W mojej szafie coraz mniej jest ubrań, które zakładam tylko dlatego, że dobrze wyglądają. Po kilku godzinach poza domem szybko wychodzi na jaw, czy spodnie rzeczywiście są wygodne, czy tylko dobrze prezentowały się przed lustrem. Szczególnie doceniam fasony, w których można normalnie usiąść, prowadzić samochód, zrobić zakupy i spędzić kilka godzin przy biurku bez marzenia o natychmiastowym przebraniu się w dres. Dlatego jegginsy znów zaczęły mnie przekonywać.

Jegginsy z Pepco kosztują tylko 30 zł. Wyglądają jak jeansy, ale mają znacznie wygodniejszy fason

W Pepco znalazłam damskie niebieskie jegginsy za 30 zł. Na pierwszy rzut oka przypominają klasyczne jeansy, więc nie wyglądają jak typowe elastyczne legginsy przeznaczone wyłącznie do chodzenia po domu. Mają średni odcień niebieskiego, zwężane nogawki i widoczne z przodu kieszenie. Dostępne są w rozmiarach od 36 do 46.

Zobacz także:

Najważniejszy jest jednak skład. Spodnie wykonano w 70 proc. z bawełny, 26 proc. poliestru i 3 proc. elastanu. Ten ostatni dodatek ma tutaj praktyczne znaczenie, ponieważ według opisu producenta odpowiada za większą elastyczność materiału i swobodę ruchów.

fot: pepco.pl

W moim przypadku właśnie takie spodnie najczęściej wygrywają rano z klasycznymi jeansami. Lubię denim, ale sztywniejszy pas potrafi zacząć przeszkadzać po kilku godzinach siedzenia. Jegginsy są pomyślane jako wygodniejsza alternatywa. Dopasowują się do sylwetki, a jednocześnie zachowują jeansowy charakter.

Cena też robi swoje. Za 30 zł można kupić spodnie, które nadają się zarówno do chodzenia po domu, jak i do codziennych wyjść. Przy takiej kwocie rozumiem też pomysł kupienia dwóch par, zwłaszcza gdy ktoś znalazł swój rozmiar i wie, że podobny fason często nosi. Nie traktowałabym ich jednak jako zamiennika każdych jeansów. Jegginsy mają bardziej dopasowany charakter, więc osoby lubiące gruby, sztywny denim albo szerokie nogawki mogą nie być do nich przekonane.

Do pracy zamiast sztywnych jeansów wybieram jegginsy. Zwężane nogawki świetnie wyglądają z botkami

Najbardziej podoba mi się w nich to, że nie trzeba specjalnie kombinować ze stylizacją. Niebieskie spodnie można potraktować dokładnie tak samo jak klasyczne jeansy. Jesienią założyłabym do nich białą lub błękitną koszulę, prosty kardigan i botki. Zwężana nogawka jest tutaj zaletą, bo łatwo mieści się w cholewce i nie tworzy nad butem dużej ilości materiału.

Do pracy, w której nie obowiązuje formalny dress code, zestawiłabym jegginsy z dłuższą marynarką, gładką bluzką i skórzanymi botkami albo mokasynami. Taki komplet nadal jest codzienny, ale wygląda schludniej niż zestaw ze sportową bluzą.

Przekonałam się też, że przy mocno dopasowanych spodniach dobrze działa prosta zasada proporcji. Na górę można założyć coś nieco luźniejszego. Dłuższy sweter, koszula albo kardigan równoważą wąskie nogawki i sprawiają, że całość wygląda swobodniej.

Na weekend zrobiłabym odwrotnie. Wygodne jegginsy, bawełniany T shirt, rozpinana bluza i sneakersy wystarczą na zakupy, spacer czy wyjazd za miasto. To właśnie tutaj taki model pokazuje swoją praktyczną stronę. Nie muszę wybierać między spodniami, w których dobrze wyglądam, a tymi, w których wygodnie spędzę kilka godzin.

To również może się wam spodobać w Pepco: Dzianinowa kiecka podbija szafy eleganckich 50-tek. Pepco chyba zapomniało dopisać cyfrę na metce, kosztuje tylko 17 zł

Te spodnie z Pepco można nosić na wiele codziennych okazji. Są jednak miejsca, w których wybrałabym klasyczne spodnie

Jegginsy najlepiej widzę w codziennej garderobie. Pasują do pracy o swobodnych zasadach ubioru, na zakupy, kawę z koleżanką, spacer, wizytę u rodziny czy podróż samochodem. Jesienią dobrze zagrają z botkami i trenczem, zimą z dłuższym swetrem oraz kozakami, a w cieplejszym okresie można połączyć je z koszulą i balerinami.

Mam też kilka prostych pomysłów na gotowe zestawy. Pierwszy to jegginsy, biała koszula, brązowy pasek i botki. Drugi, bardziej miękki i codzienny, to spodnie z beżowym kardiganem oraz mokasynami. Na weekend wybrałabym sneakersy, prostą koszulkę i lekką kurtkę. Z kolei na rodzinny obiad można dorzucić marynarkę, niewielką torebkę i bardziej eleganckie buty.

Nie wciskałabym jednak tych spodni do każdej stylizacji na siłę. Na elegancką kolację, uroczystość rodzinną wymagającą bardziej formalnego stroju czy ważne spotkanie biznesowe wybrałabym klasyczne spodnie materiałowe albo sukienkę. Jegginsy nadal pozostają bardzo codziennym elementem garderoby.

Warto również pamiętać, że dopasowany krój mocniej zaznacza nogi niż jeansy o prostym czy szerokim fasonie. Nie każda z nas dobrze się w nim czuje i nie ma sensu zmuszać się do konkretnego kroju tylko dlatego, że jest niedrogi. Dla mnie największym argumentem jest połączenie jeansowego wyglądu z elastycznością oraz cena wynosząca 30 zł. To po prostu spodnie do zwyczajnego życia, do pracy, samochodu, zakupów i załatwiania spraw. I czasem właśnie takich rzeczy najbardziej brakuje w szafie.