Zmiana pory roku zawsze przenosi się u mnie do mieszkania. Latem otwieram szeroko okna i właściwie niczego więcej nie potrzebuję, ale we wrześniu zaczynam szukać klimatycznych dodatków. Wyciągam koc, częściej zapalam małą lampkę zamiast górnego światła i stawiam na stole kilka sezonowych drobiazgów. Ważny jest dla mnie również zapach. To właśnie on potrafi sprawić, że nawet zwykły wieczór z książką nabiera bardziej jesiennego charakteru.

Jeszcze w zeszłym sezonie kupowałam gotowe odświeżacze. Teraz zaglądam do kuchennej szafki i robię jesienny zapach za darmo

Przez długi czas byłam przekonana, że przyjemnie pachnące mieszkanie wymaga gotowego produktu ze sklepu. Jesienią kupowałam dyfuzory z patyczkami, odświeżacze i różne sezonowe zapachy. Jeden stał w salonie, drugi w przedpokoju, a gdy przestawałam go czuć, rozglądałam się za następnym.

Zobacz także:

Problem pojawiał się przy kasie. Pojedynczy zakup może nie wydawać się wielkim wydatkiem, ale gdy takich produktów przewija się przez dom kilka w sezonie, robi się z tego konkretna suma. Szczególnie że niektóre zapachy kończyły się szybciej, niż zakładałam.

Miałam też drugi problem. Nie każdy gotowy aromat podobał mi się po przyniesieniu do domu. W sklepie pachniał przyjemnie, a po kilku godzinach w niewielkim pokoju robił się dla mnie za mocny. Zdarzało mi się wtedy wynosić dyfuzor do innego pomieszczenia albo używać go tylko przez krótki czas.

W zeszłym roku zaczęłam więc kombinować z tym, co już mam. Szybko okazało się, że wiele zapachów, które kojarzą mi się z jesienią, od dawna stoi w kuchennej szafce. Domowy zapach ma jeszcze jedną zaletę. Sama decyduję o jego intensywności.

Jesień kojarzy mi się z pumpkin spice latte, więc jej korzenny aromat postanowiłam przenieść do mieszkania. Zapach otula mi cały dom

Pumpkin spice latte jest dla mnie jednym z tych smaków, które mają swój konkretny moment w roku. Latem zupełnie o niej nie myślę. Wystarczy jednak pierwszy chłodniejszy tydzień i od razu mam ochotę na kawę pachnącą cynamonem i korzennymi przyprawami. Tym razem postanowiłam odtworzyć ją w wersji zapachowej do wnętrz.

Co ciekawe, charakterystyczny aromat pumpkin spice nie bierze się wyłącznie z dyni. Ogromne znaczenie mają właśnie przyprawy. To one dają ten ciepły, słodkawy i korzenny efekt, który tak mocno kojarzy się z jesienią. Właśnie dlatego przygotowując domową wersję zapachu, sięgam po cynamon, mielony imbir, goździki i gałkę muszkatołową. To moja podstawowa mieszanka.

Najwięcej daję cynamonu, bo to on ma dla mnie najbardziej charakterystyczny zapach. Imbir wprowadzam ostrożniej. Goździki są bardzo intensywne, dlatego również wystarczy ich niewiele. Gałkę muszkatołową traktuję jako dopełnienie całości.

fot. Maria/Adobe Stock

Lubię też fakt, że proporcje mogę dowolnie zmieniać. Gdy mam ochotę na bardziej cynamonowy zapach, zwiększam ilość cynamonu. Gdy goździki zaczynają dominować, następnym razem daję ich mniej. Nie ma tutaj jednej receptury, której trzeba kurczowo się trzymać.

Domowy zapach pumpkin spice latte robię w zwykłym kubku. Korzenny aromat stopniowo roznosi się po pomieszczeniu

Sam sposób na domowy zapach jest banalnie prosty. Do kubka wsypuję około 1 łyżeczki cynamonu, ćwierć łyżeczki mielonego imbiru, 2 lub 3 goździki oraz niewielką szczyptę gałki muszkatołowej. Na pierwszy raz takie proporcje w zupełności mi wystarczają. Następnie zalewam wszystko około 250 ml bardzo gorącej wody. Nie piję tej mieszanki. Kubek pełni tutaj wyłącznie funkcję domowego zapachu.

Po zalaniu przypraw aromat zaczyna być wyczuwalny wraz z unoszącą się parą. Najpierw czuję przede wszystkim cynamon i goździki. Po chwili zapach robi się bardziej złożony i właśnie wtedy najbardziej przypomina mi jesienną mieszankę pumpkin spice.

Kubek ustawiam tam, gdzie rzeczywiście spędzam czas. Może to być stabilny blat w kuchni albo stolik w salonie. Nie stawiam go na krawędzi mebla, w przejściu ani w miejscu dostępnym dla dzieci czy zwierząt. W środku znajduje się bardzo gorąca woda, więc traktuję go dokładnie tak samo ostrożnie jak świeżo zaparzoną herbatę.

Nie ustawiam go również na delikatnej powierzchni, której mogłaby zaszkodzić temperatura albo wilgoć. Najbezpieczniej położyć pod spodem podstawkę odporną na ciepło.

To również może cię zainteresować: Biorę z kuchni zamiast octu i czyszczę sitko w kranie. Warstwa kamienia znika bez wykręcania i zbędnego szorowania

W miarę stygnięcia wody zapach staje się słabszy. I to jest całkowicie normalne. Gdy chcę ponownie poczuć pumpkin spice, przygotowuję świeżą mieszankę. W chłodny wrześniowy wieczór dokładnie takiego prostego triku potrzebuję.