Jesienią zdecydowanie więcej czasu spędzam w domu, dlatego już pod koniec lata zaczynam myśleć o tym, jak przygotować mieszkanie na długie wieczory. Wyciągam grubsze koce, dokładam kilka poduszek i szukam dodatków, które sprawiają, że salon staje się bardziej przytulny. W tym roku postanowiłam pójść o krok dalej i sprawić sobie naprawdę wygodne miejsce tylko dla siebie. Na jeden konkretny mebel patrzyłam już od dłuższego czasu, ale cierpliwie czekałam na lepszą cenę. W końcu się doczekałam.
Fotel z Homla długo chodził mi po głowie. Na tę promocję warto było poczekać
Fotel z Homla wypatrzyłam już jakiś czas temu i od początku bardzo mi się podobał. Problemem była cena, bo 1499 zł za dodatkowy mebel do salonu to jednak kwota, nad którą musiałam się chwilę zastanowić. Zamiast kupować go od razu, postanowiłam cierpliwie obserwować promocje i liczyłam, że prędzej czy później trafi na wyprzedaż. Udało się idealnie przed jesienią. Teraz ten puszysty fotel kosztuje 899 zł, a więc w kieszeni zostało mi aż 600 zł. Przy takiej różnicy długo się już nie zastanawiałam.
Zobacz także:
To spory mebel, który ma 96,5 cm szerokości, 90 cm długości i 79 cm wysokości, dlatego przed zakupem dokładnie sprawdziłam, czy znajdę na niego odpowiednie miejsce. Maksymalne obciążenie wynosi 120 kg, a wysokość siedziska od podłoża to 45 cm. W moim salonie fotel ma stworzyć osobny kącik wypoczynkowy, w którym będę mogła usiąść z książką albo po prostu odpocząć po całym dniu.
Ten fotel do salonu wygląda jak ogromna poducha. Jesienią chyba z niego nie wstanę
Najbardziej urzekł mnie jego kształt. Nie ma tutaj ostrych linii, wysokich nóżek czy geometrycznych podłokietników. Praktycznie wszystko jest miękkie wizualnie, obłe i zaokrąglone. Szerokie siedzisko płynnie łączy się z masywnymi bokami oraz oparciem, przez co fotel do salonu przypomina mi ogromną, puszystą poduchę. Jasny kolor ecru dodatkowo potęguje ten efekt i sprawia, że mebel wygląda bardzo lekko mimo swoich sporych gabarytów.
fot. homla.com.pl
Tapicerkę wykonano z poliestru, ale jej faktura nawiązuje do popularnych tkanin bouclé. Jest przyjemna w dotyku i ma charakterystyczną strukturę, która dodaje całej formie przytulności. Samo siedzisko ma aż 59 cm głębokości, więc można się w nim naprawdę wygodnie rozsiąść. Już widzę swoje jesienne wieczory: miękki koc, kubek gorącej herbaty, książka albo dobry serial i kilka godzin spędzonych właśnie tutaj. To zdecydowanie jeden z tych mebli, które nie tylko mają dobrze wyglądać, ale przede wszystkim zachęcać do odpoczynku.
Cacko wyhaczyłam też w Lidlu. Zobacz: Już nie kupuję świec zapachowych. Ten tani gadżet z Lidla otula lawendową wonią, świeci i wypuszcza parę
Obły fotel pasuje do wielu modnych aranżacji. U mnie przełamie prostą bazę salonu
Tak charakterystyczny kształt wcale nie oznacza, że fotel trudno dopasować do pozostałych mebli. Wręcz przeciwnie. Obłe formy świetnie odnajdują się we wnętrzach modern organic, japandi i skandynawskich, ale mogą również ocieplić bardziej minimalistyczne aranżacje. Ecru jest na tyle neutralne, że łatwo zestawić je z beżami, brązami, drewnem czy mocniejszymi jesiennymi akcentami.
Mój salon ma spokojną, neutralną bazę, sporo drewna i miękkich tekstyliów, dlatego właśnie czegoś takiego w nim brakowało. Fotel nie wprowadza kolejnego mocnego koloru, za to dzięki swojej nietypowej formie staje się jednym z najbardziej zauważalnych elementów pomieszczenia. Jesienią wystarczy, że dorzucę na niego gruby koc i postawię obok niewielką lampę, aby stworzyć gotowy kącik do odpoczynku.
Cieszę się więc, że nie kupiłam go od razu i poczekałam na wyprzedaż. Zaoszczędzone 600 zł robi sporą różnicę, a ja dostałam dokładnie taki fotel, jaki chciałam mieć na nadchodzące chłodne miesiące.

Obserwuj nas na Google







