W upalne noce nawet świeża pościel po kilku minutach wydaje się parzyć. Zamiast zasnąć, poprawiałam poduszkę, odkrywam nogi i przewracałam się z boku na bok. W końcu zaczęłam odpowiednio przygotowywać się do tego pójścia spać, wykorzystując sprytne patenty. Od tego czasu gorące noce są dla mnie łatwiejsze do zniesienia.
Poduszka mnie parzyła. Teraz daje przyjemny chłód
Aby szybciej zasnąć w gorącą noc, obracałam poduszkę co kilka minut na chłodniejszą stronę. Pomagało to tylko na moment, bo materiał szybko się nagrzewał. W końcu wpadłam na pomysł, by schłodzić poszewkę. Włożyłam ją do zamrażarki na kilkanaście minut przed pójściem spać. Teraz nie wyobrażam sobie sezonu upałów bez tego triku.
Zobacz także:
Najpierw składam suchą poszewkę i wkładam ją do szczelnego woreczka strunowego. Dzięki temu tkanina nie nasiąka zapachami jedzenia, nie wilgotnieje i nie styka się bezpośrednio z zawartością zamrażarki. Wyjmuję ją po 20-30 minutach tuż przed pójściem spać. Zakładam na poduszkę i kładę się na niej. Uczucie chłodu bardzo przyjemnie rozlewa się na moim policzku i karku, co pomaga mi się wyciszyć przed snem i zasnąć, bez rzucania się po łóżku.
Fot. Adobe Stock / Влад Варшавский
Ważne, by do zamrażarki wkładać tylko suchą poszewkę. Mokry materiał może zesztywnieć, pokryć się szronem i stać się zbyt zimny. Najlepiej sprawdzają mi się cienkie poszewki z bawełny. Szybko się schładzają i nie blokują przepływu powietrza tak mocno jak grube czy syntetyczne tkaniny. Można też sięgnąć po len albo lyocell. Przy wyjątkowo gorącej nocy warto przygotować sobie w zamrażarce dwie poszewki. Drugą można pozostawić w woreczku i sięgnąć po nią, jeśli pierwsza szybko się ogrzeje.
Drugi patent. Okłady z chłodnych ręczników
Sama chłodna poszewka pomaga mi zasnąć, ale w wyjątkowo duszne wieczory potrzebuję jeszcze jednego sposobu na ochłodzenie. Wtedy namaczam dwa ręczniki w chłodnej wodzie, mocno odciskam i wkładam na kilka minut do lodówki. Nie powinny ociekać wodą, bo wilgoć szybko przemoczyłaby piżamę i pościel. Jeden ręcznik przykładam do karku. Drugi kładę na nadgarstkach albo owijam nim stopy.
Czytaj też: Chłodne mieszkanie bez klimy? Znajoma z Portugalii sprzedała mi patent. To remedium na upały
Ręczniki trzymam na skórze przez kilka minut, zwykle podczas czytania lub słuchania muzyki przed snem. Nie zasypiam z nimi. Po pewnym czasie materiał ogrzewa się, a mokra tkanina zaczyna przeszkadzać. Zdejmuję ją jeszcze przed położeniem głowy na schłodzonej poszewce. Można zamiast ręczników użyć także materiałowych woreczków z lodem. Ten sposób sprawdza się również wtedy, gdy nie chcę od razu kłaść się do łóżka. Mogę usiąść z ręcznikiem na karku przy biurku albo na kanapie. Po kilku minutach czuję, że uchodzi ze mnie napięcie z całego dnia.
Odpowiedni kierunek wentylatora. I wieczorna rutyna
Kiedy powietrze w sypialni stoi w miejscu, sama poszewka i ręczniki mogą okazać się niewystarczające. Wtedy korzystam z wentylatora. Ustawiam przed nim głęboką miskę wypełnioną kostkami lodu. A strumieniem powietrza kieruję w taki sposób, aby przepływało nad miską, a następnie docierało w stronę łóżka. Daje to lekki powiew chłodu.
Najlepszy efekt dają wszystkie patenty stosowane w ramach wieczornej rutyny. Gdy szykuje się do spania wkładam suchą poszewkę w woreczku do zamrażarki. Następnie przygotowuję dwa wilgotne ręczniki i chowam je do lodówki. Przed wejściem do łóżka ustawiam wentylator w kierunku miski z lodem. Najpierw przez kilka minut chłodzę kark i nadgarstki. Później zdejmuję ręczniki, zakładam zimną poszewkę i kładę się spać. Schładzam ciało i powietrze w sypialni, co daje mi czas potrzebny na wyciszenie się i zaśnięcie.
Obserwuj nas na Google







