Mój salon od dawna prosił się o odświeżenie. Na ścianie nad kanapą widać było ślady po półkach i odłażącą farbę, a po zmianie oświetlenia został mało estetyczny ślad nad stołem. Nie miałam jednak ani ochoty, ani budżetu na malowanie całego pomieszczenia. Przez chwilę nawet rozważałam zlecenie specjaliście remontu, ale sama myśl o bałaganie i budżecie przedsięwzięcia skutecznie mnie zniechęciła. Rozwiązanie znalazłam zupełnie przypadkiem podczas zakupów w Action.
Teoretycznie zwykła dekoracja. W praktyce to metamorfoza
Na stronie sklepu zauważyłam panele tapicerowane, takie jak w marketach budowlanych, tylko że tańsze. Kosztują niecałe 40 zł za cztery sztuki o wymiarach 30 na 60 cm. Mi wystarczyły dwa zestawy. Są miękkie, pokryte aksamitna tkaniną przypominającą zamsz, eleganckie i dostępne w kilku kolorach. Początkowo pomyślałam o nich wyłącznie jako o ozdobie, ale szybko przyszło mi do głowy, że przecież mogą zakryć wszystkie mankamenty ściany, które od miesięcy mnie irytowały. Panele świetnie sprawdzają się tam, gdzie ściany straciły urodę: widać dziury po kołkach rozporowych czy gwoździach, pęknięcia, zabrudzenia lub odłażącą farbę. Zamiast szpachlować i malować całą powierzchnię, wystarczy odpowiednio rozplanować ich układ, a następnie nakleić kilka sztuk z użyciem kleju montażowego i gotowe. Efekt jest nie tylko estetyczny, ale wygląda na znacznie droższy, niż jest w rzeczywistości.
Zobacz także:
fot. action.com
Montaż zajął mi dosłownie chwilę. Nie potrzebowałam narzędzi
Najbardziej zaskoczyło mnie to, jak prosto się je montuje. W zależności od modelu można wykorzystać mocny klej montażowy albo taśmę montażową przeznaczoną. Nie trzeba kuć ani wiercić w ścianach. Dzięki czemu jest nie tylko szybko, ale i czysto. Już po kilkudziesięciu minutach ściana wyglądała zupełnie inaczej. Zniknęły wszystkie miejsca, które wcześniej rzucały się w oczy, a salon zyskał przytulniejszy charakter. Miękkie panele dodały wnętrzu głębi i sprawiły, że całość zaczęła przypominać aranżacje z katalogów wnętrzarskich.
Metamorfozy mieszkania to twoje hobby? Przeczytaj o innych naszych patentach: Wybrałam najtańszy drewniany stolik w Jysk i odmieniłam swój salon. Idealny do nowoczesnego wnętrza
Największy efekt zrobiły na gościach. Każdy pytał, kto robił mi remont
Pierwszą osobą, która zauważyła zmianę, była właśnie koleżanka. Weszła do salonu, rozejrzała się i bez chwili zastanowienia zapytała, kiedy zdążyłam zrobić remont. Kiedy powiedziałam, że to tylko kilka paneli tapicerowanych, nie mogła uwierzyć. To chyba największa zaleta takich dekoracji. Nie kosztują fortuny, a całkowicie zmieniają pomieszczenie. Świetnie wyglądają za kanapą, przy stole, w sypialni zamiast klasycznego zagłówka czy nawet w przedpokoju, gdzie ściany się najszybciej brudzą. Przy okazji chronią przed kolejnymi zabrudzeniami i otarciami, co doceni każdy, kto ma dzieci albo zwierzęta.
Od tamtej pory inaczej patrzę na drobne niedoskonałości w mieszkaniu. Zamiast planować kosztowny remont, szukam prostszych rozwiązań. Panele tapicerowane okazały się jednym z najlepszych zakupów do domu, jakie zrobiłam w ostatnim czasie. Jeśli na ścianie zostały ci dziury po kołkach, ślady po lampie, przebarwienia albo po prostu znudził ci się wygląd salonu, nie musisz od razu sięgać po wałek i farbę. Czasem wystarczy wydać mniej niż sto złotych, żeby wnętrze wyglądało tak, jakby przeszło prawdziwą metamorfozę.
Obserwuj nas na Google







