Zapach w domu jest dla mnie równie ważny jak porządek, świeże tekstylia i kwiaty na stole. Lubię, gdy aromat jest wyczuwalny od wejścia, ale nie przytłacza ani nie przypomina ciężkich perfum. Zwykle wybieram lekkie, kwiatowe kompozycje, które pasują zarówno do salonu, jak i sypialni. Podczas ostatniej wizyty w Sinsay dostrzegłam na półce niewielką butelkę, która wpisywała się w ten klimat. Nie spodziewałam się jednak, że tak niepozorny zakup zostanie ze mną na dłużej.
Odświeżacz powietrza z Sinsay kupiłam bez większych oczekiwań. Niska cena nie zapowiadała tak zadowalającej trwałości
Jedno psiknięcie testerem w sklepie wystarczyło, żebym od razu włożyła go do koszyka. Odświeżacz powietrza z Sinsay kosztował tylko 12,99 zł, więc nie oczekiwałam po nim trwałości porównywalnej z droższymi produktami do wnętrz. Pomyślałam, że nawet jeśli aromat szybko zniknie, wykorzystam go do okazjonalnego odświeżania mieszkania przed wizytą gości.
Zobacz także:
Pierwsza próba w domu mocno mnie zaskoczyła. Wystarczyło rozpylić niewielką ilość w salonie, żeby zapach rozszedł się po pomieszczeniu, a po chwili dotarł również do przedpokoju. Nie musiałam co kilkanaście minut sięgać po butelkę ani tworzyć w powietrzu gęstej, pachnącej mgły. W moim mieszkaniu aromat pozostaje wyczuwalny przez kilka godzin, choć jego intensywność stopniowo łagodnieje. Po pewnym czasie nie dominuje już całego wnętrza, lecz nadal daje przyjemne wrażenie świeżości.
Szybko zaczęłam wykorzystywać spray nie tylko do rozpylania w powietrzu. Delikatnie spryskuję nim zasłony, dywan oraz tapicerowaną kanapę, dzięki czemu aromat uwalnia się dłużej i wraca za każdym razem, gdy poruszę tkaninę. Nie moczę materiału, tylko aplikuję małą ilość z większej odległości. Przed pierwszym użyciem na tekstyliach warto zrobić próbę w niewidocznym miejscu, ponieważ różne tkaniny mogą inaczej reagować na kontakt z produktem.
Butelka o pojemności 250 ml jest smukła i wygodnie leży w dłoni. Różowo-bursztynowy pojemnik, jasna etykieta i czarny rozpylacz wyglądają estetycznie, więc nie muszę chować go głęboko w szafce. Trzymam go w koszyku obok świec i zapałek, aby szybko sięgnąć po niego przed przyjściem znajomych albo po gotowaniu.
fot. sinsay.com
Odświeżacz Secret Garden pachnie jak lekki bukiet świeżych kwiatów. Aromat nie zamienia mieszkania w perfumerię
Nazwa Secret Garden dobrze oddaje charakter tej kompozycji. Zapach kojarzy mi się z ogrodem pełnym kwiatów w ciepły, pogodny dzień, ale nie jest ciężki ani przesadnie słodki. Nie wyczuwam w nim dusznej nuty, która po kilku minutach zmuszałaby mnie do otwierania wszystkich okien. Aromat pozostaje lekki, świeży i łatwy do wprowadzenia do różnych pomieszczeń.
W salonie sprawia, że wnętrze wydaje się bardziej uporządkowane i gotowe na spokojny wieczór. W sypialni stosuję go oszczędniej, głównie na zasłony, aby kompozycja pozostała jedynie subtelnym tłem. Pasuje mi szczególnie latem, gdy ciężkie korzenne albo waniliowe wonie zaczynają być męczące. Secret Garden dobrze łączy się z zapachem świeżego prania, otwartego okna i kwiatów stojących w wazonie.
Sinsay ma więcej hitów do domu. Zobacz: Wydałam grosze, a stół wygląda jak z modnej kawiarni. Te ryflowane i przydymione kubki z Sinsay są tańsze niż ciasteczka
Kwiatowy zapach do domu zebrał już ponad 150 ocen. Wysoka średnia tłumaczy, dlaczego zostały ostatnie sztuki
Na stronie Sinsay produkt ma średnią 4,6/5 na podstawie 151 ocen, więc moje pozytywne wrażenia nie są odosobnione. Taka liczba głosów pokazuje, że nie jest to zupełnie niezauważony drobiazg z działu domowego. Popularność może też wyjaśniać komunikat o ostatnich dostępnych sztukach.
W opiniach możemy przeczytać m.in.:
Odświeżacz jest po prostu świetny! Tworzy uczucie świeżości i chłodu, odświeża pomieszczenie, spryskane delikatnie i delikatnie. Osobnym plusem jest estetyczny wygląd butelki.
Cudowny aromat, który utrzymuje się na długo.
Zapach utrzymuje się długo, jest dobry.
Nie przypuszczałam, że odświeżacz za 12,99 zł tak szybko wejdzie do mojego domowego rytuału. Secret Garden nie zastąpi wietrzenia ani świeżo wypranych tekstyliów, ale kilkoma psiknięciami potrafi stworzyć przyjemne tło dla codziennego odpoczynku. Następnym razem w Sinsay najpierw zajrzę właśnie na półkę z zapachami do wnętrz.

Obserwuj nas na Google







