetu”. Wcale mnie to nie dziwi, ponieważ wyróżnia się na tle zwykłych świeczników oraz niewielkich lampek stołowych. Jej cena wynosi 29,99 zł, więc decyzja o zamówieniu nie wymagała długiego zastanowienia. Pomyślałam, że nawet jeśli efekt będzie subtelniejszy niż na zdjęciu, trzy dyszki to niewielka kwota za dekorację, która może całkowicie zmienić atmosferę w pokoju.
Zamówienie złożyłam online, ponieważ produkt nie jest dostępny w sklepach stacjonarnych. W chwili, gdy przeglądałam ofertę, nadal znajdował się w magazynie, ale oznaczenie internetowego hitu lekko mnie zmobilizowało. Nie chciałam wrócić na stronę po kilku dniach i zobaczyć komunikatu o braku towaru. Teraz już nie wyobrażam sobie bez tej lampki jesiennych wieczorów. W salonie zastępuje mi kominek, o którym od dawna marzę, i robi to bez zajmowania połowy ściany oraz uszczuplania domowego budżetu.
Lampka z efektem płomienia wygląda jak mała instalacja świetlna. Ciepły blask przyciąga wzrok
Największe wrażenie robi oczywiście środek dekoracji. Smukły, pionowy element LED tworzy świetlną imitację płomienia, która kojarzy się z ogniem zamkniętym w szklanej obudowie. Ciepła biała barwa wpada w złociste i pomarańczowe tony. Światło nie wygląda dzięki temu chłodno ani technicznie, lecz miękko otula najbliższe otoczenie.
fot. sinsay.com
Całość ma kwadratowy kształt i nowoczesny, oszczędny charakter. Przezroczyste ścianki pozwalają obserwować świetlny efekt z różnych stron, natomiast czarna dolna część wyraźnie go podkreśla. Lampka mierzy 12 cm na 12 cm, a jej głębokość wynosi 5 cm. Jest więc na tyle kompaktowa, że bez problemu mieści się na niewielkim stoliku, półce albo komodzie. Swoją ustawiłam na stoliku kawowym. Po zmroku ciepły blask odbija się w przezroczystych ściankach i sprawia, że płomień wydaje się bardziej przestrzenny. Dekoracja nie zastępuje głównego oświetlenia, ale właśnie na tym polega jej urok. Ma budować nastrój, a nie rozjaśniać cały pokój.
Sinsay ma w ofercie nie tylko dekoracje. Ten zapach do domu skradł moje serce. Zobacz: Psiknę raz i cały dom pachnie kwiecistym ogrodem. To cudo kosztuje tylko 12,99 zł. Zostały ostatnie sztuki
Lampka do salonu nie wygląda jak plastikowy gadżet. Szklana konstrukcja robi znacznie lepsze wrażenie
Niska cena początkowo wzbudziła moje podejrzenia dotyczące materiału. Przy kwocie 29,99 zł spodziewałam się lekkiego tworzywa, które dobrze prezentuje się wyłącznie na zdjęciu. Informacje producenta szybko rozwiały te obawy, ponieważ w składzie podano 100% szkła. Przezroczysta konstrukcja wygląda dzięki temu bardziej elegancko i lepiej wpisuje się w nowoczesne wnętrze.
Szkło ma jeszcze jedną zaletę: nie odciąga uwagi od świetlnego płomienia. Obudowa tworzy dla niego delikatną ramę, zamiast konkurować z efektem LED kolorem lub ciężkim zdobieniem. Czarna podstawa dodaje całości graficznego charakteru i sprawia, że lampka pasuje nie tylko do jasnych, beżowych aranżacji. Dobrze wyobrażam ją sobie również w salonie loftowym, minimalistycznym albo urządzonym w stylu modern organic. Nie próbuję przekonywać samej siebie, że dekoracja za trzy dyszki jest odpowiednikiem dużej designerskiej lampy. Cieszy mnie jednak, że nie dostałam taniego plastikowego gadżetu, lecz zgrabny szklany przedmiot z ciekawym pomysłem na światło.

Obserwuj nas na Google







