W małej sypialni naprawdę łatwo o wrażenie bałaganu. Wystarczy kilka kompletów pościeli, sezonowe ubrania, dodatkowy koc czy ręczniki i nagle okazuje się, że w szafie nie ma już ani centymetra wolnego miejsca. Na szczęście nie zawsze trzeba kupować kolejną komodę. Czasem wystarczy lepiej wykorzystać przestrzeń, którą już mamy – również tę pod łóżkiem.

Sinsay wykorzystał miejsce, o którym wiele osób zapomina. Ten organizer kosztuje mniej niż 60 zł

Przy ostatnich porządkach znowu przekonałam się, jak dużo miejsca marnuje się pod łóżkiem. To właśnie wtedy trafiłam na organizer z Sinsay, który zamiast kolejnego plastikowego pudełka proponuje prostsze i znacznie wygodniejsze rozwiązanie. Kosztuje 59,99 zł, a przy wymiarach 61 × 40 × 16 cm bez problemu mieści się pod większością standardowych łóżek. Wykonano go z metalu i polipropylenu, a całość utrzymana jest w uniwersalnym czarnym kolorze.

Zobacz także:

fot: sinsay.com

Producent zaprojektował go z myślą o przechowywaniu ubrań, ale szybko doszłam do wniosku, że równie dobrze sprawdzi się na pościel, koce, ręczniki czy sezonowe tekstylia. W niewielkim mieszkaniu takie rzeczy często nie mają swojego stałego miejsca i z czasem zaczynają wędrować z krzesła do szafy, z szafy do komody. Zamiast zajmować kolejne półki, można schować je pod łóżkiem i odzyskać miejsce na to, z czego korzystamy każdego dnia. To prosty sposób na uporządkowanie przestrzeni bez dokładania kolejnego mebla.

Kółka robią największą różnicę. Metalowa siatka okazuje się bardzo praktyczna

Największą różnicę w codziennym użytkowaniu robią kółka. Nie trzeba wyciągać ciężkiego pojemnika ani przesuwać go po podłodze – wystarczy lekko wysunąć organizer spod łóżka. To szczególnie wygodne wtedy, gdy sięgamy po rzeczy tylko od czasu do czasu, na przykład zimowe swetry czy dodatkowy komplet pościeli. Przydają się także boczne uchwyty, dzięki którym łatwo chwycić organizer i wsunąć go z powrotem na miejsce.

Ciekawym rozwiązaniem jest również metalowa siatka. Większość organizerów pod łóżko ma pełne ścianki z plastiku lub materiału, a tutaj zastosowano przewiewną konstrukcję. Dzięki temu powietrze swobodnie krąży, co ma znaczenie zwłaszcza podczas przechowywania tekstyliów. Łatwiej też zorientować się, co znajduje się w środku, bez otwierania każdego pojemnika. Sam organizer wygląda przy tym lekko i nowocześnie, więc nawet po wysunięciu spod łóżka nie sprawia wrażenia przypadkowego schowka. Producent informuje również, że model jest przeznaczony do samodzielnego montażu, który nie powinien sprawić większych trudności.

Mała sypialnia nie musi być zagracona. Wystarczy lepiej zaplanować przechowywanie

W niewielkich mieszkaniach warto wykorzystać każdą dostępną przestrzeń. Miejsce pod łóżkiem jest jednym z tych, które najczęściej pozostają niewykorzystane albo trafiają tam przypadkowe rzeczy, o których później zupełnie zapominamy. Tymczasem dobrze zorganizowane przechowywanie naprawdę ułatwia codzienne funkcjonowanie i pomaga utrzymać porządek na dłużej.

Po ciekawe rzeczy do domu zajrzyj też do Action: Hit lat 90. wraca do polskich mieszkań. W Action można kupić za grosze

Dobrym rozwiązaniem jest podzielenie rzeczy według kategorii. W jednym organizerze można trzymać pościel, w drugim sezonowe ubrania, a w kolejnym koce czy ręczniki. Dzięki temu łatwiej znaleźć potrzebne rzeczy, a szafa przestaje być przepełniona. Warto też raz na jakiś czas przejrzeć zawartość takich schowków i pozbyć się przedmiotów, z których już nie korzystamy.

Po kilku dniach doszłam do wniosku, że największą zaletą organizera z Sinsay nie jest sam wygląd, ale odzyskana przestrzeń w szafie. Nie zajmuje dodatkowego miejsca, bo wykorzystuje to, które i tak już jest w sypialni. W małych mieszkaniach najczęściej nie brakuje metrów, tylko dobrych pomysłów na ich zagospodarowanie. Takie proste rozwiązania sprawiają, że wnętrze wydaje się bardziej uporządkowane, a utrzymanie porządku staje się po prostu łatwiejsze.